Muzyka21 nr 7/180 - lipiec 2015 r. - rok XVI

 

Czy Polacy zaczną kiedykolwiek cenić i szanować dorobek naszych kompozytorów? Śledząc wydarzenia kulturalne odbywające się w kraju z udziałem naszych pieniędzy można w to wątpić. Miesiąc temu pisaliśmy o „radosnej twórczości” polskich filharmonii, z których jedna fetowała swoją rocznicę utworem zapomnianego brytyjskiego kompozytora, a druga koncertowała przez dwa tygodnie w Wielkiej Brytanii z repertuarem i solistami zagranicznymi.


Tym razem warto opowiedzieć o „wiekopomnym” przedsięwzięciu zorganizowanym w maju przez Instytut Muzykologii KUL oraz tamtejsze Koło Naukowe Studentów Muzykologii. Była to szumnie nazwana ogólnopolska konferencja naukowa z udziałem gości zagranicznych pt. Twórczość kompozytorów słowiańskich I połowy XX w. Podczas trwającej dwa dni konferencji wygłoszono w sumie 18 referatów, każdy dzień zakończono recitalem.
Z tych 18 referatów 12 poświęconych było tylko muzyce polskiej twórców takich, jak Zbigniew Turski, Henryk Opieński, Włodzimierz Sławosz Dębski, Władysław Walentynowicz, Karol Szymanowski, Feliks Nowowiejski i Władysław Brankiewicz. Można tylko pochwalić organizatorów za tak ciekawe zestawienie. To ewenement na skalę krajową, by w jednym miejscu tyle miejsca poświęcić naszym mało znanym, lub wręcz zapomnianym twórcom.
Najlepsze zostawiamy na koniec. Otóż pierwszego dnia wygłoszono m.in. referaty: Zapomniane kompozycje Henryka Opieńskiego, Pierwiastek romantyczny w polskiej kulturze muzycznej początków XX w. – o recepcji twórczości Henryka Melcera w polskim piśmiennictwie muzycznym w świetle wybranych recenzji, Pierwiastek narodowy w życiu i twórczości I. J. Paderewskiego oraz kompozytorów Młodej Polski. Zwieńczeniem dnia obrad był recital wokalny w wykonaniu polskich artystów; w programie Janaczek i Martinu.
Drugiego dnia wygłoszono m.in. referaty: Władysław Walentynowicz – twórca, pedagog i organizator życia muzycznego, Słopiewnie – bydgoski rodowód okresu narodowego w twórczości Karola Szymanowskiego, W jaki sposób Feliks Nowowiejski wyrażał swą wiarę? Tematyka religijna w wybranych utworach kompozytora, Działalność muzyczna Władysława Brankiewicza. Tym razem organizatorzy znów „zaskoczyli” oryginalnością i w całości poświęcili finalny recital twórczości Dworzaka.
Tyle nieznanej muzyki prezentowane w referatach, a skończyło się jak zawsze u polskich muzykologów. Pisać o muzyce to i można, ale żeby jej słuchać, żeby ją przywrócić do życia? Polska kształci armie muzykologów, co roku, a rezultat jest taki, że nie potrafią niczego konkretnego dokonać. Czy autorzy tych referatów na pewno słyszeli dzieła wokalne Melcera, Opieńskiego, Różyckiego, Nowowiejskiego, Brankiewicza? Można w to wątpić. Cóż to za naukowcy, którzy nie mają ciekawości, nie interesują się tym o czym piszą. A przecież muzyka służy do słuchania, pisanie o niej referatów jest czymś wtórnym i bez znaczenia dla większości odbiorców. Żaden uczciwy recenzent nie napisze relacji z filmu, na którym nie był, nie zrecenzuje obiadu, którego nie skonsumował, nie opisze wystawy malarstwa, której nie widział. A rzesze muzykologów potrafią pisać w nieskończoność o muzyce, której nie słyszeli.
Szkoda, że nie skorzystano z okazji i nie udowodniono gościom np. z Czech, że swoich kompozytorów mamy. Oni byli pewnie zaskoczeni, że Polacy opowiadają o swojej muzyce, a grają dla nich to, co w Czechach mają na co dzień.
Jakie konferencje, taka edukacja. Nie ma się co dziwić, że z tej szacownej uczelni wyjdą kolejne pokolenia muzykologów mających za nic naszą muzykę.
A lubelscy urzędnicy powinni wstydzić się, że ich pieniądze poszły na promowanie muzyki czeskiej zamiast na odkrycie krajana, lublinianina Brankiewicza.

