Muzyka21 nr 9/182 - wrzesień 2015 r. - rok XVI

 

Szanowni Państwo!

W nawiązaniu ze swoistym powitaniem przez Redakcję Muzyka21 w lipcowym numerze pisma Mieczysława Kominka jako nowego prezesa Związku Kompozytorów Polskich, pragnę Państwa poinformować w trybie prasowego sprostowania, że okoliczność zostania muzykologa – Mieczysława Kominka właśnie – prezesem ZKP, nie jest niczym dziwnym. Połowa członków naszego stowarzyszenia to muzykolodzy, zaś w ciągu 70 lat działalności ZKP muzykolodzy sprawowali funkcję prezesa przez lat 29 – wśród nich Józef Patkowski. Obecność muzykologów w Związku umacnia jego charakter jako obserwatorium idei kulturowych. Przez 12 lat mojej prezesury Związkowi bardzo pozytywnie tę obecność muzykologów odczuwałem.
Nie ma uzasadnienia dla przypisywania Mieczysławowi Kominkowi odpowiedzialności za fakt, że wydawanie Magazynu Płytowego „Studio” w warunkach rynkowych po kilku latach się nie powiodło. Nie ukazuje się w Polsce żadne inne pismo o zbliżonym profilu w ramach modelu w pełni komercyjnego. Bo nie może. Ktoś musi do takich działań dokładać z racji na właściwości polskiego rynku. Mieczysław Kominek jest więc przede wszystkim autorem sukcesu koncepcji pisma i twórcą znaku kulturowego, który jest do tej pory pamiętany. Pan Jan A. Jarnicki, wydawca Muzyka21 i osoba wielorako zaangażowana w życie muzyczne, z pewnością wie najlepiej, jak sprawy finansowania pism i nagrań w Polsce funkcjonują; zapewne wie też, że rynek nie zapewni społeczeństwu kulturowego skomunikowania.
Co do Polskich Nagrań: to nie Mieczysław Kominek odpowiada za fakt powstania długów Polskich Nagrań z tytułu absurdalnego wyroku sądowego w sprawie rzekomej sprzedaży w latach 90. nagrań Anny German w dżungli prawnej Związku Radzieckiego. Nie On jest odpowiedzialny za brak zrozumienia racji kulturowych przez reprezentantów dłużników w negocjacjach o rozłożenie spłaty długów na lat kilka, nie On odpowiada za brak działań głuchego na argumenty Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Ministerstwa Skarbu, które nie uznały za stosowne dokonać żadnego wysiłku w sprawie firmy o randze narodowej. Natomiast to M. Kominek doprowadził do corocznych zysków Polskich Nagrań uzyskiwanych ze sprzedaży płyt – także z muzyką współczesną i z nagraniami nowymi. Sprawa sprzedaży Polskich Nagrań świadczy o wielkiej słabości wszystkich polskich środowisk kultury. I takim znakiem pozostanie.
Stąd nasze – środowiskowe – zaangażowanie w powstanie w Polsce mechanizmów publicznego wspierania tych aktywności kulturowych, które nie mogą, przy obecnych właściwościach rynku, być w sposób zadowalający kultywowane. Wśród tych aktywności jest wydawanie pism i prowadzenie wydawnictw muzycznych oraz produkcja i upowszechnianie nagrań. Żeby było jasne: remedium nie stanowi przejęcie tych aktywności przez sektor publiczny, ale dofinansowywanie wszystkich sektorów równo poprzez wyspecjalizowane mechanizmy.
Od Redakcji Muzyka21 moglibyśmy oczekiwać nie tylko zwykłej kurtuazji dla nowego prezesa ZKP, ale też poglądów trafniej identyfikujących niedomogi rzeczywistości. Postawa łatwego dokopywania – „w dół”– bliźnim środowiskowym, zamiast „w górę” – politykom i urzędnikom publicznym (bo można się narazić), jest zmorą życia muzycznego w Polsce. Jednak z reguły to nie personalia odpowiadają za nasze niedomogi, ale brak należnej pracy intelektualnej i wysiłku na rzecz zmian systemowych. Wiele zrobić możemy razem. Różne działania wspólne przyniosły wszak w ostatnich latach kilka ważnych nowych instrumentów kulturowego oddziaływania. Dajmy sobie więcej życzliwość i, mniej zaś naburmuszonego gderania. Nie zawężajmy krytyki do krytykowania.

