Muzyka21 nr 10/183 - październik 2015 r. - rok XVI

Warszawska Filharmonia przyzwyczaiła nas od lat do tego, że repertuar polski jest dla niej „persona non grata” i to nie tylko w murach swojej siedziby na Jasnej, ale, co szczególnie przykre, podczas swoich wojaży zagranicznych. Dlatego też z ogromnym zadowoleniem przyjęliśmy wiadomość, że podczas Wystawy Światowej EXPO 2015 w Mediolanie, na zakończenie obchodów Dnia Polskiego dzięki tej instytucji goście wystawy mogli usłyszeć w jej wykonaniu tylko repertuar polski: włoską premierę IV Symfonii „Tansman epizody” op. 86 Henryka Mikołaja Góreckiego oraz I Koncert fortepianowy e-moll op. 11 Fryderyka Chopina. W koncercie wziął udział pianista Andrzej Wierciński a całość poprowadził Jacek Kaspszyk. Brawo! Chcemy wierzyć, że to nie jest jedna „jaskółka”, ale nowy trend.
Niestety, to jedyna dobra wiadomość dla melomanów dotycząca Filharmonii. Repertuar na nadchodzący sezon to, jak co roku, byle jaka, bez żadnych ambicji składanka niepolskiego repertuaru. Chyba nigdy nie doczekamy się, by w Polsce szanowano polskich twórców. I tylko można się dziwić, że ZKP walczący o godne miejsce dla muzykologów w swoich szeregach (patrz Muzyka21 nr 182, wrzesień 2015) nic nie robi, w szczególności własnie ci tak ważni dla kompozytorów muzykolodzy, by polscy twórcy – i ci żyjący, i ci co już odeszli – mieli należne im miejsce w polskich instytucjach kultury.

Od kilku lat Polskie Radio przyzwyczaiło nas, że sezon koncertowy rozpoczyna jakimś zapomnianym utworem. I w tym roku nie obyło się bez miłej niespodzianki. 13 września mogliśmy usłyszeć transmisję na żywo z inauguracji sezonu koncertowego Polskiej Orkiestry Radiowej. Dla miłośników muzyki polskiej przygotowano prawdziwą sensację – zapomnianą jednoaktową operę Michała Kleofasa Ogińskiego Zelis et Valcour ou Bonaparte au Caire. A więc, gdy się chce, można przywołać do życia dzieło, które nie należy do arcydzieł muzyki światowej, ale jest świadectwem naszej kultury. Szkoda tylko, że tak rzadko Polskie Radio może pochwalić się takimi osiągnięciami!
Wielkim zgrzytem było natomiast zaserwowanie słuchaczom osiem dni wcześniej opery Pawła Mykietyna Czarodziejska góra, której prapremiera miała miejsce na Festiwalu Malta w Poznaniu 26 czerwca br. Fatalne „dzieło” nie nadające się do słuchania, które wierni klakierzy okrzyknęli arcydziełem, a tak naprawdę jest to bezsensowne połączenie różnych dziwnych dźwięków bez ładu i składu. Jedynym sposobem na wykonywanie tego typu dzieł jest dostęp do publicznej kasy. Jak się to ma, to pisać i wystawiać można wszystko. Chętnie jednak odwołamy to, co powyżej napisaliśmy, gdy wybitni śpiewacy o międzynarodowej sławie biorący udział w tym wykonaniu, arie z tej opery włączą do swoich recitali i wykonają je na bis.

