Muzyka21 nr 12/185 - grudzień 2015 r. - rok XVI

 

Wielomiesięczny spektakl po tytułem Wybory zakończony. Nowy prezydent, nowi ministrowie. Z zainteresowaniem słuchaliśmy podczas kampanii wyborczej, a także w ekspozé w Sejmie, jak prezes Jarosław Kaczyński nawoływał do produkcji w Hollywood kasowych filmów promujących Polskę i jej historię. Świadczy to o tym, że ten pogląd, wielokrotnie, od lat lansowany na naszych łamach, trafił wreszcie do decydentów i ich przekonał do naszych racji. Będziemy z uwagą śledzić, jak te zapowiedzi będą realizowane. Jest szansa, że nareszcie zaczniemy lepiej się promować.
Miłym zaskoczeniem była niedawna wypowiedź nowego Ministra Kultury, profesora Piotra Glińskiego, który chce się wzorować na Czechach, przez nas również wielokrotnie dawanych za przykład, przy promowaniu naszej kultury. Tak trzymać! Mamy nadzieję, że nareszcie coś się zmieni w polskiej kulturze. Ponieważ do końca listopada można zgłaszać wnioski o dotacje do MKiDN, na początku lutego przekonamy się, czy te obietnice były prawdziwe i coś się zmieniło, czy też jak zwykle było to czcze gadanie i ci sami na te same projekty dostaną iście bizantyjskie wsparcie.

Nawet najwięksi malkontenci muszą zauważyć, jak bardzo Polska się zmieniła na lepsze przez ostatnie 26 lat. Z kraju na skraju bankructwa stała się krajem kwitnącym, zamożnym, w czym ogromnie pomogło wstąpienie do Unii Europejskiej 10 lat temu i ogromne subwencje, które dzięki temu do Polski płyną. Choć kraj się rozwija na potęgę, to jednak wiele patologii jest nie do uniknięcia. Niestety, wciąż pokutuje zasada, że pieniądze publiczne, a tym bardziej „obce”, bo pochodzące z Unii, są niczyje i można je do woli marnować. Przykład z ostatnich dni – Radom i jego kosztujące 200 mln zł lotnisko. Otwarte niedawno, w chwilach swojej świetności odprawiało dwa samoloty tygodniowo z kilkunastoma pasażerami na pokładzie. Wreszcie ostatni samolot odleciał i pozostał obiekt nic nierobiący, który zatrudnia 140 osób. Zwolnić nikogo nie można, bo lotnisko straci certyfikaty i nie wtedy już na pewno nie będzie mogło przyjmować samolotów. Teraz zatrudnia tych pracowników, co dużo kosztuje, a i tak nikt tam nie lata. Jak zawsze, ktoś postanowił zagospodarować „niczyje” pieniądze nie myśląc o tym, że raz wybudowany obiekt musi jednak służyć ludziom i mieć środki na funkcjonowanie, czy to zarabiając na siebie, czy też otrzymując odpowiednie subwencje.
Podobnie dzieje się w kulturze. Od wielu już lat wydaje się ogromne pieniądze na renowację starych, lub na budowę nowych filharmonii, oper i tym podobnych obiektów. Założenie słuszne, tyle tylko, że tak jak w przypadku lotniska w Radomiu, służą nielicznej grupie, która prowadzi inwestycję nie myśląc o tym, że później trzeba mieć środki na funkcjonowanie. Ileż to w Polsce jest miejsc, gdzie władza utrzymuje instytucje kultury na minimalnym poziomie: wprawdzie trwają, ale nic się w nich nie dzieje. Jaki jest sens utrzymywać filharmonię, w której grane są dwa koncerty w miesiącu, za wyłączeniem miesięcy letnich, a resztę czasu obiekt albo stoi pusty, albo też prezentuje spektakle całkiem odmienne od tego, co normalnie powinno być prezentowane w placówce nazywanej szumnie „Filharmonią”? Podobno nie ma pieniędzy na więcej. Ale czy nie należało najpierw się zastanowić, za co się będzie utrzymywało budynek i płaciło godziwe pensje pracownikom, zanim się taką placówkę zorganizuje?
Nie będziemy tu wymieniali konkretnych placówek, bo nie chodzi o to, by piętnować je, ale o to, by władze zarządzające nimi zastanowiły się nad ich funkcjonowaniem oraz nad tym, że zbyt niskim ich finansowaniem pozwalają na bylejakość. Miejmy nadzieję, że nowy Minister Kultury znajdzie sposób na to, by z jednej strony dofinansować placówki kultury, by zapewnić im rozkwit, a także, by ich pracownicy otrzymywali godziwe wynagrodzenia, z drugiej zaś wymusi na nich prawdziwą promocję kultury, w szczególności polskiej.

Pragniemy z tego miejsca życzyć wszystkim naszym czytelnikom szczęśliwych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku.