Z wyrazami szacunku,

Jerzy Kornowicz – kompozytor,
prezes ZKP w latach 2003–2015

Szanowny Panie,

Dziękując za Pański list chciałabym się odnieść do Pańskich twierdzeń.
Gdyby Związek Kompozytorów Polskich był organizacją samą o sobie stanowiącą to nie naszą sprawą byłoby, kim jest jego przewodniczący. Skoro jednak nie od dziś korzystacie ze wsparcia publicznego, bądźcie gotowi na to, że ktoś się zechce przyjrzeć temu, jak działacie. Dla nas dziwnym jest, że w nazwie macie „kompozytorów”, a muzykolog staje się waszym szefem, tym bardziej, że trudno dopatrzyć się w jego działalności jakiś szczególnych zasług dla kompozytorów.
Rozgrzeszając pana Kominka z nieudolnego zarządzania pismem czy też wydawnictwem postępuje Pan według standardów obowiązujących w tym kraju przynajmniej od 25 lat: nie ma odpowiedzialnych za nieudolność, czy to za manko w kopalniach, szpitalach, stoczniach… Ludzie są mianowani na eksponowane stanowiska, pod ich rządami dochodzi do strat, a oni odchodzą na inne, równie eksponowane stanowiska i nikt nie odważa się ich krytykować ani postawić im jakichkolwiek zarzutów.
To samo dotyczy Polskich Nagrań. Skoro było tak dobrze, to dlaczego skończyło się tak źle? Dziwnym jest, że od lat „opera mydlana” pod tytułem „Losy Polskich Nagrań” nie skończyła się pomyślnie – przecież Pańska instytucja ma ogromną ilość członków. Co stało na przeszkodzie, by zamiast protestować, co w ostatecznym rozrachunku nic nie dało, zrzucić się i wykupić Polskie Nagrania? I to nie wczoraj, ale może i 20 lat temu, zanim jeszcze problem Anny German się pojawił? Wiadomo – brak dotacji. Każdy w środowisku chciałby świetnie żyć za dotacje, nie przemęczać się i za nic nie odpowiadać. Skoro pan Kominek przyjął stanowisko państwowe, to stał się osobą publiczną i był szefem państwowej firmy, tak samo odpowiedzialnym za jej sukces czy porażkę, jak szef kopalni czy stoczni.
Wbrew temu co Pan pisze, pismo „Studio” zostało założono i istniało w czasach wyjątkowej prosperity dla muzyki poważnej: ludzie kupowali płyty, wydawnictwa płytowe reklamowały się. Przecież każdy numer „Studia” miał reklamy 5 koncernów medialnych, wielu wydawnictw płytowych, dystrybutorów, filharmonii, festiwali, oper, a także co najmniej 4 strony programu radiowej Dwójki. I to wszystko przy nakładzie 15000 egz. Nawet nasze wydawnictwo tam się reklamowało! I wszystko to, wraz z ogromnym wsparciem środowiska zostało zaprzepaszczone. Mimo tak znakomitych warunków pod rządami pana Kominka skończyła się ta przygoda w czerwcu 1999 r., po niecałych 6 latach (z przerwami) istnienia, wpadką na co najmniej 250 000 zł!