Kolejny przykry temat dotyczący permanentnego ignorowania naszej kultury, to orkiestra I Culture finansowana z wielkim rozmachem przez polskich podatników. W sierpniu ten zespół odbył tournée, na który złożyły się koncerty w Gdańsku, Berlinie, Kijowie, Batumi i Santander. Cóż za świetna okazja, by zagraniczni, młodzi muzycy pochodzący głównie z terenów byłego ZSRR zapoznali się z polskim repertuarem i wieźli go „pod strzechy” Niemiec, Ukrainy, Gruzji i Hiszpanii. Nic z tych rzeczy – nie zagrano ani jednej nuty „made in Poland”. Zaproszona do udziału w tournée świetna skrzypaczka Liza Batiaszwili zagrała koncert Prokofiewa, a równie znakomity pianista Aleksander Gawryluk grał Rachmaninowa. Oto kompozytorzy, którzy zaistnieli podczas tournée: Rachmaninow, Prokofiew, Mosołow, Terterian, Janaczek, Łysenko, Cincadze. Jak widać, w przypadku wyjazdu na wschód, jest to typowe „wożenie drzewa do lasu”, w przypadku podróży na zachód, wchodzenie w kompetencje innych, którzy bardziej są predysponowani do prezentacji muzyki z byłych terenów ZSRRR. Kolejna stracona szansa, by prezentować naszą muzykę w świecie. Kolejne zmarnowane pieniądze.
A na koniec jeszcze mała sugestia: otóż orkiestra I Culture jest finansowana przez nas wszystkich za pośrednictwem Instytutu Adama Mickiewicza, który to ma podobno krzewić kulturę polską. Mając tak ogromne środki finansowe do dyspozycji, może warto zadbać o poprawną polszczyznę na stronie internetowej, i nie tylko? Co na to Rada Języka Polskiego? Czy rządowej placówce wolno wszystko?!

ŻYCIE

Gdańsk.10. Międzynarodowy Festiwal Mozartowski Mozartiana. Gdańsk, 16-22 sierpnia 2015 r. Dąb Amadeus zasadzony w 2006 r. w Parku Oliwskim w Gdańsku „na pamiątkę 250. rocznicy urodzin W. A. Mozarta”, podobnie jak Festiwal Mozartiana, przy inauguracji którego zasadzono szlachetne drzewo, mają się dobrze. Dąb pnie się ku górze, wypuszcza nowe gałęzie i liście. Festiwal Mozartiana ugruntowuje swoją pozycję na kulturalnej mapie Polski, dostarczając miłośnikom muzyki, twórczości Wolfganga Amadeusza w szczególności, wydarzenia sięgające najwyższego artystycznego poziomu. Wzorem poprzednich edycji festiwalu, pomysłodawca i Dyrektor Artystyczny Mozartianów – na co dzień Dyrektor Polskiego Chóru Kameralnego – Jan Łukaszewski, zaprojektował kilka odmiennych kategorii wydarzeń muzycznych.(…)

Artur Matys

Kraków. Gawryluk po zmroku. Ponieważ, gdy zasiadał do klawiatury, zapadła już noc. A wystąpił na zakończenie wakacyjnego festiwalu „Wawel o zmierzchu”. Naprzód jednak zabrzmiała Serenada op. 2 Mieczysława Karłowicza. Utwór przeznaczony na smyczki, wykonany został przez orkiestrę mającą je w swojej nazwie – CORda Cracovia – składającą się ze studentów i absolwentów krakowskiej uczelni muzycznej. Prowadzący ją Tadeusz Strugała nadał tej kompozycji, pochodzącej z okresu berlińskich studiów kompozytora, rysy zgoła wykraczające poza na poły „rozrywkowy” gatunek muzyczny. Nawet walc przybrał melancholijne zabarwienie.(…)

Lesław Czapliński

Krynica-Zdrój. Jan Kiepura i jego następcy. Festiwal Kiepurowski w Krynicy-Zdroju siłą rzeczy odwołuje się do repertuaru, wykonywanego przez swego patrona. Do koronnych partii tego śpiewaka należała Kalafa w Pucciniowskiej Turandot. Stąd jego aria Nessun dorma wielokrotnie powracała w różnych interpretacjach. Tomasz Kuk jako tenor bohaterski skupił się przede wszystkim na wydobyciu jej wymiaru dramatycznego, operując mocnym głosem. Jej odcienie liryczne dały natomiast znać o sobie w ujęciu Adama Zdunikowskiego oraz Adama Sobierajskiego, zbliżając się tym samym do wzoru stworzonego przez samego Kiepurę, z natury będącego raczej tenorem lirycznym.(…)

Lesław Czapliński

Kraków. Czterdzieści lat minęło… … od powstania festiwalu „Muzyka w starym Krakowie”, organizowanego w drugiej połowie sierpnia i odbywającego się w podwawelskich świątyniach (nie tylko kościołach, ale i w synagogach), w pałacowych wnętrzach i na ich dziedzińcach. Od początku festiwalem kieruje Stanisław Gałoński, założyciel i wieloletni dyrektor Capellae Cracoviensis. I pod jego dyrekcją odbyła się tegoroczna inauguracja w wawelskiej katedrze, stanowiąca replikę koncertu otwierającego pierwszy festiwal, a prezentującego dawną muzykę polską, w tym jej świeżo odnalezione wówczas zabytki.(…)