ŻYCIE

Kraków. Odroczenie potępienia? Jeśli śpiewak już na samym początku swego występu w tytułowej partii operuje drewnianym, topornie brzmiącym głosem, to skutecznie zniechęca do wykonania mającego dalej nastąpić. Zwłaszcza że Potępienie Fausta Hectora Berlioza nie poprzedza żaden wstęp, lecz po zaledwie kilkunastu taktach orkiestry wchodzi solista. I tych kilkanaście taktów rozstrzyga o ostatecznym wrażeniu.(…)

Lesław Czapliński

Lublin. Jubileusz Romualda Twardowskiego.Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Lubelskiej udowadniała już wielokrotnie swoją otwartość do wykonywania różnorodnego repertuaru, nie poprzestając jedynie na dobrze nam znanych dziełach popularnych kompozytorów. Okazją, aby się o tym przekonać, był październikowy występ (16.10.2015) wpisujących się w 71. sezon koncertowy tej instytucji. Na pierwszą część złożyły się dzieła Romualda Twardowskiego (ur. 1930), kompozytora dobrze znanego uważnym czytelnikom Muzyka21. Preludium, Toccata i Chorał w wykonaniu lubelskich muzyków pod dyrekcją Sławka Wróblewskiego wprowadził słuchaczy w świat muzyki współczesnej. Ten zwarty tryptyk powstały w 1973 r. okazał się być dziełem wiernym barokowej tradycji, ale zarazem wykorzystującym współczesne techniki kompozytorskie. Niepozorne Preludium przechodzi w rozbudowaną Toccatę, na gruncie której ma miejsce ożywiony dialog instrumentów smyczkowych i blaszanych. Niejako przedłużenie Toccaty stanowi następujący bezpośrednio po niej Chorał zakończony kodą. To krótkie i zwięzłe dzieło kryje w sobie logiczną budowę, czego odzwierciedlenie stanowią przejrzyście skonstruowane frazy. (…)

Karol Rzepecki

Kraków. Rudolf pisze libretto do Cyganerii. W krakowskiej inscenizacji Cyganerii Giacoma Pucciniego (premiera 25 września 2015 r.) główny bohater, poeta Rudolf, zdaje się wykorzystywać romans z ubogą hafciarką Mimi do pobudzenia natchnienia, by wreszcie móc napisać udany poemat, który nie padnie pastwą płomieni piecyka w celu ogrzania zimnej mansardy, jak to dzieje się na początku pierwszego aktu. Zdaje się na to wskazywać finał, w którym wykonujący tę partię Tomasz Kuk, zamiast wznieść okrzyk rozpaczy w stronę zmarłej ukochanej, czyni to po oddaleniu się od jej łóżka, siadając do niej tyłem. Aliści, Andrzej Lampert z drugiej obsady zgodnie z uświęconą tradycją praktyką skierował już swoją eksklamację ku martwej Mimi. (…)

Lesław Czapliński

Poznań. Twardowski laureatem nagrody im. Jerzego Kurczewskiego. Tegorocznym laureatem nagrody im. Kurczewskiego został znany kompozytor Romuald Twardowski. Jury pod przewodnictwem Krzysztofa Meyera przyznało mu to prestiżowe wyróżnienie za wybitne osiągnięcia na polu muzyki chóralnej będącej ważnym wycinkiem twórczości tego kompozytora.(…)

(red)

Kraków. Perska opowieść. Persja w operze barokowej to kraj na poły baśniowy, leżący za rzekami, górami i przedmurzami religii. Siroe, sasanidzki król Persji z VII w., to tytułowy bohater oper między innymi Leonarda Vinciego, Vivaldiego, Haendla oraz dwudziestej czwartej Johanna Adolfa Hassego, na którego przyszła kolej w ramach krakowskiego cyklu Opera rara (13 października w krakowskim Centrum Kongresowym). Jego twórczość przypada na czasy przełomu, kiedy barok przekształca się w klasycyzm (na przykład zalążki koloraturowej już ornamentyki dają znać o sobie w pierwszej arii Arasse oraz w ostatniej Medarse).(…)

Lesłąw Czapliński

Kraków. Poniatowski redivivus, czyli opera liturgiczna. Giuseppe Michele Saverio Poniatowski, stryjeczny wnuk ostatniego króla Polski, z matki Włoszki, był śpiewakiem i kompozytorem operowym, występującym na scenach Italii wraz z żoną i utalentowanym wokalnie rodzeństwem (między innymi jako Otello w operze Rossiniego we Florencji oraz Nemorino w Napoju miłosnym w Genui), którego utwory sceniczne wystawiała Opera Paryska (Piotr Medyceusz) oraz londyńska Covent Garden.(…)