Gdyby zadał Pan sobie trud i przejrzał nasze pismo, zauważyłby Pan, że nie ma u nas tych wszystkich reklam, tego wsparcia środowiska, a jednak, nieprzerwanie już 16 rok ukazujemy się na rynku. Muzyka21 jako jedyne pismo w tej branży ukazuje się regularnie, bez żadnego poślizgu, bez żadnych dotacji publicznych, bez wsparcia Pańskiego środowiska. Dotyczy to także wydawnictwa płytowego Acte Préalable, które zainicjowało istnienie pisma. Jednocześnie nie jesteśmy zadłużeni, nigdy nikomu nie zalegaliśmy z płatnościami, nie braliśmy kredytów, leasingów…. A gdy pewnego dnia odejdziemy, wszystkim prenumeratorom zwrócimy, co im się będzie należało. Czyli jak się chce, to można. Wbrew Pańskiemu twierdzeniu, w kulturze również można działać w sposób komercyjny i wychodzić na swoje. Ale do tego potrzebna jest chęć ciężkiej pracy i wytrwałość, a nie ciągłe biadolenie, że bez publicznych dotacji nic się nie może dokonać...
Nasze poglądy identyfikujące niedomogi rzeczywistości są niewątpliwie inne niż Pańskie. Ale zarzucanie nam „dokopywania w dół” zamiast „w górę”, bo się nie chcemy narazić są po prostu śmieszne i świadczą o tym, że całkowicie nie zna Pan naszego pisma. Gdyby je Pan znał, już wcześniej zauważyłby Pan, że ośmieliliśmy się wielokrotnie krytykować pana Kominka, a także „dokopywać w górę”. Bo w przeciwieństwie do Pańskiego środowiska dokopującego „tylko w dół”, zależy nam bardziej na tym, by dobrze się działo w muzyce polskiej, a nie na dobrych układach z decydentami.
Prosi Pan o życzliwość ale może zacząłby Pan od swojego środowiska? Na początku naszej działalności, zanim jeszcze został Pan prezesem ZKP, zaproponowaliśmy Związkowi nasze wsparcie – nieodpłatne – przy festiwalu Warszawska Jesień. Propozycja została odrzucona. Doświadczyliśmy tego samego w przypadku wielu innych festiwali, instytucji, organizacji. A więc, gdzie życzliwość Pańskich kolegów? Żadne inne wydawnictwo płytowe nie wydobyło z zapomnienia tylu kompozytorów polskich, co Acte Préalable. Żadne inne nie wprowadziło tylu debiutantów na rynek fonograficzny. I to bez żadnego wsparcia kogokolwiek, w szczególnosci Pańskiego środowiska. I gdzie byli ci wszyscy ponoć „życzliwi” muzykolodzy, by pisać o tych odkryciach? By wspierać nasze wnioski o dotacje? Łatwiej zainteresować naszymi odkryciami ludzi na drugim końcu świata niż w Pańskie środowisko. A przecież istniejemy już od 18 lat!
Nie zawężamy krytyki do krytykowania, tylko piętnujemy to, co uważamy za patologię. Jeśli zada Pan sobie trud i zapozna się z treściami zawartymi w Muzyka21, zauważy Pan, że krytykujemy tylko i wyłącznie patologie dotyczące dysponowania pieniędzmi publicznymi. Ale do tego potrzebna jest chociażby prenumerata…