Na szczęście nie brak w Polsce ludzi mających szerokie horyzonty i mających na sercu dobro naszej wspólnej kultury i tradycji. W bieżącym numerze znana naszym czytelnikom Elżbieta Tyszecka, niestrudzona odkrywczyni i propagatorka, opowiada o właśnie wydanej płycie z muzyką Tadeusza Kasserna i Tadeusza Majerskiego. W przeciwieństwie do muzykologów ona najpierw muzykę wykonuje, a później o niej opowiada. O Kassernie powstała nawet kilka lat temu książka, ale dopiero Elżbieta Tyszecka pokusiła się, by przybliżyć tego twórcę melomanom. Bo w muzyce nie chodzi o to, by o niej pisać, ale by jej słuchać. O Tadeuszu Majerskim nic właściwie nie wiadomo. Pojawiały się co prawda w przeszłości jakieś nieśmiałe próby nagrania jego twórczości ale aż do dzisiaj nic z tego nie wychodziło. Teraz, dzięki Elżbiecie Tyszeckiej możemy poznać choć kilka jego utworów.

Pragniemy zaprosić naszych czytelników na Sopockie Dni Muzyki Wokalnej organizowane już od lat przez znakomitą śpiewaczkę, Bożenę Harasimowicz. Wśród zaproszonych artystów pojawią się Olga Pasiecznik i Kałudi Kałudow.
W numerze piszemy również o mistrzu chorału, Marcelu Pérèsie, wielkiej klawesynistce Rosalyn Tureck, wschodzącej gwieździe klarnetu, Andreasie Ottensamerze i o znakomitym polskim śpiewaku, Karolu Urbanowiczu. Polecamy także artykuł o włoskim kompozytorze, Marcu Scacchim, który wiele lat spędził na dworze króla Władysława IV.
Nasz korespondent kanadyjski, Kazik Jędrzejczak specjalnie dla Muzyka21 rozmawiał z polskim dyrygentem, Krzysztofem Urbańskim.

Wiadomość z ostatniej chwili: Krzysztof Penderecki został Prezesem Honorowym, a Mieczysław Kominek, dotychczasowy dyrektor POLMIC, Prezesem Związku Kompozytorów Polskich. Zaskakujące posunięcie biorąc pod uwagę, że związek jest „kompozytorów”, a Mieczysław Kominek jest muzykologiem. Równie zaskakujące jest to, że do największych osiągnięć nowego prezesa jest rozłożenia na łopatki niezwykle popularnego w latach 90. pisma „Studio”, a także nieudolne zarządzanie niezwykle cenionnym przez całe środowisko muzyczne narodowym wydawnictwem Polskie Nagrania – jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Strach pomyśleć, jak przysłuży się Związkowi Kompozytorów Polskich. Oj, będzie się działo...

Wszystkim naszym czytelnikom życzymy udanych wakacji.

ŻYCIE

Kraków. Wirtuoz nowych czasów. Ołeksandr Hawryluk występuje w barwach Ukrainy choć legitymuje się również paszportem australijskim. Zwycięzca konkursów Horowitza i Rubinstaina, dwóch gigantów dwudziestowiecznej pianistyki, wystąpił w Filharmonii Krakowskiej 18 maja.(…)

Lesłąw Czapliński

Kraków. Z nutką Orientu. W dziewiętnastym wieku utrwaliły się w europejskiej tradycji muzycznej dwa wzorce stylizacji orientalnej: Camille’a Saint-Saënsa na Zachodzie oraz rosyjski, ukształtowany za sprawą Michaiła Glinki i Rimskiego-Korsakowa. (…)

Lesław Czapliński

Warszawa. Koncert wieńczący sezon w Filharmonii Narodowej (30.05.2015) można zaliczyć do udanych, choć nie był sukcesem tej miary, co inaugurujące sezon, październikowe wykonanie Gurrelieder Schoenberga. (…)