Lesłąw Czapliński

Kopenhaga. Boulevard Solitude – opera Hansa Wernera Henzego z 1953 r. na kopenhaskiej scenie. Boulevard Solitude – pierwsza opera Hansa Wernera Henzego (1926–2012 ) nie jest zbyt częstym gościem na operowych scenach. Od zapomnienia ratuje ją temat – jest to mianowicie nowoczesna wersja historii o Manon Lescaut, tej samej, która zainspirowała Massenet (Manon z roku 1884) i Pucciniego (Manon Lescaut z roku 1892). I tak w ostatnim czasie kilka teatrów wystawiło cały „cykl” Manon, Boulevard Solitude jest mile widzianym nowoczesnym pendantem tej starej historii. Trudno powiedzieć, czy bez tych „koneksji” Boulevard pojawiał by się na współczesnej scenie. Ciekawe produkcje z ostatnich lat to wersja z Covent Garden w Londynie (2001), jej nowa adaptacja w Gran Teatre del Liceu w Barcelonie (2007 – ta wersja nagrana została na DVD) i w Welsh Opera w Cardiff w roku 2014 (reżyseria: Mariusz Treliński). W Kopenhadze wystawiono zupełnie nową wersję, reżyserowaną przez Holenderkę Lotte de Beer.(…)

Eva Maria Jensen

CZŁOWIEK

Iwona Socha – od Małgorzaty do Mimi

Jacek Chodorowski

Ta śpiewaczka ma wszystko, co potrzebne solistce opery: piękny głos, znakomitą aparycję oraz dojrzałe, przemyślane aktorstwo – powiedział jeden z krakowskich recenzentów po debiucie artystki w partii Violetty w Traviacie (Opera Krakowska, 1.07.2015).
Urodzona i wychowana w Tarnowie, wykształcona w Katowicach, na swe stałe miejsce w teatrze operowym wybrała jednak Kraków i scenę jego Opery. I nic dziwnego, bowiem scena ta cieszy się coraz większą popularnością i coraz wyższą pozycją w światowych rankingach porównujących poziom teatrów operowych. Tradycja plus nowoczesność, te dwa kierunki działalności, przy wysokim poziomie wokalistyki, w Krakowie właśnie są harmonijnie łączone. A co najważniejsze dobrze odbierane przez melomanów. Publiczność krakowska serdecznie przyjęła młodą artystkę, a i bezpośrednie środowisko wokalne chętnie z nią współpracuje doceniając walory wokalne i aktorskie śpiewaczki. (...)

O muzyce fortepianowej Zygmunta Noskowskiego

z pianistką Anną Mikolon rozmawia Arkadiusz Jędrasik

Muzyka fortepianowa Zygmunta Noskowskiego. Świetny repertuar na najnowszą płytę. Skąd pomysł na jej realizację?
Mogę powiedzieć, że byłam „karmiona” muzyką polską w domu od najwcześniejszych lat dzieciństwa, słuchając stale starych płyt analogowych z nagraniami laureatów kolejnych konkursów chopinowskich, wydań utworów Karola Szymanowskiego, Henryka Melcera i wielu, wielu innych. W naturalny sposób ją pokochałam i związałam w dużej mierze swoje życie zawodowe. Wykonałam niezliczoną ilość koncertów z utworami m.in.: Moniuszki, Chopina, Lutosławskiego, Noskowskiego, Maklakiewicza, Niewiadomskiego, Czyża, Kilara, Twardowskiego, Szymanowskiego, Wiechowicza, Karłowicza, Statkowskiego, Żeleńskiego, Świdra, Meyera, Żukowskiego. Brałam udział w prawykonaniu dzieł M. T. Łukaszewskiego, I. F. Dobrzyńskiego i R. Kłoczko. W 2003 r. nagrałam płytę z pieśniami Moniuszki i Chopina. Dwa lata temu grałam kameralne utwory na wiolonczelę i fortepian Noskowskiego i podzieliłam się tą informacją z panem Janem A. Jarnickim, który w odpowiedzi udostępnił mi kilka cykli miniatur fortepianowych tego kompozytora. Zachwyciła mnie ekspresyjność i doskonała struktura formalna tych „pieśni bez słów”.

Które dzieła Zygmunta Noskowskiego pani nagrała?
Nagrałam 8 Krakowiaków op. 2 dedykowanych Lisztowi, wydanych w Lipsku w 1878 r. Dedykacja nie była przypadkowa. Franciszek Liszt wysoko ocenił te utwory, sam je wykonywał i dopomógł w ich wydaniu. Po nich następuje na płycie Kołysanka op. 11 napisana dla żony. W pierwotnej wersji przed rokiem 1880 została przeznaczona na skrzypce i fortepian (wykonywałam ją też w wersji na wiolonczelę i fortepian). W roku 1882 kompozytor opracował ją na fortepian solo. Dalsze utwory, to Les sentiments op. 14 z 1886 r.: L’inquiétude, Consolation, Resignation. Noszą wymowne tytuły i każdy z nich prezentuje inny klimat dźwiękowy i emocjonalny. Kolejne cykle, to Aquarelles – Six morceaux caractéristiques op. 20 (Caprice, Cantique d’amour, Valse en miniature, Impromptu, Vogue la galère, La Gitana) i En pastel op. 30 (Au printemps, Valse sentimentale, Berceuse mélancolique). W Akwarelach kompozytor maluje włoskie i hiszpańskie krajobrazy, natomiast w Pastelach nawiązuje do muzyki francuskiej i niemieckiej. Oczywista jest tu wrażliwość Noskowskiego na piękno przyrody.