Z poważaniem,

Magdalena Wolińska, redaktor naczelna

ŻYCIE

Kraków. Podsumowanie sezonu. W sezonie letnim przed pierwszą wojną światową do Krakowa zjeżdżała Opera Lwowska, ponieważ w tamtych czasach pod Wawelem istniał tylko zespół dramatyczny. Natomiast od osiemnastu lat organizowany jest Letni Festiwal działającej już od 61 lat miejscowej Opery Krakowskiej. W 1999 r. znowu inaugurowała go Opera Lwowska, tyle że tym razem ukraińska. Do pewnego stopnia stanowi on podsumowanie dobiegającego końca sezonu, skoro w znacznej mierze wypełniają go przedstawienia, pozostające w bieżącym repertuarze. (…)

Lesław Czapliński

Lublin. W pierwszą sobotę lipca lubelscy melomani zgromadzili się w Galerii Malarstwa Polskiego na Zamku Lubelskim, aby wysłuchać kolejnego koncertu odbywającego się w ramach Festiwalu Spotkań Kultur Caper Lublinensis 2015. To doskonała okazja, aby przypomnieć sobie o wielokulturowym wymiarze naszego miasta, co znalazło swoje odzwierciedlenie także w jego kulturze muzycznej. (…)

Karol Rzepecki

Kraków. Wokół muzyki polskiej. W tym roku zbiegły się w czasie: zakończenie XI Festiwalu Muzyki Polskiej oraz inauguracja cyklu koncertowego Akademii Beethovenowskiej „Jeszcze Polska Muzyka”.
Zrazu towarzyszyły mi mieszane uczucia, kiedy słuchałem recitalu bułgarskiego pianisty Ludmiła Angełowa. W interpretacji Preludium cis-moll op. 45 raziło mnie nadużywanie prawego pedału. Początkowo również kształt brzmieniowy Chopinowskiej II Sonaty b-moll op. 35, której artysta zamierzał nadać monumentalne rysy, pozostawiał wiele do życzenia. Grave zagrane zostało zbyt płytkim dźwiękiem (pozostaje nierozstrzygniętym, czy była to kwestia touché pianisty, czy jakości samego instrumentu?), a frazy sprawiały wrażenie poszatkowanych. Aliści, albo słuchacz z czasem oswoił się z tą manierą, albo artysta pogłębił swój sposób gry i interpretacji, ponieważ od Scherza słuchało się go z coraz większą satysfakcją. Nadając wirtuozowskiego szlifu temu ustępowi oraz następującemu finałowemu Presto, stanowiącemu swoiste perpetuum mobile, bułgarski muzyk zdawał się wykonywać to dzieło tak, jakby mogło ono zabrzmieć pod palcami Franza Liszta. (…)

Lesław Czapliński

Kraków.Starosądeckie cimelia. Od objęcia przed dwoma laty kierownictwa artystycznego Starosądeckich Festiwali Muzyki Dawnej przez Marcina Szelesta, każdorazowo posiadają one inną formułę programową. Tegoroczny, XXXVII z kolei przebiegał pod hasłem „Rara” (8 – 12 lipca 2015 r.). Mianem tym w bibliotekach określa się rzadkie wydania, niekiedy zamiennie jako „Cimelia”. A więc w naszym przypadku rzecz dotyczyła utworów rzadko słyszanych lub wykonywanych. (…)

Lesław Czapliński

Londyn. Brytyjska premiera napisanego w 1924 r. Króla Rogera Karola Szymanowskiego do libretta Jarosława Iwaszkiewicza była wielkim świętem muzycznym. Nie tylko dla Polaków, którzy byli dumni, że po długich staraniach to dzieło operowe zagościło na scenie Royal Opera House Covent Garden w Londynie. Londyńska publiczność doceniła operę Karola Szymanowskiego. Rozmawiając z widzami, obserwowałem niezwykłe zainteresowanie Królem Rogerem. Niektórzy z nich, oczarowani tą jedną z najlepszych polskich oper, przychodzili do teatru kilkakrotnie. Żałowali także, że opera Szymanowskiego jest tak krótka. (...)

Damian Ganclarski

Londyn. Bardzo trudno jest mi odmówić sobie pójścia na Traviatę Giuseppego Verdiego w reżyserii Richarda Eyre’a, która od 1994 r. jest wizytówką londyńskiej opery przy Covent Garden Piazza. W poprzednim sezonie recenzowałem ten sam spektakl, którego piękno kostiumów, świateł oraz aktorstwa zachwyca niezmiennie publiczność. W tamtym sezonie obejrzałem przedstawienie ze wspaniałą osadą solistów, w której byli m.in.: Diana Damrau jako Violetta oraz Dmitrij Chworostowski jako Giogrio Germont. (...)