Lesław Czapliński

Toronto. Toronto Summer Music Festival. W okresie wakacyjnym większość teatrów operowych i scen koncertowych na świecie pustoszeje. Gorące lato i leniwa kanikuła przenoszą życie kulturalne do licznych, malowniczo położonych festiwali letnich. Dla mieszkańców Toronto, którzy nadal pracują podczas gorącego i wilgotnego lata, organizatorzy Toronto Summer Music Festival (Letni Festiwal Muzyczny) dla ochłody zaoferowali 3 tygodnie doskonałej muzyki. Organizowany po raz dziesiąty torontoński Festiwal trwał od 16 lipca do 9 sierpnia. W tym roku dodatkową atrakcją dla turystów i miejscowych mieszkańców była Panamerykańska Olimpiada (Pan Am Games). Ulice zaludniły się setkami młodych sportowców i turystami, uczestnikami organizowanej co cztery lata Olimpiady krajów Ameryki. W tegorocznej imprezie w Toronto brało udział ponad 7000 zawodników z 41 krajów kontynentu amerykańskiego.(...)

Kazik Jedrzejczak

Londyn. BBC PROMS – Orfeusz Monteverdiego w Royal Albert Hall. Londyńskie PROMSy, których historia sięga roku 1895, uważane są za największy i najbardziej demokratyczny festiwal świata. Być może dlatego, iż nie jest on tak elitarny i trudno dostępny, jak festiwale w Bayreuth, Lucernie czy Salzburgu, a bilety są powszechnie dostępne i na pewno nie zrujnują budżetów domowych. Wśród dziesięciu „najgorętszych” koncertów tegorocznej edycji polecanych przez The Telegraph, znalazł się Orfeusz Monteverdiego pod batutą Johna Eliota Gardinera z Krystianem Adamem Krzeszowiakiem w partii tytułowej, który był jedynym Polakiem wśród artystów występujących na BBC PROMS 2015. Po entuzjastycznych recenzjach z tournée z Orfeuszem po Stanach Zjednoczonych, zakończonym występem w słynnej Carnegie Hall, maestro Gardiner postanowił pokazać tę produkcję publiczności Brytyjskiej w równie słynnej Royal Albert Hall. Początkowo miała to być wersja koncertowa, jednak Gardiner w ostatniej chwili zdecydował, że śpiewacy będą „grać”, co prawda bez kostiumów i dekoracji nie mniej jednak wymagało to od nich pamięciowego opanowania tekstu i nut. Wydaje mi się, że akurat w tym przypadku przedstawienie nie w całości inscenizowane i częściowo improwizowane, bez formalnej reżyserii i choreografii było chyba najlepszym rozwiązaniem dla londyńskiego Orfeusza. Słuszność koncepcji aby odgrywać role, a nie tylko je śpiewać potwierdziły między innymi sceny tańca z aktu pierwszego i drugiego. W przepięknej sali Royal Albert Hall publiczność, w liczbie ośmiu tysięcy, miała okazję wzięcia udziału w wyjątkowym spektaklu. Wystąpili ci sami soliści, których Gardiner zaprosił na amerykańskie tournée. (...)

Mariusz Trojanowski

CZŁOWIEK

Kompozytor przekorny

z Michaelem Kimberem rozmawia Łukasz Kaczmarek

Zaliczam siebie do tych, którzy nie boją się tworzyć muzyki, na którą znawcy i wielbiciele awangardy mogą patrzeć z pogardą.
Michael Kimber