Kim jest dla pani Zygmunt Noskowski?
Zygmunt Noskowski jest dla mnie przede wszystkim patriotą, tytanem pracy, niestrudzonym społecznikiem, innowatorem wcielającym w czyn wciąż nowe pomysły. Ponadto – wspaniałym i wszechstronnym pedagogiem, który wykształcił nie tylko plejadę przyszłych kompozytorów, ale także umuzykalniał dzieci, udzielając im bezpłatnych lekcji. O jego niezwykle wnikliwym zrozumieniu psychiki dziecięcej świadczy Śpiewnik dla dzieci op. 34 uznany za arcydzieło w skali światowej. (...)

Joachim Olkuśnik – człowiek Renesansu – Idee twórcze i wszechstronna działalność

Łukasz Kaczmarek

W każdym akcie twórczym jest coś z pożądania jak i objawienia. Można to nazwać olśnieniem, które jak błysk flesza, na krótki moment rozjaśnia mrok nieprzenikliwej ciemności. Dla twórcy pozostaje wtedy tylko – znojny trud odtwarzania tego co w tym rozbłysku zaistniało.(…)

Legendy Polskiej Wokalistyki (50) – Romuald Tesarowicz

Adam Czopek

Wypatrzył go podczas jednego z zagranicznych występów Teatru Wielkiego w Łodzi Mścisław Rostropowicz i zaprosił do prowadzonego przez siebie 5 grudnia 1986 r. w paryskiej Salle Pleyel koncertowego wykonania Wojny i pokoju Sergiusza Prokofiewa. Było to zresztą wykonanie zdominowane przez polskich śpiewaków, obok Tesarowicza wystąpili w nim Stefania Toczyska i Wiesław Ochman. Koncert okazał się głośnym sukcesem wszystkich wykonawców, stając się dla naszego młodego basa początkiem jego międzynarodowej kariery. „Zacząłem od Palais Garnier w Paryżu – wspomina – potem były inne miasta francuskie, najpierw Lyon, potem Tuluza, Orange, Marsylia. Bardzo często brałem udział w festiwalach. Najczęściej występowałem w Nabuccu”. Równie szybko rozpoczął występy na scenach operowych Rzymu, Lozanny, Genewy. W stolicy Włoch wystąpił w Teatro di Roma zaproszony kolejny raz przez Rostropowicza, który z żoną Galiną Wiszniewską wystawił w tym mieście Carską narzeczoną Mikołaja Rimskiego-Korsakowa. Jej inscenizację pokazano jeszcze w Waszyngtonie i Puerto Rico, jednak już bez Tesarowicza, który realizował w tym czasie inne swoje obowiązania. Zresztą do obu miast przyjedzie w późniejszym czasie. 29 czerwca 1989 r. staje na scenie mediolańskiej La Scali, śpiewa rolę cara Sałtana w Baśni o carze Sałtanie Mikołaja Rimskiego- Korsakowa. Nie zachował tego wydarzenia w pamięci jako czegoś niezwykłego, było to zresztą tylko jedno przedstawienie i to – jak twierdzi – nie najwyższych lotów..(…)

Krystian Zimerman i koncert bardzo osobisty!

Karol Rzepecki

Bardzo często kompozytorzy dedykują napisane dzieła wybranym przez siebie osobom, czy instytucjom. Witold Lutosławski też dedykował swoje utwory znanym wykonawcom, instytucjom, mecenasom. Paroles tissées zostało napisane pod wpływem podziwu kompozytora dla walorów artystycznych brytyjskiego tenora Petera Pearsa. Kompozytor napisał także kilka innych dzieł z dedykacją dla konkretnych wykonawców, jak między innymi Koncert wiolonczelowy dla Mścisława Rostropowicza, Łańcuch II zadedykowany został Anne-Sophie Mutter. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Koncertu fortepianowego. Jego adresatem jest znakomity polski pianista, Krystian Zimerman. (...)

Itzhak Perlman – mistrz skrzypiec z trwałym miejscem w historii

Łukasz Kaczmarek

Jest być może najbardziej znanym skrzypkiem dojrzałego pokolenia. Jego nazwisko stanowi gwarancję klasy wykonania. Współpracował, koncertował i nagrywał z najlepszymi – bo sam jest jednym z nich. W wielkiej karierze nie przeszkodziła mu niepełnosprawność ruchowa, i nie była też w żadnym stopniu pretekstem, by stosować wobec niego taryfę ulgową, on takiej po prostu nigdy nie potrzebował. Prócz gry na skrzypcach, od jakiegoś czasu również dyryguje, uczy, a nawet... śpiewa. Z okazji 70. rocznicy urodzin artysty, Warner Classics wydała właśnie piękny 77-płytowy boks z jego nagraniami, zaś Deutsche Grammophon – 25-płytowy komplet. Perlman wciąż jest aktywny na wielu polach. Na 2016 r. zaplanowane są jego koncerty, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Monachium, Londynie oraz Paryżu. (...)