Damian Ganclarski

CZŁOWIEK

Tworzyć muzykę przemawiającą do ludzkiej wyobraźni i duszy

z fińskim kompozytorem Perttim Jalavą rozmawia Łukasz Kaczmarek

Właśnie wydał pan płytę monograficzną w barwach wydawnictwa Acte Préalable. Jak doszło do tego nagrania?
Reżyser dźwięku Grzegorz Stec, który odegrał wielką rolę w powstaniu tej płyty, zaproponował mi, bym nagrał album dla Acte Préalable. Stwierdziłem, że polska wytwórnia będzie bardzo odpowiednia dla mojej muzyki. Przystąpiliśmy więc do pracy. O szczegółach można przeczytać w książeczce dołączonej do płyty.

Czy nowy album Acte Préalable to pierwszy pana krok na polskim rynku muzycznym?
Niezupełnie. Moje pierwsze spotkanie z polską publicznością miało miejsce w grudniu 2009 r., gdy Kwartet Akademos i Kimmo Rahunen prawykonanali mojego Puchacza, sam Akademos zaś – I Kwartetu smyczkowego „Obrazy wiosennego strumienia”.(…)

Legendy Polskiej Wokalistyki (47) – Pola Bukietyńska

Adam Czopek

Apolonia Pomietlarz, tak brzmiało prawdziwe imię i nazwisko tej znakomitej śpiewaczki, która urodziła się w 1917 r. w Oświęcimiu. Tutaj także uczęszczała do szkoły podstawowej, a następnie poszerzała wiedzę w prywatnym Liceum Koedukacyjnym. Maturę zdała w 1935 r. i rozpoczęła naukę w Konserwatorium w Krakowie, w klasie fortepianu i śpiewu solowego. Jednocześnie od 1936 r. rozpoczęła studia w zakresie wychowania fizycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Absolutorium z tego kierunku uzyskała w 1939 r. Rok wcześniej zakończyła naukę w Konserwatorium. Już w okresie gimnazjalnym dała się poznać jako utalentowana śpiewaczka, bo jednak największą jej pasją był śpiew. Okres wojny spędziła w rodzinnym Oświęcimiu. Najpierw prowadziła księgowość w przedsiębiorstwie kominiarskim, następnie była pracownikiem Magistratu, w oddziale meldunkowym, później również w Urzędzie Stanu Cywilnego. Po wojnie wróciła do marzeń o zawodowym śpiewaniu. Zdecydowała się więc na dalsze studia wokalne, podjęła je w Czechosłowacji u prof. Mileny Bouckowej. Pogłębiła też swoje kwalifikacje muzyczne w renomowanym Instytucie Muzycznym w Halle.(…)

Kameralna dusza Daniela Hope’a

Daniel Hope swoje pierwsze nagranie muzyki kameralnej zrealizował wraz z kilkoma przyjaciółmi w Deutsche Grammophon. W programie znaleźli się Brahms, Schumann i młodzieńcze dzieło Mahlera.(...)

Emma Kirkby – wielka dama muzyki dawnej

Kolekcja nagrań

Emma Kirkby należy do tej grupy wykonawców, którzy debiutowali na scenie, gdy zaczynała się moda na muzykę dawną. To ona była jedną z jej największych gwiazd. A wszystko za sprawą szczególnej barwy jej głosu, ale także skromności i szlachetności, które sprawiły, że stała się jedną z najbardziej szanowanych i docenianych osobowości muzycznych.(…)

Muzyka fortepianowa Philipa Glassa w nagraniu Walentyny Lisicy

Z całą pewnością Philip Glass ma swoje miejsce w historii muzyki, tak w 2012 r. pisał Alex Ross, krytyk New Yorkera, po wykonaniu IX Symfonii kompozytora w Carnegie Hall. Nazwisko Glassa pojawiło się po raz pierwszy w ogłoszeniach drobnych Village Voice, oferował tam swoje usługi przy przeprowadzkach. Tą działalnością zajmował się jeszcze przez kilka lat po wystawieniu jego opery Einstein on the Beach (1976), aż do swoich czterdziestych urodzin. Chociaż Village Voice, pierwszy alternatywny tygodnik amerykański, pisze o pierwszych kompozycjach napisanych dla Philip Glass Ensemble, twórczość Glassa została zlekceważona, główne gazety, takie jak New Yorker, przez wiele lat uważały, że jest to zwykły hałas.(...)