Michał Bruliński

Lublin. Belshazzar w Lublinie. Przestrzenie dominikańskiego klasztoru na Starym Mieście w Lublinie już od XIII w. wpisują się w tradycje tego miasta. Gościnne mury świątyni z relikwiami Krzyża Świętego stanowią jednak nie tylko miejsce kultu religijnego, ale także azyl kultury otwarty na wszelkie inicjatywy. Doskonałym tego dowodem był jeden z najbardziej oczekiwanych koncertów tego lata, który przyciągnął uwagę wielu wielbicieli muzyki poważnej. Dodatkowego splendoru dostarczył fakt, iż wspominany koncert odbył się dnia 13 czerwca, a zatem we wspomnienie świętego Antoniego, który od wieków patronuje temu miastu.(…)

Karol Rzepecki

Warszawa.„Zahuczeć” Chopina. O Eliminacjach do XVII Konkursu Chopinowskiego. „Wśród pianistów panuje nastawienie na sprawność techniczną, która nie zawsze przekłada się na dogłębne odczytanie i zrozumienie tekstu” – uważa jeden z jurorów Eliminacji do XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, prof. Wojciech Świtała. Po dwunastu dniach przesłuchań, do tegorocznego Konkursu Chopinowskiego dopuszczono 84. pianistów z dwudziestu europejskich i azjatyckich krajów – po 15. z Polski i Chin, 12. z Japonii, 9. z Korei, 7. z Rosji, 5. ze Stanów Zjednoczonych, po 3. z Kanady, Wielkiej Brytanii i Włoch, 2. z Czech i po jednym z Francji, Chorwacji, Grecji, Rumunii, Węgier, Ukrainy, Białorusi, Łotwy, Uzbekistanu i Indonezji.(...)

Maria Wilczek-Krupa

Sopot. Sopockie Dni Sztuki Wokalnej (Sopot, 18–26 lipca 2015), to festiwal muzyczny zainicjowany i organizowany przez znaną śpiewaczkę i pedagoga prof. dr hab. Bożenę Harasimowicz – sopociankę, na co dzień związaną z Akademią Muzyczną im. S. Moniuszki w Gdańsku. (...)

(red)

Berlin. Marcowa Muzyka czyli festiwal z pogranicza sztuk. Odbywające się w stolicy Niemiec wielkie wydarzenia artystyczne, jak festiwal filmowy Berlinale, czy wystawa sztuki współczesnej Berlin Biennale reflektują wokół aktualnych wydarzeń politycznych, społecznych i ekonomicznych. Dzięki nowemu dyrektorowi, początkującemu kuratorowi Berno Odo Polzerowi, festiwal muzyki nowej MaerzMusik (Marcowa Muzyka) nabrał również politycznego wymiaru (nazwa MaerzMusik pochodzi od dadaisty, Kurta Schwittersa, który występując pod pseudonimem Merz przyczynił się do rozwoju całokształtu wszelkich sztuk). Festiwal oprócz koncertów muzycznych, udostępnia przede wszystkim prace z pogranicza sztuk wizualnych i muzyki. Szkoda, że ambitny Austriak, Berno Odo Polzer pragnący usytuować swą pozycję w nomenklaturze międzynarodowych kuratorów podchwycił modną koniunkturę upolitycznienia sztuki. Na szczęście po kuratorowanym przez Okwui Enwezora aktualnym 56. Biennale w Wenecji wielu krytyków podważyło ideę podporządkowania sztuki politycznym manifestacjom. „Polityka w sztuce nie ma nic do szukania i jeśli politycy sami nie potrafią rozwiązać problemów panujących na świecie to dlaczego mają tego dokonać artyści?” pytała w swej nowej książce Hinter Weißen Wänden (Poza białymi ścianami) niemiecka publicystka i historyczka sztuki Julia Voss. Berno Odo Polzer pierwszy zrealizowany przez siebie festiwal Marcowej Muzyki skoncentrował wokół kwestii czasu odbieranego w aspekcie politycznym, społecznym, ekonomicznym i naturalnie muzycznym. Kurator stwierdził, że wszystko co go dalej rozwija i pomaga w zrozumieniu świata wiąże się z poszanowaniem czasu, dlatego jest zainteresowany podejściem artystów różnych dziedzin do tego problemu. „Czas nie jest żadnym specjalnym tematem dla fachowców, tylko ogólnie dostępnym medium...” mówił na konferencji prasowej Polzer. MaerzMusik otworzył dwudziestego marca belgijski zespół muzyczny Liquid Room. (...)