Czym jest dla pana muzyka? Jak to się stało, że zaczął pan komponować?
Tworzenie muzyki zawsze było częścią mojego życia. Jeszcze jako dziecko nie pobierające żadnych muzycznych lekcji, często improwizowałem wariacje na tematy ze znanych mi piosenek, nawet tworząc własne melodie i harmonie. Dopiero będąc 12-latkiem miałem sposobność, by zacząć się uczyć grać na skrzypcach (wtedy jeszcze nie uległem urokowi altówki). Już w kilka lat później opracowywałem i komponowałem muzykę dla małego, amatorskiego zespołu smyczkowców – przyjaciół. Pod koniec studiów skomponowałem dwa krótkie utwory symfoniczne, które były wykonane przez naszą szkolną orkiestrę. Podczas gdy te wczesne dziełka są zaginione (i, być może, dobrze, że tak się stało!), byłem w stanie odtworzyć z pamięci inne kompozycje, jakie stworzyłem nieco później, w tym kilka krótkich, uroczych utworów fortepianowych i trochę z tego, co użyłem jako główny temat pierwszej części moich Rustic Dances z 2013 r., które możemy usłyszeć na płycie Acte Préalable (CD AP0321). (…)

Legendy Polskiej Wokalistyki (48) – Jadwiga Dzikówna

Adam Czopek

Mieliśmy w historii naszej opery wiele znakomitych śpiewaczek, które odnosiły wielkie sukcesy w partii japońskiej gejszy Cho Cho San, tytułowej bohaterki Madama Butterfly Pucciniego. Pierwszą na liście znakomitych polskich wykonawczyń tej partii jest Maria Budziszewska, po niej wpisują się do tego grona Jadwiga Dębicka, Matylda Polińska-Lewicka i Maria Mokrzycka. Niemal wszystkie wymienione panie odnosiły sukcesy nie tylko na krajowych scenach. Pierwszą powojenną Butterfly była Helena Lipowska, później Alina Bolechowska, Hanna Rumowska, Maria Zielińska, Bożena Kinasz-Mikołajczak, Barbara Zagórzanka, Jadwiga Romańska, Teresa Żylis-Gara. Kreacje tej ostatniej pani podziwiano na zagranicznych scenach. W czasach nam bliższych znakomitymi odtwórczyniami tej partii były Izabella Kłosińska, Agata Młynarska.(…)

Kameralna dusza Daniela Hope’a

Daniel Hope swoje pierwsze nagranie muzyki kameralnej zrealizował wraz z kilkoma przyjaciółmi w Deutsche Grammophon. W programie znaleźli się Brahms, Schumann i młodzieńcze dzieło Mahlera.(...)

Ingolf Wunder o Chopinie i Liszcie w Warszawie

z wybitnym pianistą rozmawia Karol Rzepecki

W ostatnim wywiadzie dla magazynu Muzyka21, w odpowiedzi na pytanie o pańskie plany wspomniał pan o swoim nowym projekcie, który może w szczególności zainteresować miłośników muzyki w Polsce. Dziś już wiemy, co miał pan na myśli. Skąd zaczerpnął pan inspiracje?
Oczywiście jest tutaj element bardzo osobisty. Projekt, o którym wspomniałem od samego początku związany był z Warszawą i dwoma najważniejszymi dla mnie kompozytorami, Chopinem i Lisztem. Wszystkie te utwory są bezpośrednio związane z tym miastem. Koncert f-moll Chopina został napisany w Warszawie, tutaj także miała miejsce jego premiera, tak jak Polonez op. 22, również tu skomponowany. Franz Liszt zadebiutował w Warszawie grając swój Hexameron. Tak więc wszystkie te utwory są bezpośrednio związane z moim życiem zawodowo i prywatnie, a także w pewnym stopniu z Warszawą. Moja żona jest Polką, a ja spędziłem tu trochę czasu. Od Konkursu Chopinowskiego w 2010 r. stale jestem w trasie koncertowej i gram na całym świecie. Wszystko to przyczyniło się do powstania tego projektu.(…)

Ferenc Fricsay - węgierski wizjoner

Łukasz Kaczmarek

Był jednym z najwybitniejszych dyrygentów XX stulecia, mistrzem wielkiej symfoniki, muzyki współczesnej. W sposób ponadczasowy interpretował dzieła klasyków wiedeńskich. Zmarł w 49. roku życia. Kto wie, jak potoczyłaby się historia, gdyby przyszło mu żyć dłużej. Bo być może byłby jedynym zdolnym zagrozić hegemonii Karajana... Pozostawił po sobie sporo nagrań, zrealizowanych głównie dla Deutsche Grammophon, które właśnie zostały wznowione w postaci wielopłytowych boksów. W tej formie bezpośrednio przetrwała jego wielka sztuka.(...)

