Muzyka21 nr 1/186 - styczeń 2016 r. - rok XVII

 

Często śledząc lokalne, europejskie, czy też światowe estrady nie zdajemy sobie sprawy z tego, z jak wielkimi postaciami mamy do czynienia. Jedną z nich pożegnaliśmy na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia. 19 grudnia ubiegłego roku zmarł Kurt Masur (1927–2015). Pomimo bogatego dorobku artystycznego przez długie lata pozostawał postacią niezauważoną, będąc w cieniu takich osobowości, jak Karajan, Bernstein, Abbado, czy Rattle. Taka sytuacja pokazuje jeszcze raz, jak my sami często nie doceniamy własnej kultury, bowiem ten wybitny artysta przecież urodził się w Polsce – przyszedł na świat 18 lipca 1927 r. w Brzegu, będącym wówczas częścią Niemiec. Po studiach w zakresie fortepianu i wiolonczeli, jakie odbył we Wrocławiu edukację kontynuował w Lipsku, w klasie kompozycji i dyrygentury, która to zdominowała resztę jego życia.
Jego bogatym dorobkiem bez wątpienia można by obdzielić kilka osób. Przez lata bowiem piastował funkcję dyrygenta wielu prestiżowych orkiestr, wśród których warto wymienić chociażby Drezdeńską Orkiestrę Filharmoniczną, czy też słynną Gewandhaus z Lipska. Przełomowym w jego działalności okazał się rok 1991, kiedy to po indyjskim dyrygencie Zubinie Mechcie objął stanowisko dyrektora muzycznego Filharmonii Nowojorskiej. W roku 2000 powrócił jednak do Europy, tym samym obejmując posadę głównego dyrygenta Londyńskiej Orkiestry Filharmonicznej, którą to funkcję łączył z prowadzeniem Orchestre National de France.
Kurt Masur zasłynął głównie jako interpretator muzyki niemieckiego klasycyzmu i romantyzmu. Wykonania dzieł Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego (18), Johannesa Brahmsa (18) i Ludwiga van Beethovena (1) na trwałe zapiszą się w historii. Na długo w historii zapisze się także jego zamiłowanie do muzyki Jana Sebastiana Bacha, dzięki któremu ukazał inne oblicze muzyki Lipskiego Kantora.
W pewnym okresie Kurt Masur prowadził także działalność polityczną. Zasłyną, jako działacz opozycji byłej NRD. Zainicjował i był sygnatariuszem proklamacji wzywającej do nieużywania siły w rozwiązywaniu konfliktów społecznych.
Za swoją działalność był wielokrotnie doceniany. W 1982 r. otrzymał odznaczenie Nationalpreis der Deutschen Demokratischen Republik. Otrzymał także Order Narodowy Legii Honorowej, jak również Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Od 1993 r. artysta wielokrotnie odwiedzał Polskę. Od 1996 r. posiadał tytuł honorowego obywatela Brzegu. Miasto to doceniło dodatkowo Jego działalność otwierając w 2005 r. Instytut Kurta Masura. W 1999 r. artysta otrzymał doktorat honoris causa Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, które to miasto doceniło Jego działalność nadając mu w 2007 roku tytuł honorowego obywatela miasta.
Dziś po tak wielkiej stracie możemy być dumni, że jeden z najwybitniejszych dyrygentów XX w. wyrósł właśnie z polskich korzeni i pozostał im wierny.

Karol Rzepecki

ŻYCIE

Kraków. Król Roger po raz trzeci. Ta opera Karola Szymanowskiego gościła dotychczas w Operze Krakowskiej dwukrotnie: w roku 1976 r. (reż. Maciej Prus, kier. muz. Robert Satanowski) oraz w roku 1982 (reż. Wojciech Ziętarski, kier. muz. Ewa Michnik). W pierwszej inscenizacji zachowany został konflikt idei, a postać Pasterza przedstawiono z dużą dyskrecją. Symbolem ideowym owej inscenizacji stała się biel sceny (nieco zresztą męcząca oczy). Druga propozycja sceniczna eksponowała w recenzjach piękno muzyki wzbogaconej walorami miejsca wykonania (kościół oo. Bernardynów) Pierwsza wpisana została w obszerny hall krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Obie te inscenizacje nie wzbudziły większego zainteresowania. Obie też preferowały raczej śpiew, może z racji akustyki miejsca spektakli. Nową krakowską produkcję (13 i 15.11.2015) firmują dwa nazwiska: Michała Znanieckiego – reżysera i Mariusza Kwietnia – tytułowego Rogera. Ten bowiem tandem kreatorów dzieła Szymanowskiego stanowi nie tylko ich wizytówkę artystyczną ale i gwarantuje rangę inscenizacji zwykle ryzykownej, także oryginalnej i często zaskakującej. Przecież jednak Michał Znaniecki jest reżyserem o światowej renomie, a Mariusz Kwiecień cieszy się zasłużoną opinią najwybitniejszego w skali światowej odtwórcy partii Rogera. (…)