16 Obrazków z wystawy Joanny Bruzdowicz

Karol Rzepecki

Jak wiemy, wywodzi się pani z rodziny o bogatych tradycjach muzycznych. Skąd jednak zainteresowanie kompozycją?
W rodzinie mej Mamy i mego Ojca było wielu muzyków, instrumentalistów, śpiewaków.
Mój Ojciec, wiolonczelista, inżynier architekt, lingwista i moja Mama, pianistka, zapraszali na wieczory „muzykujące” wielu znakomitych muzyków i w Gdańsku/Oliwie, gdzie mieszkaliśmy od 1945 do 1948 r., a potem już w Warszawie (mym rodzinnym mieście). Od dzieciństwa więc słuchałam muzyki kameralnej, potem często zastępowałam moją Mamę przy fortepianie.
Zaczęłam komponować mając sześć lat, Ojciec zapisywał moje pierwsze utwory.
Jak wiadomo kompozycji nauczyć się nie można, jest to wrodzony talent. Studia w klasie kompozycji są przede wszystkim nauka warsztatu, „ortografii” muzycznej, jak mawiał mój profesor w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie prof. Kazimierz Sikorski. Komponowanie było dla mnie tym, czym jest pisanie wierszy dla poety, malowanie dla artystów malarzy: formą wypowiedzi, wyrażaniem uczuć.

Proszę opowiedzieć o latach studiów. Jak doszło do tego, że znalazła się pani we Francji? Zapewne edukacja pod kierunkiem takich osób jak Nadia Boulanger, Olivier Messiaen musiała być bardzo ciekawym doświadczeniem.
Zaczęłam moje studia muzyczne w Warszawie oczywiście najpierw od nauki gry na fortepianie w Podstawowej Szkole Muzycznej, potem Liceum Muzycznym i wreszcie w Akademii Muzycznej, jednocześnie komponując i grając własne utwory na koncertach szkolnych. Ukończyłam studia na wydziale kompozycji u profesora Kazimierza Sikorskiego o rok wcześniej i otrzymałam dwuletnie, imienne stypendium Rządu Francuskiego, aby kontynuować podyplomowe (Master Arts) studia u Oliviera Messiaena, Nadii Boulanger i Pierre’a Schaeffera w Paryżu. Paryż otworzył mi szeroko wrota do kariery kompozytorskiej, umożliwiając m.in. prawykonanie światowe (1972) mojej pierwszej opery do noweli Franza Kafki Kolonia Karna, której premiera była przewidziana w Pradze, w listopadzie 1968 r.!
Nie tylko studia u wspaniałych francuskich profesorów były wielkim doświadczeniem i ogromnym przeżyciem artystycznym dla młodej kompozytorki, ale też i życie w Paryżu, kontakt ze światem przebogatym artystycznie otworzył mi nowe perspektywy, szerokie horyzonty. To wszystko ma wpływ na moją twórczość, jej styl i zainteresowania.(...)

Radość i strach – Seong-Jin Cho – zwycięzca XVII Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego

Maria Wilczek-Krupa

Jest wirtuozem, solistą i kameralistą. Studiuje w Paryżu, ma na koncie laury najbardziej prestiżowych konkursów pianistycznych w Europie i w Azji, chociaż z natury nie lubi rywalizacji. Koncertuje na całym świecie, niezwykle chętnie odwiedza nowe miejsca. Z piątej już wizyty w Polsce zapamiętał szczególnie przesiąkniętą muzyką atmosferę stolicy, lokalne piwo i golonkę zjedzoną na mieście.
21-letni zwycięzca siedemnastej edycji Konkursu Chopinowskiego w Warszawie, Seong-Jin Cho, dorastał w Seulu. Na fortepianie zaczął grać przypadkiem, kiedy rodzice odkryli, że ich jedyny syn zupełnie nie interesuje się piłką, za to chętnie siada przy pianinie i próbuje układać melodie. Miał sześć lat, gdy poszedł do prywatnej szkoły muzycznej, dziesięć – kiedy rozpoczął naukę gry na instrumencie pod okiem zawodowego pianisty. Uczył się szybko i sprawnie, chociaż – jak sam przyznaje – do pracowitych uczniów wtedy nie należał.(...)