Anne-Sophie Mutter w modnej berlińskiej dyskotece

W maju 2015 r. Anne-Sophie Mutter wystawiła swego cennego Stradivariusa o pięknym imieniu „Lord Dunn-Raven” na próbę cięższą niż zwykle. Wyjątkowo skrzypaczka nie grała w jednej ze słynnych sal koncertowych, ale wystąpiła wśród murów pokrytych graffiti w małej, berlińskiej dyskotece w dzielnicy Friedrichshain. Klub nazywa się „Neue Heimat” (Nowa ojczyzna) i przez dwa kolejne wieczory tłum młodych ludzi słuchał muzyki innej niż zwykle. Po koncertach skrzypaczka mówiła: „Nie było to dobre dla drewna Stradivariusa”. Dodając: „Nie jestem osobą, która bardzo się poci, ale tam było naprawdę bardzo, bardzo gorąco i lakier mógłby ucierpieć. Pokryliśmy więc Stradivariusa cienką folią ochronną w miejscu kontaktu skrzypiec z ciałem, żeby uniknąć uszkodzenia oryginalnego lakieru. Jednakże nie można uniknąć niewielkich śladów użytkowania na instrumencie, który ma ponad trzy wieki”. (...)

O byciu artystą i oryginalności

z australijskim kompozytorem i pianistą Julianem Cochranem rozmawia Michał Bruliński

Czy mógłby pan opowiedzieć o swojej edukacji i muzycznych korzeniach? Połączenie muzyki z matematyką daje zazwyczaj interesujące efekty...
Matematykę studiowałem na uniwersytecie, jednak prawdziwe zainteresowanie tą dziedziną rozkwitło u mnie tak naprawdę wtedy, gdy mój ojciec przyniósł do domu pierwszy komputer w 1986 r. Zacząłem eksperymentować z programowaniem. Nie miałem żadnego podręcznika, byłem samoukiem. Wpisywałem kolejne komendy, często improwizując poszczególne sekwencje. Praktyka była dla mnie najlepszym nauczycielem. Komputer w czarodziejski sposób pomagał mi sprostać niemal wszystkim wyzwaniom zaprojektowanym przez mój umysł. Po pewnym czasie w zadowalającym stopniu opanowałem sztukę programowania, co było dla mnie niezwykle satysfakcjonujące. Stworzyłem kilka gier komputerowych, które zyskały pewną popularność. Jeszcze przed siedemnastymi urodzinami otrzymałem ponad pięćset odręcznie napisanych listów z gratulacjami od ludzi z całego świata, co wywarło na mnie ogromne wrażenie. Uświadomiłem sobie wówczas, że na polu programowania mogę naprawdę wiele osiągnąć, jednak właśnie w tym czasie muzyka zaczynała pochłaniać mnie w coraz większym stopniu.
Pierwsze lekcje fortepianu otrzymałem w wieku jedenastu lat od prywatnej nauczycielki, Muriel Hopgood. Wyjątkową aurę jej przesiąkniętego muzyką domu budowały stłoczone w kątach mechaniczne zegarki i drobiazgi wszelkiego rodzaju oraz przez niezliczone książki z dziecięcymi opowieściami na temat życia Bacha, Mozarta i Beethovena. Muzyka była podstawowym elementem jej świata, do którego mnie wprowadziła. Sielankę przerwała tragiczna śmierć mojej matki, która zaledwie rok później zginęła w wypadku samochodowym. Miałem wtedy dwanaście lat. Mój ojciec, mając na głowie trójkę dzieci oraz wymagającą pracę, nie był w stanie zastąpić nam również matki, więc musieliśmy wraz z rodzeństwem błyskawicznie dorosnąć..(...)

Ludovico Einaudi i jego Elements

Karol Rzepecki

Wraz z początkiem XX w. w rozwoju historii muzyki nastąpiło wiele zmian. Można powiedzieć, że nic już nie było takie jak dawniej. Wykształciła się duża liczba nowych gatunków muzycznych, a te istniejące niekiedy przeszły całkowitą metamorfozę, po której wspólnym punktem pozostała jedynie nazwa. Także, jak to bywało już w poprzednich epokach, wykształciły się prądy mające w sobie wyraźne nawiązania do dawnych czasów. Doskonałym przykładem kompozytora, który potrafi w niebanalny sposób połączyć tą różnorodność jest Ludovico Einaudi (ur. 1955). Śledząc jego dokonania zauważymy wyraźne nawiązania do takich nurtów, jak neoklasycyzm ukazujący wyraźne nawiązanie do tradycji wyrażone za pomocą nowoczesnych środków, czy też minimalizm, który, jak mówi sama nazwa, ogranicza się jedynie do tego, co niezbędne. (...)