Ivo Pogorelić - kolekcja nagrań

W 2006 r. w Deutsche Grammophon ukazał się podwójny album zatytułowany The Genius of Pogorelich z dołączonym plakatem prezentującym młodego, czarującego mężczyznę o brązowych włosach, w swobodnej pozie, z lekko melancholijnym spojrzeniem. Gdybyśmy nie wiedzieli, że chodzi tu o młodego Pogorelića, można by go wziąć za muzyka z boys bandu. To zdjęcie, znajduje się także na okładce 14-płytowego albumu, który dokumentuje karierę fonograficzną pianisty zrejestrowaną na płytach DG. (...)

Muzyka fortepianowa Witolda Maliszewskiego

z wybitną pianistką Joanną Ławrynowicz rozmawia Arkadiusz Jędrasik

Wiosną ukazała się kolejna Twoja płyta, tym razem z twórczością fortepianową Witolda Maliszewskiego. To komplet jego dzieł. Jaka to muzyka?
Mam szczególny sentyment do tej płyty, ponieważ utwory nagrane na niej wymagały ode mnie szczególnego rodzaju zaangażowania ze względu na niejednoznaczność harmoniczną i bogatą motywikę. Jeden z utworów: Preludium i fuga fantastyczna okazał się wręcz wyzwaniem. To olbrzymie, monumentalne dzieło, z jego niezwykle gęstą polifonią stanowiło duży wysiłek zarówno intelektualny, jak i pianistyczny, tym bardziej, że mój zbyt wypełniony grafik, zarówno pedagogiczny, jak i artystyczny, pozwala mi na ćwiczenie przede wszystkim w nocy.

Witold Maliszewski kształcił się w Konserwatorium w Petersburgu u znakomitych rosyjskich pedagogów. Na ile jego muzyka pozostaje oryginalna a na ile wyczuwa się w niej rosyjski romantyzm?
Z pewnością lata spędzone w Petersburgu nie pozostały bez echa słyszalnego w twórczości kompozytora. Mam tu na myśli przede wszystkim gęstość faktury i często tożsame z nią bogactwo harmoniczne, tak charakterystyczne dla twórczości wielu rosyjskich kompozytorów (Czajkowski, Rachmaninow, Głazunow). Ale język muzyczny Maliszewskiego jest tak specyficzny, że w pełni postrzegam go jako absolutnie oryginalny.(...)

Ingolf Wunder
Chopin i Liszt w Warszawie

Karol Rzepecki

Ingolf Wunder to młody austriacki pianista, który, jak się okazuje, wciąż dostarcza nam powodów, dla których warto śledzić jego dynamicznie rozwijającą się działalność artystyczną. Jak sam mówił, jego przygoda z muzyką rozpoczęła się dość wcześnie, bo w wieku czterech lat. To wówczas pierwszy raz w życiu zetknął się z muzyką biorąc do rąk skrzypce, instrument dość popularny, ale trudny i stawiający przed wykonawcą duże wymagania. Nic dziwnego, że nie pozostało to bez echa w dalszym jego życiorysie, bowiem, jak sam przyznaje, kiedy epizod związany z grą na skrzypcach wspomina z perspektywy czasu mówi o nim, jak o czymś niezwykle pożytecznym. Zdaniem Wundera „proces wydobywania dźwięków za pomocą palców jest w przypadku instrumentów smyczkowych czymś bardzo niezwykłym i pomaga w grze na fortepianie”. Jednak to właśnie fortepian przykuł uwagę artysty i po latach stał się jego sposobem na życie. (...)