Kolejne pasjonujące wyzwanie – Koncert fortepianowy Joanny Bruzdowicz

z pianistą Tomaszam Joczem rozmawia Karol Rzepecki

Jak to się stało, że został pan pianistą?
Wychowywałem się w domu, w którym dźwięki muzyki wcale nie były dominujące. Dziecięcą wyobraźnię kształtowały raczej sztuki wizualne. Moja babcia, utalentowana plastycznie amatorka, wprowadzała mnie w tajniki rysunku i malarstwa. Rodzice, trochę nieświadomie, założyli mi na oczy kolorowe okulary, które chroniły mnie przed zalewem dominującej wówczas bylejakości i szarości. Muszę jeszcze wspomnieć o zrodzonej właśnie w dzieciństwie mojej wielkiej fascynacji architekturą. Kształt, forma, koloryt gotyckich kościołów zawładnęły moją wyobraźnią na wiele lat. Gdyby nie muzyka, być może studiowałbym architekturę. Jak widać decyzja o rozpoczęciu nauki gry na fortepianie w szkole muzycznej nie była tak oczywista, ale w pełni suwerenna, choć nie jestem dziś w stanie ustalić, co konkretnie wpłynęło na podjęcie tak brzemiennych w skutki kroków. Pamiętam tylko to pierwsze zauroczenie dźwiękiem instrumentu i sposobem jego wydobycia. Siedzę przy magicznym stole z symetrycznie ułożonymi przyciskami i buduję dźwiękowe konstrukcje. Im bardziej precyzyjny ruch ręki i palca tym ładniejszy kształt mojej budowli. Może teraz zbyt idealizuję, ale kontaktowi z tym instrumentem, jakże obcym fizyczności dziecka, towarzyszyło wrażenie swoistej naturalności. Fortepian po prostu stał się dla mnie znakomitym narzędziem do budowania, konstruowania i malowania dźwiękowych światów. Tak było na początku i tak w pewnym stopniu jest i dziś.

Ma pan w swoim repertuarze utwory kompozytorów reprezentujących różne epoki, a co za tym idzie style i formy. Jaka muzyka jest panu najbliższa?
Od pewnego czasu postanowiłem, że nie będę tworzył listy moich najukochańszych kompozytorów, utworów, stylów, form muzycznych. To pozycjonowanie muzyki zaczęło mi przeszkadzać i było sprzeczne z moją koncepcją wykonawstwa. Bycie szczerym, autentycznym poprzez całkowite, emocjonalne zaangażowanie się w prezentowany utwór stało się priorytetem. Uznanie, że twórczość wybranego kompozytora jest mi najbliższa ograniczało mnie poznawczo oraz twórczo i sprawiało, że zacząłem poruszać się w zaklętym kręgu jednorodnej stylistyki.
Jeszcze kilka lat temu odmówiłbym zagrania utworu aleatorycznego, ponieważ wyobrażałem sobie, że moje miejsce jest w muzyce o powabnej melodyce zanurzonej w żywiole rytmicznym. Teraz natomiast pracuję nad Koncertem fortepianowym Joanny Bruzdowicz, który niemal w całości jest napisany bezmetrycznie w duchu aleatoryzmu kontrolowanego i jestem, a raczej muszę być dziełem oczarowany. Inaczej o czym mam „rozmawiać” z publicznością?
Z imperatywem zmuszającym do ciągłych poszukiwań, odkryć nie tylko repertuarowych, ale przede wszystkim osobistych dotyczących sfer emocjonalno-mentalnych, wiąże się postawa nieprzywiązywania się do stanów uczuciowych towarzyszących wykonaniom. To rodzaj dystansowania się, ale tylko po graniu. By jednak całkiem nie uciec od odpowiedzi na pana pytanie powiem, że świat muzyki „letniej”, estetyzującej a tym samym maskującej pustkę banalności – to nie moja bajka.(...)

DZIEŁO

Mefistofeles Arriga Boita (2)

Basia Jakubowska

Moglibyśmy się obejść lepiej bez Traviaty niż bez Mefistofelesa. To zdumiewające stwierdzenie pochodzi od wielbiciela Verdiego, George’a Bernarda Shawa. Wypowiadając je miał jednak na myśli wartość literacką oddzielając ją od wartości muzycznej gdyż pisał dalej: Traviata, poza piękną muzyką, ma oczywiste i melodramatyczne libretto. Mefistofeles zaś jest wyrafinowany, subtelny i pełny kreatywnej wyobraźni.(...)

MUZYKA POLSKA

Zygmunt Noskowski i fortepian

Anna Mikolon

Tytuł niniejszego artykułu nawiązuje do publikacji prof. Marii Orzechowskiej Zygmunt Noskowski i skrzypce (UMFC 2009), której autorka przypomniała najważniejsze fakty z życia kompozytora, omówiła twórczość skrzypcową z towarzyszeniem fortepianu i oryginalny duet tramwajowy Vis à vis na skrzypce i wiolonczelę. Oddzielny rozdział w tej pracy jest poświęcony utworom, które w pierwotnej wersji zostały skomponowane na fortepian. Noskowski zastosował również „przeciwną” praktykę dedykując żonie fortepianową wersję przepięknej skrzypcowej Kołysanki op. 11.
Gry na fortepianie uczył się od dzieciństwa równolegle z grą na skrzypcach i choć dyplom Instytutu Muzycznego w Warszawie uzyskał w 1867 r. jako absolwent klasy skrzypiec prof. Apolinarego Kątskiego, to jego sentyment do fortepianu stale dochodził do głosu. Rodzice – sami starannie i wszechstronnie wykształceni – organizowali często domowe koncerty, w czasie których przyszły kompozytor towarzyszył na fortepianie śpiewającemu basem bratu Bronisławowi. W tym patriotycznym domu dominowała muzyka St. Moniuszki (śpiewniki domowe) oraz poezja A. Mickiewicza, M. Konopnickiej i innych polskich twórców. Po ukończeniu studiów pracował równocześnie jako skrzypek w operze warszawskiej i jako pianista-korepetytor wokalny w Instytucie Muzycznym. O ile późniejsze studia kompozytorskie w Berlinie związane są głównie z muzyką orkiestrową i kameralną, to kilkuletnia praca (do 1880 r.) w Konstancji na pograniczu Niemiec i Szwajcarii zaowocowała wieloma utworami wokalnymi (w tym chóralnymi), wokalno-instrumentalnymi i fortepianowymi. Największy rozgłos przyniósł kompozytorowi Kwartet fortepianowy d-moll oraz krakowiaki na 2 i 4 ręce, którymi zainteresował się Franz Liszt. Dzięki rekomendacji sławnego pianisty utwory te zostały wydane, a nazwisko polskiego kompozytora stało się znane w całej Europie. Krakowiaki op. 2 wydane w Lipsku w 1878 r. są opatrzone pełną szacunku dedykacją dla Liszta i na rynku wydawniczym konkurowały z powodzeniem z Tańcami słowiańskimi A. Dvořáka.(...)