DZIEŁO

Vincenzo Bellini i jego opery (10)
Bellini na polskich scenach

Adam Czopek

Obserwowany od kilku lat zupełny brak dzieł Belliniego w repertuarach polskich scen operowych wcale nie oznacza, że zawsze tak było. Mieliśmy przecież naprawdę bogatą historię wystawiania Normy, o czym już pisaliśmy. Nie oznacza to jednak, że pozostałe dzieła Belliniego nie były u nas wystawiane. Mieliśmy też wcale nie małe grono uznanych wykonawców, na ich czele błyszczały niczym rodowe klejnoty, nazwiska Marceliny Sembrich-Kochańskiej, Reginy Pinkert oraz Karoliny Smerowskiej i Teodozji Friderici-Jakowickiej. Pierwsza z pań partią Elviry w Purytanach debiutowała w maju 1877 r. w Operze Włoskiej w Atenach, na scenie której śpiewała również partię Aminy w Lunatyczce. Warto pamiętać, że Sembrich-Kochańska była pierwszą wykonawczynią tych partii na scenie Metropolitan Opera w Nowym Jorku w listopadzie i grudniu 1883 r. Wcześniej w maju tego samego roku występowała jako Elwira w Covent Garden w Londynie. (...)

PŁYTOTEKA

 

 

Palcem po płycie – Znakomity recital polskich pieśni

Karol Rzepecki

F. Chopin – Piosnka litewska, Melodia, Poseł, Leci liście z drzewa • M. Karłowicz – Idzie na pola, Po szerokim morzu, Rdzawe liście, Mów do mnie jeszcze, Zaczarowana królewna • K. Szymanowski – Trzy poematy op. 5 • R. Palester – Trzy pieśni do słów Kazimiery Iłłakowiczówny • W. Lutosławski – Pięć pieśni do słów Kazimiery Iłłakowiczówny • A. Panufnik – Dreamscape
Bernadeta Sonnleitner, mezzosopran; Jakub Tchorzewski, piano
Acte Préalable AP0337 • w. 2014, n. 2014 • 66’51”


Mówiąc o działalności kompozytorów polskich na przestrzeni XIX w. nie sposób nie wspomnieć ich wkładu w rozwój twórczości pieśniarskiej, która stała się jednym z wyznaczników epoki romantyzmu. Jednak w naszej ojczyźnie ta dziedzina miała wymiar szczególny, na co złożyło się wiele czynników, wśród których istotną rolę odegrał aspekt historyczny. Prezentowana twórczość Fryderyka Chopina stanowi doskonały przykład muzyki salonowej, która jednak pozostaje zakorzeniona w muzyce ludowej. Chopin komponując na tym gruncie potrafi uchwycić nie tylko ludowy charakter krakowiaka, czego przykładem będzie pieśń Poseł, ale zdobywa się także na tym gruncie na twórczość bardziej rozbudowaną, czego doskonałym przykładem jest pieśń Leci liście z drzewa do słów Wincentego Pola. Muzyka wokalno-instrumentalna Fryderyka Chopina mimo, iż nie zajmuje zbyt wiele miejsca w jego twórczości stanowi istotny element dorobku tego kompozytora. Nurt ten kontynuowali także między innymi Mieczysław Karłowicz, czy też Karol Szymanowski. Twórczość pierwszego z nich powstała we wczesnym okresie, podczas studiów w Berlinie. Słuchając prezentowanych dzieł przekonamy się, że klarowna stroficzna budowa wierszy Kazimierza Przerwy-Tetmajera znalazła swoje przełożenie w strukturze kompozycji. Słuchając pieśni Szymanowskiego pozostaniemy dalej w duchu neoklasycznym, jednak nie sposób nie zauważyć w tych dziełach wpływu modernizmu.
Prezentowany album jest dowodem na to, że prosta forma, jaką jest pieśń na głos z fortepianem znalazła godne miejsce także w twórczości kompozytorów XX w. Wydawnictwo Acte Préalable jest tym, które zajmuje się popularyzacją twórczości polskich kompozytorów, zwłaszcza tych mniej znanych. Dlatego być może na omawianym woluminie znalazły się trzy pieśni Romana Palestra (1907–1989), których mamy możliwość wysłuchać po raz pierwszy. Ten zapomniany kompozytor, który drugą połowę swojego życia podobnie jak wspomniany wcześniej Fryderyk Chopin, spędził na emigracji w Paryżu, jak się przekonamy słusznie dzisiaj nazywany jest następcą Karola Szymanowskiego.
Bernadeta Sonnleitner i Jakub Tchorzewski to dwoje młodych, utalentowanych artystów, dzięki którym prezentowane dzieła zyskały nowy blask. Wysłuchamy zatem być może częściowo dobrze nam znanej twórczości polskich kompozytorów jednak w oryginalnej, niepowtarzalnej interpretacji w której artyści ukazali pełnię muzyki romantycznej. Na szczególną uwagę zasługuje także wykonanie Dreamspace Andrzeja Panufnika (1914–1991), w którym to dziele artystka ukazała całą pełnię swoich możliwości wokalnych. Warto zatem sięgnąć po tę pozycję będącą wartościowym źródłem do poznania polskiej twórczości pieśniarskiej na przełomie XIX i XX w.