Jacek Chodorowski

Kraków. Wokół Čiurlionisa. W ramach zaplanowanego na tegoroczną jesień krakowskiego przeglądu artystycznych dokonań Litwy przywołano postać Mikalojusa Konstantinosa Čiurlionisa, w jednej osobie kompozytora i artysty malarza, absolwenta warszawskiego Konserwatorium oraz tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Dopiero w wieku dojrzałym, przekroczywszy trzydzieści lat, w pełni określił się jako Litwin i przyswoił sobie rodzimy język.
Wileński kwartet jego imienia przedstawił 14 października między innymi Kwintet fortepianowy A-dur op. 81 Antonína Dvořáka, który można by z powodzeniem obdarzyć mianem „słowiańskiego”. Charakterystyczny dla twórczości tego kompozytora wylewny motyw dumkowy w pierwszej części pojawia się w kolejnych instrumentach smyczkowych, a w drugiej powraca w partii fortepianu, a cały cykl uzupełniają scherzo w rytmie furianta oraz finałowe allegro polki. (…)

Lesław Czapliński

Zabrze. Pendereckiego grają nawet pod czarną ziemią. Po raz trzeci zorganizowano w Zabrzu Festiwal imienia Krzysztofa Pendereckiego (23 – 25 października). Utwory patrona dostarczyły mu ram, wypełnionych ponadto kompozycjami innych twórców.
Wieczór inauguracyjny odbył się kilkaset metrów pod ziemią w dawnej kopalni węgla „Guido”. Na początku zagrano Kwartet klarnetowy Krzysztofa Pendereckiego. Doborem swych części nawiązuje w pewnym stopniu do formy divertimenta, stanowiąc zarazem za sprawą kameralnej przejrzystości w prowadzeniu głosów swego rodzaju wytchnienie autora od gęstych faktur harmonicznych jego dzieł orkiestrowych z neoromantycznego okresu jego twórczości. I te cechy kompozycji starali się wydobyć i zarysować Michel Lethiec oraz Shangai Quartet. (…)

Lesław Czapliński

Kraków. Muzyczne przejawy Absolutu. Koncert 6 listopada w Filharmonii Krakowskiej połączył dwa żywioły: oratoryjny w pierwszej części oraz symfoniczny w drugiej. Ich wspólnym mianownikiem okazały się przejawy sacrum w muzyce liturgicznej oraz w groźnych siłach natury, przywoływanych za pomocą muzyki programowej.(…)

Lesław Czapliński

Katowice. Dni duńskie w Katowicach w listopadzie. Polskę i Danię dzieli tylko Bałtyk, pomimo bliskości kraje te jednak rozwijały się inaczej, zarówno jeżeli chodzi o historię, jak i kulturę. Dzisiaj – pomimo geograficznego sąsiedztwa, kraje te pozostały dla siebie obce i nieznane. Muzykę polską nieczęsto grywa się w Danii, nawet znani polscy soliści rzadko się tu pokazują, posłuszni, jak wędrowne ptaki, drogom, które nie prowadza ich na Północ. Także w Polsce nieczęsto grywa się muzykę duńską, trzeba dopiero jakiejś poważnej rocznicy i jakiejś odważnej instytucji, aby stało się inaczej. W tym roku jest poważna okazja – jest to bowiem rok, w którym czci się największego duńskiego kompozytora, można nawet zaryzykować epitet „kompozytora narodowego”, Carla Nielsena z okazji 150. rocznicy urodzin. A instytucja, która nie raz już wykazała się pionierskimi inicjatywami, okazała się Narodowa Orkiestra Polskiego Radia z siedzibą w Katowicach. (…)