DZIEŁO

Vincenzo Bellini i jego opery (9)
Cała reszta, czyli Bellini już zupełnie zapomniany

Adam Czopek

W poprzednich odcinkach naszego cyklu omówiłem wszystkie te opery Belliniego, które czasami można jeszcze spotkać na scenach operowych. Najczęściej dyrekcje teatrów operowych sięgają po Normę i Lunatyczkę, czasami ich wybór (jeżeli mają na widoku odpowiednią obsadę) pada na Pirata, znacznie rzadziej na I Capuleti e i Montecchi. Pozostałe praktycznie nie istnieją na operowych scenach, a jeżeli już są prezentowane to niemal z zasady w formie koncertowej, jako operowe ciekawostki. Do tego grona należą: Adelson e Salvini, Bianca e Fernando, Zaira, La straniera (Nieznajoma). (...)

PŁYTOTEKA

Palcem po płycie – Apolinary Szeluo po raz pierwszy

Karol Rzepecki

 

Apolinary Szeluto
Pieśni: Polska mowa op. 129 no. 1 (słowa: Adam Mickiewicz), Z albumu op. 129 no. 2 (słowa: Adam Mickiewicz), Nad Bałtykiem op. 129 no. 5 (słowa: Adam Mickiewicz), Dwa słowa op. 133 no. 1, (słowa: Adam Mickiewicz), Pierwiosnek op. 139 no. 6 (słowa: Adam Mickiewicz), Pożegnanie Czajld Harolda op. 129 no. 3 (słowa: Adam Mickiewicz), Dudarz op. 134 no. 4 (słowa: Adam Mickiewicz), Złoty sen op. 136 no. 3 (słowa: Juliusz Słowacki), Jesienna róża op. 138 no. 8 (słowa: Juliusz Słowacki), Jesień op. 26 no. 3 (słowa: Leon Radziejowski), Marzenie op. 70 (słowa: G. Karski), Kołysanka op. 14 no. 2 (słowa: Oscar Wilde), Mazurek op. 26 no. 1 (słowa: Svatopluk Cech z Pieśni niewolnika), Die Lotosblume (Kwiat lotosu) (słowa: Heinrich Heine), Die Blume (Kwiat) op. 12 no. 1 (słowa: Heinrich Heine), Dein Angesicht (Twarz) op. 12 no. 8 (słowa: Heinrich Heine), Jesienny śpiew łabędzia op. 13 no. 1 (słowa: Heinrich Heine), Co szumi, jęczy... op. 13 no. 3 (słowa: Heinrich Heine); Nocturne H-dur op. 54
Aleksandra Kamińska, mezzosopran; Laura Sobolewska, fortepian
Acte Préalable AP0338 • w. 2014, n. 2014 • 42’27”
*****

Jakiś czas temu ukazał się album z twórczością kameralną Apolinarego Szeluty (1884–1966) zawierający jego muzykę instrumentalną. Tym razem mamy możliwość zapoznania się z istotnym elementem dorobku tegoż kompozytora, jaki stanowi liryka wokalna. W tym miejscu warto nadmienić, iż omawiany kompozytor jest drugim w kolejności, spośród polskich twórców tego gatunku pod względem liczebności napisanych pieśni, reprezentujących wszystkie okresy jego działalności.
Prezentowane dzieła niewielkich rozmiarów stanowią typowy przykład dorobku twórcy pozostającego pod wpływami nurtu określanego mianem Młodej Polski. Twórczość kompozytorów przynależących do tego kręgu odznaczała się wieloznaczonością i syntezą różnorodnych, rozwijających się wówczas nurtów, jak chociażby liczne odwołania w twórczości Szeluty do impresjonizmu, czego przykładem jest chociażby pieśń Co szumi, jęczy…. Stopniowe odejście od myślenia tematycznego, rozbudowana chromatyzacja, a wreszcie stopniowe odchodzenie od tonalności to czynniki świadczące o wysokim stopniu trudności prezentowanego wycinka z dorobku Apolinarego Szeluty. Aleksandra Kamińska z przejżystą barwą mezzosopranu daje nam się poznać jako artystka niezwykle doświadczona, potrafiąca w pełni sprostać tym zapomnianym, nieznanym, a jednocześnie bogatym w treści i symbole kompozycją. Na uwagę zasługuje także realizacja partii fortepianu. Co charakterystyczne dla omawianych dzieł instrument ten nie pełni jedynie roli akompaniamentu, a jego partia odznacza się równouprawnieniem. (...)