Alexandra Hołownia

CZŁOWIEK

Marcel Pérès – mistrz chorału

Karol Rzepecki

Chorał gregoriański – muzyka przez jednych zapomniana, przez innych doceniana i wciąż wykonywana. Pomimo takiego rozkwitu wielu gałęzi form muzycznych i gatunków, oraz czasu jaki upłynął, dziedzina ta wciąż kryje w sobie pokłady nieodkrytych tajemnic. W naszych czasach największe osiągnięcia w dziedzinie wykonawstwa i popularyzacji chorału na francuski dyrygent, śpiewak i kreator życia artystycznego Marcel Pérès. Jest on, można rzec, prawdziwym mistrzem, poszukiwaczem i największym autorytetem w dziedzinie wykonań chorału. (…)

Rosalyn Tureck – wielka kapłanka muzyki Bacha

Rok 1936 był dobrym rokiem w Nowym Jorku. Arturo Toscanini dyryguje swoim ostatnim sezonem jako dyrektor muzyczny Filharmoników Nowojorskich. Artur Schnabel był pierwszym pianistą, który zagrał w całości trzydzieści dwie sonaty Beethovena w Carnegie Hall. Natomiast 15 grudnia pianistka Rosalyn Tureck debiutuje oficjalnie w Carnegie Hall grając II Koncert Brahmsa pod batutą Eugena Ormandy’ego. Koncert stanowił część serii koncertów Orkiestry Filadelfijskiej, która miała na afiszu jedynie jeszcze trzech innych zaproszonych solistów – Fritza Kreislera, Sergieja Rachmaninowa i Władimira Horowitza. Piękny wyczyn dla świeżej dyplomantki The Juilliard School, mającej zaledwie 23 lata i właściwie nieznanej!(...)

Andreas Ottensamer – obiecujący klarnecista…

Maria Ziarkowska


Młodość, świeżość i witalność – te cechy Andreas Ottensamer, pierwszy klarnecista Berliner Philharmoniker wnosi do muzyki klarnetowej z racji swojego talentu, zapału i wieku. Nieraz o nim usłyszymy, a jego dźwięk stanie się legendą..(…)

O muzyce fortepianowej Tadeusza Kasserna i Tadeusza Majerskiego

z pianistką Elżbietą Tyszecką rozmawia Arkadiusz Jędrasik

Kolejna pani płyta jest arcyciekawym odkryciem następnej białej plamy w historii polskiej muzyki, a także krokiem naprzód w obejmowaniu całościowym bogactwa polskiej kultury muzycznej. Tym razem na płytę nagrała pani dzieła fortepianowe Tadeusza Majerskiego i Tadeusza Kasserna. Co panią skłoniło do tego odkrycia?
Z muzyką Tadeusza Kasserna zetknęłam się kilkadziesiąt lat temu, gdy jako uczennica średniej szkoły muzycznej wzięłam udział w Konkursie Muzyki Polskiej. W programie znalazła się między innymi bardzo mi bliska I Sonatina – utwór dedykowany żonie kompozytora, pochodzący z roku 1935 i nagrodzony na konkursie kompozytorskim. Twórczość fortepianowa Tadeusza Zygfryda Kasserna znakomicie wpisała się w realizowane przeze mnie nagrania związane z działalnością polskich kompozytorów – emigrantów. Interesuje mnie również grupa twórców zafascynowanych dziełami Karola Szymanowskiego i muzyką francuską, a ten nurt w pierwszym okresie swojej twórczości Tadeusz Zygfryd Kassern niewątpliwie reprezentował. Z twórczością fortepianową Tadeusza Majerskiego zapoznałam się dzięki odkryciu rękopisów tego kompozytora przez pana Jana A. Jarnickiego, niestrudzonego poszukiwacza zapomnianych polskich twórców.