Eva Maria Jensen

Kraków. Porozumienie dyrygenta z solistą: Chumała i Ishizaka. Symfonia-koncert e-moll op. 125 Siergieja Prokofiewa z natury nie jest utworem zewnętrznie efektownym, ale za to bardzo wymagającym pod względem rytmicznym. Alaksandr Chumała, białoruski kapelmistrz prowadzący 24 października krakowskich filharmoników, całkowicie panował nad zmiennym pulsem dzieła, z iście zegarmistrzowską precyzją wyznaczając wejścia poszczególnych grup instrumentalnych oraz tutti. Jeszcze nie słyszałem tego zespołu w tak niezawodny sposób reagującego na gesty dyrygenta. Jednocześnie Chumała był lojalnym partnerem solisty, podążając za jego oczekiwaniami i koncepcjami, ale też nie tracił z „pola słyszenia” całościowej wizji utworu.
Japoński wiolonczelista Danjulo Ishizaka, zwycięzca między innymi II Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego w 1999 r., jest artystą w pełni ukształtowanym, świadomym efektów jakie chce osiągnąć. Na ich potrzeby stoi u niego perfekcyjna technika. Przede wszystkim mistrzowska artykulacja, sprawiająca, iż żadne zgrzyty nie towarzyszą kładzeniu smyczka na strunach.(…)

Lesłąw Czapliński

Warszawa. Nie szukam chopinistów – XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Konkurs chopinowski z edycji na edycję nabiera nowych kolorów. Pianiści są coraz śmielsi, mają odwagę grać Chopina po swojemu, a jury coraz częściej ma odwagę akceptować ich oryginalne rozwiązania – powiedział mi podczas koncertów finałowych XVII Konkursu Chopinowskiego w Warszawie jeden z jurorów, prof. Andrzej Jasiński. (…)

Maria Wilczek-Krupa

Koszalin. Filharmonia Koszalińska w okresie IX–XI 2015. Jubileuszowa inauguracja 60. sezonu koncertowego Filharmonii Koszalińskiej (19 IX) zalecała się interesującym, świetnie dobranym repertuarem. Otwierająca ten koncert uwertura do opery Piotr Medyceusz Józefa Michała Poniatowskiego przypomniała muzyczne zasługi owego przedstawiciela wielkiego polskiego rodu. Zabrzmiało dzieło bardzo zgrabnie napisane, informujące, obok swych walorów artystycznych, że wśród rozlicznych zasług natury społecznej arystokrata ten miał również poważne w tak hermetycznej dziedzinie kultury, jak muzyka symfoniczna, wybitne osiągnięcia. Maestro Massimiliano Caldi, dyrygujący tego wieczora, jak zwykle doskonale, nadał dziełu odpowiedniego wyrazu pogłębionego troską o efektowny przebieg. Podobnie zresztą było w przypadku dzieła wykonywanego następnie, raczej mało znanego, choć wyszło spod pióra samego Beethovena: zabrzmiał jego Koncert potrójny C-dur na fortepian, skrzypce, wiolonczelę i orkiestrę. Napisał je dla swego ucznia (w zakresie fortepianu), księcia Lobkowitza, stąd partia fortepianu jest tu szczególnie eksponowana. I to się słyszało może nazbyt dobitnie, fortepian w omawianym wykonaniu wyraźnie górował nad smyczkowym duetem, oddając jednak głos w środkowym Largo wyraźnie już „romantyzującej” wiolonczeli, orkiestra jednak sprawiedliwie towarzyszyła całej trójce solistów. W naszym, omawianym tu wykonaniu (grali świetnie: Marcin Sikorski na fortepianie, Łukasz Błaszczyk na skrzypcach, Rafał Kwiatkowski na wiolonczeli) fortepian wybijał się może nieco zbyt wyraźnie. Zapewne było tak i na prawykonaniu zważywszy księcia przy klawiaturze fortepianu, jednak u nas maestro Caldi znalazł tu muzyczny modus vivendi. Po prostu skoncentrował się na orkiestrze, która grała pod jego batutą znakomicie, z blaskiem ożywiając to mało raczej znane dzieło Beethovena. Tego dnia znalazło ono na koszalińskiej estradzie pełną ekspozycję swoich artystycznych walorów – z naciskiem na charakter par excelance symfoniczny.(...)