PŁYTOTEKA

 

 

Palcem po płycie – 16 Obrazków z wystawy

Karol Rzepecki

Joanna Bruzdowicz
16 Tableaux d’une Exposition Salvador Dali, Spring in America – sonata na skrzypce i fortepian, The Song of Hope and Love – sonata na wiolonczelę i fortepian
Tomasz Jocz, fortepian; Karolina Piątkowska-Nowicka, skrzypce; Krzysztof Pawłowski, wiolonczela
Acte Préalable AP 0350 •w. 2015, n. 2014 • 59’12”

Modes Musorgski – Obrazki z wystawy • Josef Suk – 6 Klavierstücke op. 7
Yuko Yamashiro, fortepian
Bella Musica BM312464 • w. 2015, n. 2014 • 54’45”
*****

Pierwszy z prezentowanych albumów kieruje naszą uwagę w stronę wybitnej kompozytorki Joanny Bruzdowicz (ur. 1943), która niestety, jak wielu innych polskich twórców pozostaje daleko w cieniu na polskiej scenie, jednak jej działalność cieszy się dużym uznaniem środowisk europejskich, a powołane do życia Towarzystwo im. F. Chopina i K. Szymanowskiego w znacznym stopniu przyczynia się do popularyzacji polskiej kultury muzycznej poza granicami naszej ojczyzny.
Przed nami 16 tableaux d’une exposition Salvator Dali. Ta wieloczęściowa kompozycja powstała na zamówienie, w celu uczczenia okrągłej rocznicy urodzin katalońskiego malarza, a inspiracją do jej powstania były słynne Obrazki z wystawy Modesta Musorgskiego. Tym samym artystka, jak przyznaje, postanowiła złożyć hołd rosyjskiemu kompozytorowi. Omawiane dzieło stanowi przykład utworu zawierającego niemal wszystkie cechy typowe dla stylu kompozytorki. Ten cykl szesnastu miniatur odznacza się dużym indywidualizmem charakterystycznym dla twórczości Joanny Bruzdowicz. Słuchając kolejnych fragmentów odnajdziemy w nich duży ładunek emocjonalny objawiający się w melodyce rozwijającej się, odsłaniającej przed nami kolejne przestrzenie dźwiękowe. Prezentowane dzieło to także umiejętne połączenie systemu dur-moll ze współczesnym, znacznie odmiennym językiem muzycznym. Omawiany wolumin to także okazja do zapoznania się z twórczością kameralną Joanny Bruzdowicz. Sonata „Spring in America” na skrzypce i fortepian powstała dokładnie dziesięć lat wcześniej, niż omawiany cykl. Zarówno jej prawykonanie, jak też pierwsze nagranie miało miejsce na kontynencie amerykańskim. Jak przyznaje sama artystka, za inspirację do stworzenia tego dzieła posłużyły słowa jednego z tamtejszych poetów Sinclaira Lewisa. Być może właśnie w taki sposób, podobnie jak on, kompozytorka chciała wyrazić swój podziw dla odmiennej, a zarazem różnorodnej kultury. Ten trzyczęściowy utwór nosi w sobie znamiona klasycznej formy sonatowej, w której jednak Allegro zostaje poprzedzone melancholijnym wstępem skrzypiec, który w dalszej części spotyka się z odpowiedzią fortepianu.
Inspiracji do powstania utworu The Song of hope and love również należy szukać na gruncie poezji. Tym razem za inspirację posłużył poemat Lot Czesława Miłosza. Prawykonanie dzieła miało miejsce w 1997 r. w The United States Holocaust Memorial Museum. Jednak nie był to pierwszy raz, kiedy kompozytorka na gruncie swojej twórczości poruszyła tematykę historyczną. Utwór ten, już od pierwszych chwil spotkał się z dużym uznaniem, o czym mogliśmy chociażby przeczytać na łamach The Washington Post. Słuchając tej czteroczęściowej kompozycji niejednokrotnie doświadczymy wielu napięć i momentów pełnych ekspresji, jakie kompozytorka ukryła chociażby w konstrukcji melodycznej. Omawiany wolumin to okazja do bliższego poznania twórczości Joanny Bruzdowicz, kompozytorki która tworząc na emigracji nie poprzestaje być godną ambasadorką polskiej kultury.
Niezwykłe dopełnienie tego albumu stanowi płyta, na której japońska pianistka kieruje naszą uwagę w stronę dobrze znanych Obrazków z wystawy Modesta Musorgskiego. Słuchając nowej płyty wydawnictwa Acte Préalable z twórczością Joanny Bruzdowicz nie sposób nie powrócić do tego popularnego dzieła, które jednak swoim językiem muzycznym daleko wykracza poza współczesne sobie czasy. Dodatkową okazją ku temu staje się album Yuko Yamashiro, która to artystka potrafi w pełni uwypuklić najistotniejsze punkty prezentowanego dzieła. Trafne okaże się połączenie muzyki Musorgskiego z twórczością Josefa Suka, w którego dziełach odnajdziemy wpływy Schumanna i Brahmnsa.