Kim był Tadeusz Zygfryd Kassern?
Tadeusz Zygfryd Kassern był człowiekiem o niezwykłej osobowości i rzadko spotykanych wszechstronnych możliwościach intelektualnych. W ciągu swego krótkiego – żył w latach 1904–1957 – lecz wyjątkowo pracowitego życia uprawiał z powodzeniem kilka zawodów: był prawnikiem, recenzentem teatralnym i krytykiem muzycznym, dyplomatą, pianistą, kompozytorem i pedagogiem. Przed wojną był związany z dwoma ośrodkami muzycznymi – Lwowem i Poznaniem. W czasie pobytu w Paryżu w latach trzydziestych działał w Stowarzyszeniu Młodych Muzyków Polaków. W czasie wojny wraz z pracownikami Prokuratorii Generalnej został ewakuowany do Lwowa, skąd udało mu się przedostać do Krakowa. Jednak i to miasto nie było bezpieczne dla polskiego kompozytora żydowskiego pochodzenia, więc Tadeusz Zygfryd Kassern przeniósł się do Warszawy, gdzie ukrywał się pod nazwiskiem Teodora Sroczyńskiego. Po wojnie kompozytor wrócił do Poznania, skąd wkrótce wyjechał do Stanów Zjednoczonych i pracował jako attaché kulturalny polskiego konsulatu w Nowym Jorku. Wkrótce został konsulem i delegatem polskim do spraw kulturalnych przy ONZ. W roku 1948 zrezygnował ze służby dyplomatycznej i obywatelstwa polskiego. Ostatnie lata życia poświęcił na pracę pedagogiczną i komponowanie.(...)

Muzyka była zawsze moją gorącą miłością

mówi Kazikowi Jędrzejczakowi dyrygent Krzysztof Urbański

Krzysztof Urbański dyryguje orkiestrami w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Norwegii i Japonii. Mimo młodego wieku (33 lata) pełni funkcję Dyrektora Muzycznego w Indianapolis Symphony Orchestra, jest Głównym Dyrygentem i Artystycznym Dyrektorem norweskiej Trondheim Symfoniorkester, Pierwszym Gościnnym Dyrygentem Tokyo Symphony Orchestra, a także od sezonu 2015/16 Pierwszym Gościnnym Dyrygentem NDR Sinfonieorchester w Hamburgu. Wykłada dyrygenturę symfoniczną w Jacobs School of Music na Indiana University, USA.
Urodził się 17 października 1982 r. w Pabianicach koło Łodzi. W 2007 r. ukończył studia w klasie profesora Antoniego Wita w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. W tym samym roku jednogłośnie przyznano mu I nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim podczas Praskiej Wiosny. W latach 2007–2009 pełnił funkcję dyrygenta-asystenta Antoniego Wita w Filharmonii Narodowej. W sezonie 2013/14 zadebiutował z Berliner Philharmoniker i Chicago Symphony Orchestra. Na podium dyrygenckim Urbański kojarzy się raczej z młodym idolem wrzaskliwych nastolatek niż z posiwiałym Maestro. Jego interpretacje muzyczne tchną młodzieńczą świeżością i dynamizmem. Recenzenci zgodnie podkreślają żywiołowy temperament, analityczne spojrzenie, wyczucie stylu i czytelną gestykulację na pograniczu choreografii. Podkreślają zgodnie niezwykłą umiejętność młodego dyrygenta w nawiązywaniu głębokiego porozumienia z orkiestrą. Artysta jest gorącym propagatorem muzyki polskiej. W jego repertuarze ważną rolę odgrywają utwory takich kompozytorów jak Witold Lutosławski, Karol Szymanowski, Wojciech Kilar. W marcu br. po raz pierwszy Maestro Urbański dyrygował Toronto Symphony Orchestra (TSO). W ambitnym programie umieszczono premierowe wykonania utworu Orawa Wojciecha Kilara oraz Święto wiosny Igora Strawińskiego. Mimo intensywnego, tylko dwudniowego programu prób w Toronto z nieznaną mu orkiestrą, młody Maestro znalazł czas na udzielenie wywiadu dla Muzyka21.(…)