Kazimierz Rozbicki

Kopenhaga. Inny Wolny strzelec – przedstawienie Teatru Królewskiego w Kopenhadze. Na spektakl oczekiwano z niecierpliwością – Kasper Holten, dawny szef tutejszej sceny, od kilku lat w Covent Garden (gdzie między innymi wyprodukował bardzo chwalonego Krola Rogera) – zapowiadał, że jego Wolny strzelec będzie całkiem inny, „bez lasu, dzików i strzelaniny”. Teraz, w listopadzie tego roku, mogliśmy więc obejrzeć jego wersję. Rzeczywiście, ani lasu ani dzików nie było, za to strzelania było bardzo wiele, nawet scenografia od czasu do czasu przedstawiała lufę pistoletu z przesuwającymi się, jak w rosyjskiej ruletce, nabojami. Akcje przeniesiono z „kiedyś tam, dawno temu – konkretnie po wojnie 30-letniej” w czas współczesny Weberowi, czas wojen napoleońskich. Scenografia (dzieło Es Devlin) żonglowała różnego rodzaju kołami: raz było to wnętrze wielkiego zegara, raz rodzaj kalejdoskopu, gdzie obraz (mapa Niemiec z XIX w.) od czasu do czasu burzyła rozlewana krew, raz – jak w przypadku drugiego aktu, gdzie dominują role kobiece: Agathe i Ännchen – rodzaj kołowrotka dla świnki morskiej, kręcącego się wciąż w koło – by w końcu zamienić się we wspomnianą lufę pistoletu. Holten wprowadził postać właściciela wędrownego, dwuosobowego cyrku, przemieszczającego się w „wozie Drzymały” z miejsca na miejsce. Jest to rodzaj „świadka”, niemego komentatora, wszystkowiedzącego, nieobiektywnego współuczestnika akcji. Okazuje się, że wciela się on zarówno w rolę Samiela (diabla), jak i Pustelnika (prawie że „ręki bożej”) i wydaje sie być, w interpretacji Holtena, personifikacja losu, losu, który nie jest ani dobry, ani zły, który po prostu steruje wydarzeniami w sposób przypadkowy. Kaspar, co to zaprzedał duszę diabłu, jest inwalidą wojennym, pełnym traum, zwidów i tendencji destruktywnym, również skierowanych ku samemu sobie (samobójczych). (...)

Eva Maria Jensen

Paryż. Piazzolla prawdziwy. Gdyby Astor Piazzolla dożył XXI stulecia, niewątpliwie byłby zaskoczony sukcesem, jaki osiągnęły jego dzieła. Jeszcze bardziej byłby zaskoczony tym, że stały się one klasyką repertuaru. Ale najbardziej byłby zdumiony (a może nawet i zniesmaczony) nieprzemyślanymi interpretacjami, nieudolnym naśladownictwem, niskich lotów imitacjami, od których aż jeżą się wykonania jego utworów. Tanga Piazzolli gra w tej chwili niemal każdy. Czy trzeba, czy nie trzeba, czy dobrze, czy zdecydowanie źle, nie ma to większego znaczenia. Najważniejsze jest to, by magiczne i przyciągające publiczność nazwisko znalazło się w programie. Przyznaję, że przy całej mojej miłości dla muzyki Piazzolli, zaczynam unikać koncertów, w których pojawiają się jego tanga, chyba że… No, chyba że jest to występ Quinteto Tanguillo. Quinteto Tanguillo powstał w 2003 r.
w Lublinie z inicjatywy akordeonistki Elwiry Śliwkiewicz-Cisak, pianisty Piotra Chilimoniuka, gitarzysty Jakuba Niedoborka, skrzypka Dariusza Drzazgi i kontrabasisty Roberta Brzozowskiego. Gościnnie z zespołem współpracują skrzypek Grzegorz Cholewiński i kontrabasiści Michał Kowalczyk i Urszula Czerniak. Instrumentarium, brzmieniem, repertuarem i stylem wykonawczym nawiązuje on do legendarnego Quinteto Tango Nuevo założonego przez Astora Piazzollę w Buenos Aires w latach 1980., a wykonawstwo muzyki Piazzolli dopracował do perfekcji.(...)

Teresa Janina Czekaj

Toronto. Węgierski Paganini i polski słowik na koncercie w Toronto. Toronto – największe miasto Kanady (2,5 miliona mieszkańców) – jest najbardziej wieloetnicznym miastem świata zamieszkałym przez ponad 150 grup etnicznych. W 2001 r. miasto otrzymało nadany przez ONZ tytuł: Word’s Most Multicultural City (Najbardziej wielokulturowe miasto na świecie). Jako anegdotę warto przytoczyć fakt, że dzwoniąc na miejscowe pogotowie medyczne można dostać połączenie w 150 językach. Jedną z większych grup etnicznych Toronto stanowią Węgrzy. W Toronto mieszka ich ponad 53.000. Większość z nich przybyła tutaj po rewolucji w 1956 r. Z tej rocznicowej okazji zorganizowano specjalny koncert zatytułowany Zoltán Mága from Budapest with Love (Zoltán Mága – Pozdrowienia z Budapesztu). Koncert w Toronto został zorganizowany przez impresariat prowadzony przez małżeństwo Atilla i Marion Glatz.(...)