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Bach JS - Koncert włoski, Partita nr 2, Fantazja i Fuga chromatyczna - Divine Art dda 25751 - *****
Bach JS - Koncerty BWV 1052, 1054, 1056, 1058 - Divine Art dda 25128 - ****
Bach JS - The Organ Toccatas - MDG 949 1893-6 - *****
Baker D - Singers of Songs - MDG 903 1841-6 - ****
Beethoven L - Sonaty op. 53 i 57 - Arts 47764-2 - *****
Beethoven L - Sonaty skrzypcowe nr 4 op. 23 i nr 9 op. 47 - Coro COR16138 - *****
Bruzdowicz J - 16 Tableaux d’une Exposition Salvador Dali - Acte Préalable AP 0350 - Płyta miesiąca
Chopin F - Ballada op. 52, Scherzo op. 54 - MDG 947 1818-6 - *****
Chopin F - Mazurki - Atma Classique ACD2682 - *****
Christopher Fox - Natural science - Metier msv 28526 - ****
Haydn J - Kwartety smyczkowe op. 42, 103, 77 - MDG 307 1860-2 - *****
Haydn J - Kwartety smyczkowe op. 50 nr 2, 3, 6 - MDG 307 1898-2 - *****
Keiser R - La forza della virtù - MDG 605 1037-2 - *****
Mendelssohn F - Symfonia nr 2 - MDG 901 1857-6 - *****
Palestrina G - Missa l’homme armé - Coro COR16133 - *****
Paul Pellay - Thesaurus of violinistic fiendishness - Metier msv 28527 - ****
Piazzolla A - Escualo - Harmonia Mundi HMU 902627 - *****
Purcell H - Ten Sonatas in four parts - Vivat 106 - *****
Schubert F - Wintereise Op. 89, D 911 - Profil PH15051 - ****
Schubert F - Wintereise Op. 89, D 911 - Thorofon CTH2615 - ****
Schumann R - Humoreska op. 20 - Divine Art ddv 24158 - ****
Schumann R i C - Romantic Inspirations - Profil PH10071 - *****
Schumann R i C - Utwory fortepianowe - Profil PH12072 - *****
Sor F - 24 wybrane utwory - MDG 305 0390-2 - *****

American Recital - Audite 92.702 - ****
Beethoven/Haydn/Mozart - Harmonia Mundi HMU 907611 - ****
Brahms/Reger - MDG 604 0172-2 - *****
Brouver - Villa-Lobos - Koszkin - Simax PSC1313 - *****
Cantate Deo - A voce sola, in dialogo - Alpha 535 - *****
Christmas Carols of the World vol. 1 - Carus 83.026 - *****
Christmas Carols of the World vol. 2 - Carus 83.027 - *****
Christmas in New York - Decca 478 6770 - ***
Dvořák/Smetana - Wiener Symphoniker WS008 - ***
Franck/Chopin/Hindemith - Divine Art ddv 24159 - *****
La Traviata - Opera Paraphrases - MDG 305 0959-2 - *****
Musorgski/Suk - Bella Musica BM312464 - *****
My Dusty Gramophone - Solo Musica SM 216 - Płyta miesiąca
Paul Taylor Orchestra - Solo Musica SM 221 - ****
Pete Townshend’s Classic Quadrophenia - Deutsche Grammophon 479 5269 - ****
Polonica - Ramée RAM 1406 - *****
Psallat Ecclesia - 2L 70 - *****
Romance - Profil PH14009 - ****
Saxophon plus - Thorofon CTH 2624 - ****
Scarlatti - Durante - Hummel - Chopin - Debussy - Chabrier - Bella Musica BMC 312461 - *****
Szymanowski/Chopin - Divine Art ddv 24160 - *****
Tadeusz Peiper - Kolekcje Muzeum Narodowego - Warner Classics 08256 4 61091 1 1 - ***
Thomas Quasthof - Mein Weihnachten - Deutsche Grammophon 479 3418 - ***
Three Generations of Mazurkas - Divine Art dda 25123 - *****
Trio Mediaeval - Aquilonis - ECM New Series 2416 - ****