Legendy Polskiej Wokalistyki (45) – Karol Urbanowicz

Adam Czopek

Urodził się 26 stycznia 1887 r. w Samborze. Najpierw uczył się śpiewu we Lwowie u Wandy Hendrich, potem studiował prawo na Uniwersytecie we Lwowie skąd przeniósł się na Uniwersytet Jagielloński w Krakowie. Po przeniesieniu jednocześnie podjął naukę śpiewu u prof. Adama Ludwiga w Konserwatorium Krakowskim. Debiutował w Krakowie basową partią Gremiena w Eugeniuszu Onieginie. Z Krakowa przeniósł się do Poznania, gdzie był pierwszym Stolnikiem w poznańskiej premierze Halki otwierającej 31 sierpnia 1919 r. poznański Teatr Wielki jako polską scenę. Warto przypomnieć, że obok Urbanowicza znaleźli się w obsadzie Józefa Zacharska (Halka), Franciszek Bedlewicz (Jontek), Liliana Zamorska (Zofia) i Augustyn Wiśniewski (Janusz). Dyrygował Adam Dołżycki, pierwszy dyrektor poznańskiej sceny operowej. Później poznański Teatr Wielki był świadkiem jego wielkich sukcesów w partii Mefista w Fauście, Gremina w Eugeniuszu Onieginie, Króla Henryka w Lohengrinie, Don Basilia w Cyruliku sewilskim. 28 listopada 1924 r. brał też udział w prapremierze Legendy Bałtyku Nowowiejskiego, śpiewał partię Mestwina. Wielki sukces przyniosła mu partia tytułowego cara w Borysie Godunowie Musorgskiego wystawionego 23 marca 1927 r. W tym przypadku sukcesem okazała się również reżyseria, której Urbanowicz był autorem. Był to zrazem jego reżyserski debiut. Drugi raz staje za reżyserskim pulpitem przygotowując poznańską premierę opery Chopin Giacomo Oreffice (29 wrzesień 1928 r.). Jego nauczycielem reżyserii był sławny bas Zygmunt Zaleski, który w tym samym czasie występował i reżyserował w Operze Poznańskiej, nie szczędzący młodszemu koledze rad, wskazówek i pomocy. Od momentu objęcia dyrekcji Teatru Wielkiego w Poznaniu przez Zygmunta Wojciechowskiego w 1929 r. Karol Urbanowicz zostaje głównym reżyserem. Był nim również podczas obu dyrekcji Zygmunta Latoszewskiego. Oczywiście reżyseria w przypadku tego artysty była poniekąd dodatkiem do jego artystycznej drogi cenionego śpiewaka obdarzonego basem o „szalapinowskim zabarwieniu”. (...)

DZIEŁO

Vincenzo Bellini i jego opery (8). Beatrice di Tenda

Adam Czopek

Niezbyt udana, by nie powiedzieć klęska, premiery Beatrice do Tenda, dwuaktowej opery seria w weneckim Teatro La Fenice 16 marca 1833 r. stała się powodem zerwania współpracy z Felicem Romanim, dotychczasowym librecistą, z którym przez lata wyjątkowo dobrze układała się Belliniemu współpraca. Poszło o niedotrzymanie przez Romaniego terminów, a przy okazji Bellini oskarżał też poetę o to, że libretto, jakie mu stworzył jest wyjątkowo słabe i to właśnie stało się przyczyną klęski weneckiej prapremiery. Szum, jaki wywołało zerwanie przyjacielskich stosunków między kompozytorem a jego librecistą sprawił, że Bellini szybko przyjął propozycję londyńskiego impresaria, który zapraszał go, by zechciał asystować przygotowaniom wystawienia w tym mieście Lunatyczki i Normy. Razem z Bellinim wyruszyła do Londynu Giudita Pasta, jedna z jego ulubionych primadonn, dla której skomponował partię tytułowej Beatrice di Tenda. Na wszelki wypadek, by uciszyć złośliwców posądzających tych dwoje o romans towarzyszył im mąż Pasty. Z Londynu udał się Bellini do Paryża, gdzie zdecydował się zamieszkać i tworzyć, do Włoch już nie zdążył wrócić, dwa lata później, 23 września 1835 r. zmarł w podparyskim Puteaux. (...)