Kazik Jedrzejczak

Londyn. 16 października w londyńskiej English National Opera odbyła się premiera nowego przedstawienia Cyganerii Pucciniego. W sezonie artystycznym 2015/16 zaplanowano 14 przestawień wyreżyserowanych przez Benedicta Andrewsa, z kostiumami Victorii Behr, światłami Jona Clarka.(...)

Damian Ganclarski

Ueckermünde. Koreanka SuJin Bae wygrała IV Międzynarodowy Konkurs Wokalny im. Giulia Perottiego w Ueckermünde. W czwartek 29 października 2015 r. miał miejsce Koncert Laureatów IV. Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Giulia Perottiego w Ueckermünde, podczas którego wręczano nagrody najlepszym śpiewakom tegorocznej edycji (23–29.10.2015). W konkursie zaprezentowało się ponad 100 młodych wokalistów z 19 krajów świata. Także już na uroczystej Inauguracji było międzynarodowo. Dwa zespoły – Chór Żeński Akademii Sztuki w Szczecinie i Chór Żeński New Voices z Ueckermünde pod dyrekcją dr Sylwii Fabianczyk-Makuch wspólnie wykonały program przeplatający oficjalne mowy m.in. Burmistrza Miasta Ueckermünde Gerda Walthera.

Sylwia Burnicka-Kalischewska

CZŁOWIEK

Legendy Polskiej Wokalistyki (51) – Olga Olgina-Mackiewicz

Adam Czopek

Była bez wątpienia jedną z największych gwiazd opery w Polsce w latach międzywojennych. Dysponowała lekkim sopranem koloraturowym o srebrzystej barwie i pięknym nasyconym brzmieniu. Największe sukcesy odnosiła jako Norina w Don Pasquale i Adina w Napoju miłosnym Donizettiego oraz tytułowa Lakmé w operze Delibesa. Szczególną miłością darzyła partię Violetty w Traviacie Verdiego. Tą właśnie partią debiutowała, mając zaledwie osiemnaście lat, na scenie Opery w Wilnie 1 grudnia 1922 r., pod pseudonimem Ireny Lalar, albo Larrar. Do debiutu przygotowała ją matka Olga Olghina, ceniona śpiewaczka, solistka Teatru Maryjskiego w Petersburgu. Zanim jednak do tego doszło Olga Józefowiczówna bardziej była znana w Wilnie jako pianistka niż początkująca śpiewaczka. Drugą partią jaką zaśpiewała była Fiametta w operetce Boccaccio von Suppe’ego również pod takim samym pseudonimem. Podczas pierwszego pobytu w tym mieście (1922–1924) udowodniła, że jest znakomitą Małgorzatą w Fauście Gounoda, Rozyną w Cyruliku sewilskim Rossiniego, Oscarem w Balu maskowym i Olimpią w Opowieściach Hoffmanna Offenbacha. O jej występach pisano, że były popisem świetnej techniki koloraturowej, wysokiej kultury muzycznej, pięknego głosu oraz aktorskiego talentu i temperamentu. Wróciła do Wilna w sezonie 1932/33 już jako Olga Olgina, wystąpiła wówczas w Gejszy Jonesa. Kolejny powrót odnotowano w sezonie 1935/36; podziwiano ją wówczas w Orfeuszu w piekle Offenbacha, rok później wystąpiła w roli Gabrieli w Wiedeńskiej krwi J. Straussa. Pisano o jej operetkowych kreacjach, że „miała wdzięk w tańcach i subtelność gry mimicznej”. Swoje operetkowe dokonania prezentowała również na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu, którego solistką była w latach 1933–1936, gdzie między innymi brała udział w polskiej premierze Cosi fan tutte Mozarta, zaśpiewała wówczas partię Fiordiligi pod batutą Zygmunta Latoszewskiego. Krytycy zgodnie podkreślali urodę jej głosu, wielki talent wokalny, wybitną muzykalność i sceniczny temperament.(...)

