Muzyka21 nr 2/187 - luty 2016 r. - rok XVII

 

23 grudnia 2015 r. na stronie Istytutu Muzyki i Tańca znaleźliśmy następującą informację: „Drugie wydanie płyty z Kają Danczowską – w związku z dużym zainteresowaniem płytą z nagraniami Kai Danczowskiej, Polskie Radio oraz Instytut Muzyki i Tańca postanowiły przygotować drugie wydanie 7-płytowego albumu,  wydanego w 2014 r. z okazji  Jubileuszu znakomitej polskiej skrzypaczki i nagrodzonego Fryderykiem 2015 (…) Płyta wyprodukowana przy współpracy Polskiego Radia i Instytutu Muzyki i Tańca, a jej reedycja została wykonana dzięki wsparciu finansowemu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego”. Już od wielu lat pisaliśmy, że dotacje na kulturę mają na celu wspieranie „znajomych królika”, którzy z tego procederu uczynili sobie znakomity sposób na życie, a nie samej kultury. Nie trzeba skończyć podstawówki, by wiedzieć, że jak coś cieszy się dużym zainteresowaniem, to powinno przynosić zyski. Wypada więc zapytać, gdzie podziały się zyski ze sprzedaży tego znakomitego albumu – Muzyka21 tak go właśnie oceniła – skoro do reedycji potrzebna jest znów pomoc Państwa czyli wszystkich nas, podatników? Znany poplecznik obecnej władzy, od 24 września 2015 r. doradca społeczny prezydenta RP Andrzeja Dudy, pan profesor Andrzej Zybertowicz, krytykując uczestników manifestacji zorganizowanych przez KOD, określił ich jako „cwaniaków, którzy byli przy kurku strumieni finansowych, grantów, dotacji, projektów, oraz ludzi, którzy dali się im zwieść”. Sądząc po dotacji przyznanej na reedycję odnoszącego ogromny sukces albumu, władza jest nowa, a cwaniacy przy kurku strumieni finansowych wciąż ci sami.

Jak już wcześniej pisaliśmy obecna władza musiała uważnie czytać nasz miesięcznik skoro nawołuje do tego, by tworzyć wielkie, epickie produkcje filmowe gloryfikujące naszą historię w stylu hollywoodzkim. Można się jednak obawiać, że nie do końca zrozumiała, co mieliśmy na myśli. Proponowaliśmy stworzenie kasowych filmów, które w sposób raczej swobodny opierałyby się na historii Polski. Z tego, co donoszą media wynika, że będą to raczej produkcje niekoniecznie robione dobrze, za to na kolanach. Czy powstaną raczej nikomu niepotrzebne, niezrozumiałe dla cudzoziemców, gnioty, czy kasowe, łatwe do zrozumienia dla ludzi z całego świata filmy rozrywkowe, które tylko niejako przy okazji będą opowiadały czym jest Polska i jej historia? Zupełnie niedawno nowa władza postanowiła zreformować Państwowy Instytut Sztuki Filmowej – szefem komisji oceniającej scenariusze ubiegające się o dotacje został Włoch, Alessandro Leone. Czy został mianowany na to zaszczytne, a zarazem odpowiedzialne, stanowisko ze względu na wątpliwy sukces (totalną porażkę) dawno nie widzianej takiej szmiry, jak jego film Bitwa pod Wiedniem? W sumie nie ma się co dziwić. Skoro dotacje na projekty muzyczne oceniane są przez komisję składającą się z ludzi nie znających się na muzyce, to dlaczego szefem komisji PPISF nie może zostać ktoś, kto zna się na robieniu filmów, tyle że nędznych?
Mamy nadzieję, że nasze narzekanie jest przedwczesne i obecnym władzom uda się w najbliższym czasie dokonać tego samego, co twórcom Idy i też zdobędą Oscara za jedną ze swoich patriotycznych produkcji, i co najważniejsze, filmy te trafią do ogólnoświatowej dystrybucji w sposób bardziej profesjonalny niż miało to miejsce choćby z Katyniem Andrzeja Wajdy.