MUZYKA POLSKA

Marco Scacchi – Cappella Magister Jego Królewskiej Mości Władysława IV

Rafał Grabiszewski

Reorganizacja dworu polskiego, jaka nastąpiła za czasów Zygmunta III Wazy, objęła swoim zakresem także kapelę królewską. Zespół ten, pomimo dobrego poziomu artystycznego, w porównaniu z innymi kapelami europejskimi nie sytuował się na dość wysokiej pozycji, aby móc pretendować do funkcji zespołu reprezentującego majestat królewski. Tymczasem włoskie innowacje muzyczne, które coraz bardziej wpływały na życie muzyczne Europy, nie mogły być pominięte również na polskim dworze królewskim. Wobec powyższej sytuacji Zygmunt III, używając argumentu finansowego i swoich kontaktów we włoskich centrach kulturowych, postanowił sprowadzić do Krakowa muzyków włoskich.(...)

PŁYTOTEKA

Palcem po płycie – Marcin Murawski i Michael Kimber po raz piąty!

Łukasz Kaczmarek

 

Michael Kimber
Music for viola 5
Marcin Murawski, Alicja Guściora, Martyna Kowzan, Eugeniusz Dąbrowski, Paweł Michałowski, altówka • Pavel Rys, marimba
Acte Préalable AP0346 • w. 2015 • 56’14”
*****

Pierwsza płyta wytwórni Acte Préalable z muzyką Michaela Kimbera (ur. 1945 r.)
okazała się rewelacją. Oto bowiem altówka, instrument nieco zaniedbany, został ukazany nie dość że w roli głównej, to jeszcze w nowym, świeżym, atrakcyjnym brzmieniu. Po niej nastąpiła kolejna, i kolejna, i kolejna, a wreszcie ta piąta – omawiana płyta. Przyglądaliśmy się Kimberowi w różnych odsłonach, każdy z albumów miał bowiem swój indywidualny profil. Ten niniejszy tworzą przede wszystkim dzieła solowe. Muzyka na altówkę solo Kimbera pojawiała się już w programach wcześniejszych woluminów, lecz, jak dotąd, nie w takiej ilości, stanowiła raczej dodatek. Tutaj jest daniem głównym, przystawką zaś – kompozycja na altówkę i marimbę. Tym jednak, co charakteryzuje chyba wszystkie kompozycje Kimbera, bez względu na zastosowany skład instrumentalny, są bogactwo melodyczne i doskonałość warsztatowa.
Omawianą płytę otwiera Dziesięć Krótkich Utworów, cykl posiadający zarówno wielkie walory artystyczne, jak i pedagogiczne. Od wykonawcy wymaga techniki gry w wysokich pozycjach, „piątej pozycji (przeważnie)”, jak zawarł w podtytule kompozytor. Marcin Murawski, w którego interpretacji słyszymy to dzieło na płycie, idzie dalej, częstokroć „wspinając się” jeszcze wyżej – efekty są imponujące i nie raz bardzo zabawne. Pozostałą część programu Profesor – Mistrz oddał w ręce zdolnych uczniów, tym samym realizując dosłownie zamysł kompozytora. Sześć Etiud-Kaprysów pisał bowiem Kimber właśnie z myślą o konkretnych studentach. Może nie tak trudne, jak Dwanaście Kaprysów, są utworami równie wdzięcznymi i atrakcyjnymi. Na omawianej płycie dzielą je między siebie utalentowane i urocze, znane z poprzednich woluminów, młodziutkie Martyna Kowzan i Alicja Guściora. Większą formą jest Sonata na altówkę solo, inspirowana trochę Bachem, trochę jazzem, a trochę Paganinim (Moto perpetuo), bogata wyrazowo, której złożony charakter dobrze został oddany przez Eugeniusza Dąbrowskiego. Na zakończenie tej „oficjalnej” części programu słyszymy czteroczęściowe Ciemne Drewna na altówkę i marimbę, muzykę świeżutką, powstałą w 2014 r. Jako, że pisana była z przeznaczeniem dyplomowym, dla muzyków-kameralistów przystępujących do egzaminu, jest utworem odpowiednio wirtuozowskim i kończącym się nader efektownie. We wcześniejszym przebiegu ma jednak ciemne barwy, co też sugeruje sam tytuł (który wszak należy interpretować dosłownie w odniesieniu do barwy drewna, z których wykonane zostały instrumenty). Wykonujący Ciemne Drewna na omawianej płycie Paweł Michałowski oraz Pavel Rys z pewnością zdaliby egzamin! Na koniec, jak zwykle, czeka nas niespodzianka. Tym razem jest to Kołysanka dla Maksymiliana – uroczy utwór na marimbę solo z dedykacją dla nowonarodzonego siostrzeńca Marcina Murawskiego, co przedstawia nam Pavel Rys.
Niniejszy album, jak i poprzednie z tej serii, dla muzyka-altowiolisty stanowić może arcycenną pozycję. Podobnie, jak dla każdego melomana, pod jednym wszak warunkiem – potrafi się cieszyć muzyką!