Nasz charakter i charyzma

z dyrygentem Szymonem Morusem rozmawia Arkadiusz Jędrasik

Orkiestra kameralna Progress to pańskie dzieło?
Będąc studentem pierwszego roku dyrygentury symfoniczno-operowej Akademii Muzycznej w Gdańsku postanowiłem założyć zespół, przy którym będę mógł nabierać szlifów, wprowadzać w życie wszystkie tajniki przekazywane na zajęciach przez mojego profesora – Wojciecha Rajskiego, mając na celu każdy z cyklu prób wieńczyć koncertem. Do współpracy namówiłem wyróżniających się kameralistów – studentów Katedry Instrumentów Smyczkowych. Już po pierwszych próbach, przygotowując się do koncertu wiedziałem, że będzie to moje oczko w głowie. I tak jest do dnia dzisiejszego. Jedno z moich muzycznych marzeń się spełniło a w grudniu minie już 6 rok od pierwszego koncertu.

Co wyraża jej nazwa?
Nazwa odzwierciedla nasz cel, a więc ciągły rozwój, konsekwentne poszerzanie horyzontów i otwartość na nowe wyzwania a przy tym naturalnie stałe pielęgnowanie i podnoszenie poziomu artystycznego Zespołu.(...)

Sensacyjne odkrycie mszy Józefa Poniatowskiego

z księdzem Robertem Kaczorowskim rozmawia Karol Rzepecki

Czytelnikom Muzyka21 znany jest ksiądz przede wszystkim z utrwalenia dzieł Ottona Żukowskiego. Co skłoniło księdza do dalszych muzycznych poszukiwań?
Zanim odpowiem na Pańskie pytanie, chcę powiedzieć, że praca nad utrwalaniem religijnych dzieł Ottona Mieczysława Żukowskiego wciąż trwa. Do tej pory w firmie fonograficznej Acte Préalable ukazały się już cztery płyty CD, które szerokiemu gronu słuchaczy prezentują utwory tego polskiego kompozytora, żyjącego na przełomie XIX i XX w. Trzeba podkreślić, że dokonuje się to pierwszy raz w historii. Nikt wcześniej tych dzieł nie rejestrował, a jeśli wykonywał – to zaledwie parę wciąż powtarzających się tytułów. Stan badań nad muzyką religijną Ottona Mieczysława pozwala zaplanować jeszcze dwa krążki. Jeśli szczęśliwie ten etap pracy uda się zakończyć, rozpocznie się kolejny, tym razem związany z utrwaleniem dzieł świeckich. Dzisiaj mogę powiedzieć, że pomieści się on przynajmniej na 3 krążkach…
Jednocześnie z pracą nad odkrywaniem twórczości Żukowskiego pojawił się pomysł, aby zarejestrować inne dzieło polskiego kompozytora, Józefa Poniatowskiego. To kolejny przykład artysty naszego, rodzimego, zapewne bardziej rozpoznawalnego niż Żukowski, między innymi dzięki napisanym wielu operom, ale wciąż traktowanego – pozwolę sobie użyć zwrotu – „po omacku”. Duża część jego twórczości wciąż bowiem czeka na to, aż ujrzy światło dzienne i będzie wykonywana. Wiele też pracy czeka muzykologów i teoretyków muzyki, którzy na temat tej twórczości mogliby się wypowiedzieć i wpisać ją w szerokie konteksty społeczne, polityczne, a jednocześnie w ten kontekst bezpośredni, najbliższy, związany z życiem Poniatowskiego.

W jaki sposób udało się księdzu dotrzeć do partytury tego utworu?
Chcę podkreślić, że w przypadku utworu Poniatowskiego w żadnym calu nie czuję się odkrywcą tego dzieła. O tym, że taki utwór istnieje – wiedziano od dawna, o tym zaś, że długi czas, pośród licznych muzykaliów w Yale University Library w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, cierpliwie czekał na zainteresowanie się nim – wiedziało już zaledwie kilka osób. Jednak jedyną osobą, która nad tym dziełem się pochyliła jest Jan A. Jarnicki – producent, a jednocześnie dyrektor firmy fonograficznej Acte Préalable. To on przed wielu już laty stał się szczęśliwym posiadaczem partytury utworu. Tak więc to pan Jan A. Jarnicki odkrył to dzieło i sprowadził je do Polski.