Od 23 stycznia do 2 lutego Filharmonia Warszawska znakomicie promowała kulturę polską na dalekim Wschodzie – w Japonii i Korei. Zaprezentowała serię koncertów z muzyką Chopina, do udziału w których zaprosiła laureatów ostatniego Konkursu Chopinowskiego. Świetna to promocja Polski, Chopina a także Konkursu jego imienia.
W tym samym czasie w siedzibie Filharmonii w Warszawie odbył się koncert w wykonaniu Filharmonii Poznańskiej. Tym razem nie było już tak ambitnie. Z Poznaniem związanych było w przeszłości wielu wybitnych kompozytorów. Jednym z nich był Feliks Nowowiejski, którego rocznica śmierci przypada w tym roku. Na dodatek Sejm RP ustanowił rok 2016 Rokiem Feliksa Nowowiejskiego – uchwała głosi „Sejm ustanawia Feliksa Nowowiejskiego patronem 2016 r.
w przekonaniu o szczególnym znaczeniu dorobku tego wybitnego kompozytora, dyrygenta, pedagoga, organisty wirtuoza, organizatora życia muzycznego i szambelana papieskiego”. Niestety, jak to w Polsce w zwyczaju, w żaden sposób nie zainteresowało to decydentów Filharmonii Poznańskiej – pewnie uważają, że w tym dorobku nie ma nic szczególnego – i przywieźli do Warszawy Skriabina i Ravela. To rzeczywiście piękna muzyka, ale czy w twórczości Nowowiejskiego nie ma nic wartego zaprezentowania melomanom?
Przyglądając się od lat polskiemu życiu muzycznemu odnosimy wrażenie, że polscy decydenci, muzycy, muzykolodzy, teoretycy muzyki i menadżerowie kultury wszelkiej maści robią wszytko, co w ich mocy, by Polacy nie poznali twórczości własnych kompozytorów. A nowy Minister Kultury, choć o patriotyzmie wiele już mówił, w tej sprawie jak na razie postępuje dokładnie tak samo, jak jego poprzednicy.

ŻYCIE

Koszalin. I Międzynarodowe Sympozjum Fletowe w Koszalinie. Muzyka21 była patronem medialnym Międzynarodowego Sympozjum Fletowego, które odbywało się w Koszalinie w listopadzie ubiegłego roku. Gospodarzem wydarzenia był Zespół Państwowych Szkół Muzycznych im. Grażyny Bacewicz. Młodzi adepci sztuki fletowej pracowali z dwoma Pedagogami – prof. Jórnem Eivindem Schauem z Uniwersytetu w Kristiansand w Norwegii oraz dr hab. Ewą Murawską z Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu. Na bogaty program sympozjum składały się warsztaty, wykłady, prezentacje multimedialne oraz koncert. Podczas uroczystego wieczoru w auli Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. G. Bacewicz licznie zgromadzona publiczność, nie tylko fleciści, mieli okazję wysłuchać utworów m.in. L. de Lorenza, O. Bulla, E. Kronke’a czy J. Casterede’a. W programie znalazły się także dwa prawykonania. Pierwszym z utworów było nastrojowe Prelude jazz petite nr 4 na dwa flety, skomponowane przez dr hab. Katarzynę Stroińską-Sierant z Akademii Muzycznej w Poznaniu, drugim – Christmas Medley autorstwa norweskiego kompozytora Konrada Mikala Ohrna z Uniwersytetu Agder w Kristiansand. Wykonawcami koncertu byli wykładowcy sympozjum oraz zaproszeni goście, m.in. mgr Magda Morus-Fijałkowska, jeden z pedagogów klas fletu ZPSM w Koszalinie oraz uczniowie i absolwenci, m.in. Roksana Grzesik.(…)

(red)