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Brahms J - Serenady - Decca 478 6775 - *****
Brahms J - Trio op. 40, Trio op. 114 - MDG 301 0595-2 - *****
Cavalieri E - Rappresentatione di Anima & di Corpo - Harmonia Mundi HMC 902200.01 - *****
Charpentier M.-A. - Canticum in honorem Beatæ Virginis Mariæ - Alia Vox AVDVD9905 -Płyta miesiąca
Dohnányi E - Kwintety fortepianowe nr 1 i 2 - Claves CD 50-1505 -Płyta miesiąca
Maliszewski W - Complete works for piano - Acte Préalable AP0320 - *****
Mozart WA - Uprowadzenie z seraju - Deutsche Grammophon 479 4064 - ****
Ravel M - Daphnis et Chloé - MDG 937 1863-6 - *****
Rossini G - Petite messe solennelle - Naïve V 5409 - *****
Sarasate P - Opera Phantaisies - MDG 903 1819-6 - ****
Say F - plays Say - Naïve V 5400 - *****
Szostakowicz D - Koncert skrzypcowy nr 1 - Deutsche Grammophon 481 1338 • ****
Verdi G - Rigoletto - Philharmonia Records PHR 0203 - ****
Weber CM - Silvana - CPO 777 727-2 - **

Amüsantes und Rasantes - Thorofon CTH 21592 - *****
Chopin & Liszt in Warsaw - Deutshe Grammophon 474 5072 -Płyta miesiąca
Chopin/Karłowicz/Szymanowski/Palester/Lutosławski/Panufnik - Pieśni - Acte Préalable AP0337 -Płyta miesiąca
Conrad Tao - Voyages - EMI Classics 9 34476 2 - *****
Flight of Angels - Coro COR16128 - *****
Fritz Wunderlich - Membran 233929 - ****
Guerre & Paix - 1614 - 1714 - Alia Vox AVSA9908 - *****
Il Diario di Chiara - Glossa GCD 923401 - ****
Kassern - Majerski - Dzieła fortepianowe - Acte Préalable AP0345 - *****
Lili & Nadia Boulanger - Songs - Acte Préalable AP0286 - ****
Love Within - Beyond - Universal 479 3423 - ****
Orfeo(s) - Harmonia Mundi HMC 902189 - *****
Poem - Profil PH12024 - *****
Requiem Ludowe - Polskie Radio PRCD 1940 -Płyta miesiąca
Romantic Silhouettes - Sterling CDA 1680-2 - *****
Schubert Gubajdulina - NCA 234002 - *****
Schumann/Draeseke - MDG 615 0673-2 - *****
Shloyme - Profil PH12000 - ****
Sky blue flower - Antes Edition BM319276 - ****
Stephen Beville in Karlsruhe - Divine Art dda25108 - *****
Time Present and Time Past - Archiv Produktion 479 4481 - *****
Tutto Buffo - Decca 481 1685 - ****