Skąd pomysł na nagranie Mszy Józefa Poniatowskiego?
Gdy tylko Jan A. Jarnicki otrzymał partyturę dzieła, bynajmniej nie chciał zatrzymywać jej wyłącznie dla siebie. Chciał podzielić się nią z innymi: artystami, chórami, dyrygentami. Jednak lata mijały, a Jan A. Jarnicki żadnej odpowiedzi na zaproszenie, jakie do zespołów kierował nie otrzymał. Być może z nadzieją, że tym razem będzie inaczej, zwrócił się z prośbą do mnie, aby zająć się tym pięknym, zapomnianym dziełem polskiego kompozytora. W ten sposób, przy współpracy wielu osób udało się nagrać płytę CD z Mszą F-dur Józefa Michała Poniatowskiego. Jest to światowa fonograficzna prapremiera tego dzieła, wykonanie – o czym również warto pamiętać – dokładnie takie, jakie przygotował sam kompozytor, czyli na czworo solistów, chór mieszany i fortepian, fisharmonię lub organy. W przypadku instrumentu towarzyszącego Poniatowski pozostawił swobodę wyboru. Z uwagi jednak na fakt, że jest to dzieło sakralne i jego nagranie planowane było w kościele, zdecydowaliśmy, że tym instrumentem będą organy.(...)

Giulio Perotti – zapomniany Caruso z Ueckermünde (1)

Sylwia Burnicka-Kalischewska

Stała się rzecz niebywała, Giulio Perotti, tenor bohaterski – śpiewak z XIX w. tej miary, co znani nie tylko melomanom Luciano Pavarotti, Plácido Domingo, czy José Carreras, został po śmierci zapomniany. Któż bowiem kojarzy dzisiaj Giulia Perottiego, genialnego śpiewaka z niemieckiego Ueckermünde? Nie pochodził z elity, nie miał tego szczęścia, co współcześni mu, choć 9 i 12 lat młodsi bracia de Reszke, czy 17 lat młodsza Marcelina Sembrich-Kochańska, której Giulio Perotti partnerował na scenie Metropolitan Opera m.in. 21 marca 1900 r. jako Edgardo w Łucji z Lammermoor Gaetana Donizettiego (Marcelina Sembrich w roli tytułowej)1. Wielokrotnie spotykał się na scenie także z braćmi de Reszke, jak choćby na gościnnym wystawieniu przez MET w Filadelfii 22 lutego 1900 r. Aidy Verdiego, gdzie Perotti brylował po raz kolejny w swojej popisowej roli Radamesa, a Edward de Reszke wcielił się w rolę Ramfisa2. (…)

DZIEŁO

Mefistofeles Arriga Boita (3)

Basia Jakubowska

Moglibyśmy się obejść lepiej bez Traviaty niż bez Mefistofelesa. To zdumiewające stwierdzenie pochodzi od wielbiciela Verdiego, George’a Bernarda Shawa. Wypowiadając je miał jednak na myśli wartość literacką oddzielając ją od wartości muzycznej gdyż pisał dalej: Traviata, poza piękną muzyką, ma oczywiste i melodramatyczne libretto. Mefistofeles zaś jest wyrafinowany, subtelny i pełny kreatywnej wyobraźni.(...)

MUZYKA POLSKA

Muzyka organowa Romualda Twardowskiego – treści i przesłania

Justyna Wańdyga

Współczesna muzyka organowa rozwija się nieustannie. Bogactwo brzmienia organów wciąż fascynuje kompozytorów i inspiruje ich do nowych poszukiwań. Organowe utwory współczesne mają w swoim repertuarze najwybitniejsi wirtuozi, wykonując je z powodzeniem na koncertach i festiwalach. Docenione zostały walory dydaktyczne wielu z tych utworów poprzez umieszczenie ich w programach nauczania przedmiotu „organy” w szkołach muzycznych.
Również i w Polsce nie brakuje kompozytorów, którzy przynajmniej fragment swojej twórczości poświęcili muzyce organowej. Do takich należy Romuald Twardowski, jeden z najbardziej wszechstronnych kompozytorów naszych czasów, wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość. Jego dorobek kompozytorski jest imponujący tak pod względem ilości utworów, jak i różnorodności uprawianych form i gatunków muzycznych. Wśród nich muzyka organowa zajmuje bardzo ważne miejsce, organy były bowiem jedną z jego pierwszych muzycznych inspiracji, były instrumentem dzieciństwa kompozytora, a przez to wywarły wpływ na całą jego twórczość. Wypływa ona z wielkiego szacunku do tradycji i przekonania, że tworząc muzykę współczesną, nie można odcinać się od muzycznych korzeni. Twórczość muzyczna pojmowana jest jako wielowiekowy proces. To, co dzieje się z muzyką w czasach współczesnych, jest kolejnym ogniwem tego procesu, naturalnym etapem jej rozwoju. Nie sposób przy takim ujęciu odrzucić tego, co wypracowały ówczesne pokolenia. Słowami kompozytora: „Przyszłość i teraźniejszość rodzą się z przeszłości”.(...)