Kraków. Neron z ludzkim obliczem. O ile Orfeusz Claudia Monteverdiego należy jeszcze w pełnym tego słowa znaczeniu do gatunku dramma per musica, w którym dominuje bardziej rygorystycznie pojmowana monodia (stile recitativo), to o trzydzieści lat późniejsza jego wenecka Koronacja Poppei jest już operą z prawdziwego zdarzenia. Wielowątkowość akcji czyni ją barwną i zajmującą, przy czym zachowuje ona zarazem wewnętrzną spoistość, logikę i konsekwencję, w przeciwieństwie do powikłanych i niezrozumiałych intryg fabularnych późniejszych oper barokowych, zwłaszcza tych ze szkoły neapolitańskiej. W niemałym stopniu przyczynił się do tego fakt, że świat opowieści mitologicznych zastąpiony został przez wydarzenia historyczne z udziałem galerii pełnokrwistych postaci rzeczywiście istniejących. (…)

Lesław Czapliński

Kraków. Dwa oblicza Szymona Nehringa. W wykonaniu krakowskich filharmoników pod dyrekcją Jean-Luca Tingauda Polonez Krzysztofa Pendereckiego o wiele bardziej odsłonił swoje parentele z polonezowymi rytmami w scenie na dworze króla Wacława z Króla Ubu niż można się było tego dosłuchać podczas jego premiery na uroczystym koncercie, otwierającym XVII Konkurs im. F. Chopina, z której to okazji został skomponowany. Ponadto w triu pojawiają się solowe ustępy skrzypcowe i wiolonczelowe, nadające utworowi nieco liryczny odcień.(…)

Lesław Czapliński

Warszawa. Rigoletto w Operze Narodowej. Od moich przyjaciół często słyszałem opinie o nienajlepszym poziomie spektakli prezentowanych ostatnio na scenie Opery Narodowej. Jednak nazwisko Aleksandry Kurzak , znanej m.in. ze znakomitego albumu płytowego wydanego przez firmę Decca, w partii Gildy sprawiło, że nie zastanawiałem się ani przez chwilę, wybrałem się do Teatru Wielkiego i absolutnie tego nie żałuję. Było to przedstawienie godne najlepszych scen operowych świata. Niewiele jednak brakowało, aby jedno z najważniejszych arcydzieł w historii opery w ogóle nie ujrzało światła dziennego. Libretto Francesca Marii Piavego (wg tragedii Victora Hugo Król się bawi) zainteresowało Verdiego kilka lat wcześniej. Najpierw pojawiły się kłopoty z cenzurą, dla której tematyka tragedii Victora Hugo była nie do przyjęcia. Potem po, skutecznych negocjacjach, Piave wraz z dyrekcją La Fenice przerabia libretto na bardziej poprawne politycznie. Verdi odmawia jednak współpracy z uwagi na zbyt duży zakres przeróbek. (…)

Mariusz Trojanowski

Londyn. W sezonie artystycznym 2015/16 w Royal Opera House w Londynie odbyła się premiera przedstawienia złożonego z dwóch najbardziej znanych oper włoskiego weryzmu – Rycerskości wieśniaczej (Cavalleria rusticana) Pietra Mascagniego oraz Pajaców (I Pagliacci) opery w jednym akcie z prologiem, autorstwa Ruggiera Leoncavalla. Oba dzieła zostały wyreżyserowane przez Damiana Michieletta, ze scenografią Paolo Fantina, kostiumami Carli Tetii i światłami Alessandra Carlettiego. Wersja tych oper została stworzona w koprodukcji z Opera Australia, Göteborg Opera oraz Operą La Monnaie w Brukseli.
Akcja rozgrywa się w tym samym małym włoskim miasteczku, a mieszkańcy są bohaterami obu oper i pojawiają się zarówno podczas trwania Rycerskości i Pajaców. Przedstawienie rozpoczyna jednak Cavalleria. Pomysłem reżysera jest zastosowanie kompozycyjnej klamry. W pierwszej i ostatniej scenie widzimy rozpaczającą Mammę Lucię klęczącą obok ciała zabitego syna. Na scenie widzimy jeden budynek, który jest budynkiem piekarni oraz plac, na którym rozgrywa się większość akcji. Jeden z piekarzy, będzie potem bohaterem Pajaców, a przechadzająca się po wsi dziewczyna, która mu się podoba to Nedda. Cała społeczność miasteczka jest poruszona przybyciem wędrownej trupy teatralnej, która będzie to właśnie wystawiać wspomniane już wcześniej dzieło. (…)