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Bach JS - Bach Imagine - Warner Classics 0825646220090 - *****
Bach JS - Pasja wg św. Mateusza - AAM Records AAM004 - *****
Bach JS - Wariacje goldbergowskie - Nibiru 1522131 - *****
Beethoven L - Sonaty fortepianowe nr 14, 21 i 17 - Alpha 194 - *****
Chopin F - 4 Ballady, Berceuse, Nocturny op. 62, Polonaise-fantaisie - Simax PSC1347 - ****
Gluck CW - Ifigenia na Taurydzie - Polskie Radio PRCD 1906-1907 - *****
Gorini G - Works for Strings and Piano - Tactus TC 910702 - *****
Haydn J - Die Jahreszeiten - Membran 233928 - ****
Mozart WA - Koncerty fortepianowe nr 9 i 12 - Profil PH14047 - ****
Mozart WA - Koncerty skrzypcowe - Warner Classics 8256462767 - Płyta miesiąca
Mozart WA - The Mozart Album - Sony 888430825222 - ***
Müthel J - 5 Koncertów klawesynowych - Bis CD- 2179 - *****
Musorgski M - Obrazki z wystawy - Marinsky MAR0553 - ****
Rudorff E - Muzyka kameralna - MDG 948 1889-6 - *****
Schumann R - Utwory na fortepian na 4 ręce - MDG 904 1902-6 - ****
Séverac D - Komplet dzieł fortepianowych - Solstice SOCD 306/8 - *****
Szeluto A - Pieśni - Acte Préalable AP0338 - *****
Szymanowski - Koncerty skrzypcowe nr 1 i 2, Mity - Orfeo C 873 141 A - *****
Szymanowski K - Symfonia nr 1 i 3, Pieśni Hafiza - Chandos CHSA 5143 - *****
Vinci L - Catone in Utica - Decca 478 8194 - Płyta miesiąca
Vivaldi A - 4 Pory roku - Naïve OP30559 - ***
Vivaldi A - La Stravaganza op. 4 - MDG 901 1885-6 - *****

Akatyst do Krzyża Świętego - Busferie - ****
Arturo Benedetti Michelangeli - Warner Classics 0825646154883 - Płyta miesiąca
Dirrectión Sur - Profil PH11002 - *****
Flute Vocalise - Diversion ddv 24156 - ****
Hungarian Contemporary Vespers - BMC CD 211 - ****
Jean Sibelius - Edvard Grieg - Profil PH15005 - *****
Kwartety fortepianowe Deutsche Grammophon 479 4609 - ****
Lutosławski/Szymanowski - Accentus ACC 30332 - */*****
Lux, Voces 8 - Decca 478 8053 - ***
Maria Kihlgaren - Piano recital - Sterling CDA 1695-2 - *****
Mozart - Beethoven - Bach-Busoni - Divine Arts dda25111 - *****
Mozart/Beethoven - Diversion ddv24147 - *****
Orientale Lumen II - BMC CD 217 - ****
Psychology of Perception - Täbriz - Monotype Records Mono 063 - ***
Roberto Alagna - My life is an opera - Deutsche Grammophon 481 1524 - ****
Seiji Ozawa - Warner Classics 0825646139514 - CD of the month
The 1st Concert - Filharmonia Narodowa - Warner Classics 0825646144631 - */****
The Expressive Voice of the Flute - Divine Art dda 21222 - ****
Tori Amos - Unrepentant Garaldines - Mercury Classics 0602537755370 - ****
Wait For Me - Delos DE 3475 - ***
White Nights - Viola music from Saint Petersburg - Profil PH11070 - *****