PŁYTOTEKA

 

 

Palcem po płycie – Itzhak Perlman: The Complete Warner Recordings

Arkadiusz Jędrasik

Od paru lat jest bardzo dobry czas dla kolekcjonerów płyt, mimo że ich sprzedaż wciąż spada. Każde wydawnictwo stara się wydawać w dobrej cenie, eleganckiej edycji swoje najlepsze nagrania. Skupiają się one wokół wybitnych wykonawców albo są kompletami dzieł wszystkich różnych kompozytorów. Na rynku są obecne piękne pudełka z nagraniami m.in. Marii Callas, Artura Toscaniniego, Jaschy Heifetza, Jamesa Galwaya, mamy kompletne edycje dzieł Sergiusza Rachmaninowa, Francisa Poulneca, Maurycego Ravela, Aleksandra Skriabina, Claude’a Debussy’ego, Igora Strawińskiego, Pierre’a Bouleza i wiele innych.(...)

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Bazylik C - Polskie pieśni renesansowe - Acte Préalable AP0325 - Płyta miesiąca
Boehm T - The Revoution of the Flute - MDG 311 0708-2 - *****
Brügge J - Muzyka kameralna - MDG 924 1856-6 - *****
Chaminade C - Sonata c-moll op. 21; Etidy - MDG 904 1871-6 - *****
Chopin F - The Chopin Project - Mercury Classics 811 4863 - *****
Czarnecki S - Utwory chóralne - Acte Préalable AP0344 - Płyta miesiąca
David F - 20 Etiud, 6 Kaprysów - Naxos 8.573048 - ****
Dowland j - Shadows - Profil PH14011 - ****
Eberhards d - Kosmos X - muzyka kameralna - Antes Edition BM319290 - ****
Gasparini f - Mirena & Floro - Glossa GCD C80016 - *****
Hauer JM - Melodies and Preludes - MDG 613 1890-2 - ****
Jalava P - Into a Warm Night - Muzyka kameralna - Acte Préalable AP0342 - *****
Kraggerud h - Equinox - Simax PSC1348 - *****
Lacinto T - Koncert skrzypcowy - Naxos 8.573204 - *****
Legrand M - Les parapluies de Cherbourg - Erato 0825646117642 - ****
Marx J - Trio-Phantasie, Ballade - Audiomax 703 1844-2 - *****
Monteverdi C - L’Orfeo - Alia Vox AVSA9911 - *****
Nazeri H - Rumi Symphony Project - Sony Classical 886978918529 - ****
Noskowski Z - Dzieła orkiestrowe vol. 3 - Sterling CDS 1101-2 - ****
Parry RR - Musc for heart and breath - Deutsche Grammophon 479 3061 - *****
Pärt A - Te Deum - BR Klassik 900511 - ****
Prokofiew S - Symfonia nr 3, Suita scytyjska - Naxos 8.573452 - ****
Ravel M - Orchestral Works 2 - Naxos 8.572888 - ****
Ravel M - Valses nobles et sentimentales - MDG 901 1820-6 - ****
Rodrigo J - Spanish Night - Naxos 8.573441 - *****
Rossini G - Guillaume Tell - Decca 074 3870 - *****
Saint-Saëns C - Symfonia nr 3 „Organowa”, Symfonia A-dur - Naxos 8.573139 - *****
Schubert F - Symfonia C-dur D 944 - Deutsche Grammophon 479 4652 - *****
Schubert F - The Unauthorised Piano duos vol. 3 - Divine Art dda 25125 - *****
Schumann R - Dichterliebe op. 48 - Teldec 4509-97960-2 - ****
Schumann R - Koncert fortepianowy a-moll op. 54 - Harmonia Mundi HMC 902198 - *****
Strawiński I - Święto wiosny - MDG 930 1908-6 - *****
Żukowski OM - Opera omnia religiosa vol. 3 - Acte Préalable AP0347 - *****