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Bacewicz G - Koncert na orkiestrę smyczkową - Naxos 8.573229 - *****
Bach JS - Motety - Alpha 199 - Płyta miesiąca
Beethoven L - Tria fortepianowe - Harmonia Mundi HMC 902125 - *****
Beethoven L - Tria fortepianowe - MDG 942 1842-6 - *****
Beethoven L - Tria fortepianowe - Profil PH14015 - ****
Brahms J - Secular Vocal Quartets with Piano vol. 1 - MDG 947 1867 - *****
Bukowski R - Looking into the Mirrors of the Past - Acte Préalable AP0213 - *****
Corelli A - The „Assisis” Sonatas - Glossa GCD 921209 - *****
Chopin F - II Koncert fortepianowy op. 21 - Decca 478 5332 - *****
Dworzak A - Requiem op. 89 - Naxos 8.572874-75 - ****
Gorczycki GG - Conductus funebris - Coro COR16130 - Płyta miesiąca
Haydn J - Kwartety klarnetowe - MDG 301 0315-2 - *****
Kimber M - Music for viola 5 - Acte Préalable AP0346 - *****
Mazurowski D - Pseudaria, Divertimoento - Acte Préalable AP0241- ****
Mozart - Piano Works 2 - Acte Préalable AP0289 - *****
Pawluśkiewicz JK - Nieszpory ludźmierskie - Polskie Radio PRCD 1680 - ****
Penderecki K - Magnificat, Kadisz - Naxos 8.572697 - Płyta miesiąca
Strauss R - Die Frau ohne Schatten - Sterling CDA 1696/98-2 - ****
Vivaldi A - Koncerty mandolinowe - Deutsche Grammophon 479 4017 - ****
Waghalter I - Utwory orkiestrowe - Naxos 8.573338 - Płyta miesiąca
Weber CM - Der Freischütz - MDG 301 0267-2 - *****
Whitlock L - Flowing Waters - Divine Art dda 25121 - ****

Andreas Ottensamer - Portraits - Deutsche Grammophon 481 0131 - *****
Bach/Reger - Sterling CDA 1687-2 - *****
Bolero - Genuin GEN14543 - *****
Chant - Into the Light - Obsculta Musica - *****
Chant - Missa Latina - Obsculta Musica OM0002 - *****
Classica Brasiliana - MDG 910 1874-6 - ****
Das glogauer Liederbuch - Naxos 8.572575 - *****
Harald Herresthal - Simax PPC9067 - *****
Mozart/Schubet/Strawiński - Deutsche Grammophon 479 39 22 - CD of the month
New Sound from Manchester - Métier msv 28546 - *****
O Sole Mio - Sol3Mio - Decca 473 5632 - *****
Pianohooligan - Decca 471 191-2 - ****
Scandale - Deutsche Grammophon 479 3541 - *****
The Huungarian Conncection - Deutsche Grammophon 481 1409 - ****
Uwe Steinmetz - Absolutely! - Divine Art dda - *****
Wagner/Strauss - Acte Préalable AP0340 - ****