Damian Ganclarski

Toronto. Noworoczny koncert w Toronto. Noworoczne koncerty w Toronto zatytułowane Salute to Vienna mają już za sobą ponad dwudziestoletnią tradycję. Organizowane są w pierwszy dzień Nowego Roku w audytorium Roy Thomson Hall w Toronto. Jest to nowoczesna sala koncertowa o znakomitej akustyce i widowni na 2600 miejsc. Inicjatorami tej niezwykle popularnej noworocznej imprezy jest małżeństwo Atilla i Marion Glatz. Przybyli do Kanady po rewolucji na Węgrzech w 1956 r.
i wkrótce założyli agencję artystyczną Atilla Glatz Concert Productions. Koncert noworoczny Salute to Vienna wzorowany jest na tradycyjnym wiedeńskim koncercie Neujahrskonzert, który od lat transmitowany jest przez stacje telewizyjne na całym świecie do ponad miliardowej widowni. Węgierski impresariat w Toronto utrzymuje podobny format: zatrudnia miejscową orkiestrę, sprowadza kilku znakomitych śpiewaków oraz grupę taneczną, zaś program koncertu wypełniają niezwykle popularne walce, polki, czardasze rodem znad dunajskiej krainy. Lekkie i frywolne, a zarazem wpadające w ucho melodie wspaniale oddają atmosferę Wiednia z początku XX w. (…)

Kazik Jedrzejczak

Wiedeń. Koncert jubileuszowy Polonijnej Orkiestry Kameralnej Camerata Polonia. Na galowym koncercie otwierającym XIX Dni Kultury Polskiej w Austrii, który odbył się 2 października 2010 r. w sali reprezentacyjnej Ratusza III dzielnicy Wiednia wystąpiła po raz pierwszy Camerata Polonia, orkiestra smyczkowa powołana do życia z inicjatywy Marka Kudlickiego, znanego wirtuoza organowego i dyrygenta. Kilkunastu młodych polskich instrumentalistów studiujących w Wiedniu, swym entuzjazmem i wysokim poziomem wykonawczym ujęło wszystkich słuchaczy, zarówno publiczność jak i przedstawicieli polskiej dyplomacji oraz austriackich władz. (...)

Marek Feliks Nowak

CZŁOWIEK

Pierre Boulez – pożegnanie mistrza

Karol Rzepecki

Francja niemal od najdawniejszych czasów zajmowała istotne miejsce na muzycznej mapie Europy, znalazło swój wyraźny początek już w czasach Renesansu. Następnie kompozytorzy wywodzący się z tego kraju odegrali istotną rolę w kształtowaniu się muzyki Baroku. Także trudno sobie wyobrazić twórczość okresu romantycznego nie wspominając o kompozytorach francuskich. W tym miejscu warto zaznaczyć silne związki z Polską nie tylko poprzez dobrze nam znanego Fryderyka Chopina, ale także za przyczyną chociażby braci Henryka i Józefa Wieniawskich, którzy nie tylko odbyli edukację w paryskim Konserwatorium, ale w znaczący sposób ubogacili kulturę muzyczną tego kraju, o czym świadczy chociażby wiele miejsca poświęconego im w XIX-wiecznej francuskiej prasie, a także inne publikacje autorów wywodzących się z tego kraju. Nic zatem dziwnego w tym, że muzyka francuska odgrywa istotną rolę w kształtowaniu kultury europejskiej, aż po dzień dzisiejszy. (...)

Legendy Polskiej Wokalistyki (52) – Staniisława Zawadzka

Adam Czopek

Mimo że tu i ówdzie można przeczytać, że była solistką legendarnej mediolańskiej La Scali, co niestety nie jest prawdą, to była z pewnością jedną z największych śpiewaczek swoich czasów. Oczywiście w Mediolanie występowała tyle tylko, że w Teatro dal Verme, który uważany był za przedsionek La Scali. Kreacje, które stworzyła w rolach Tosci, Aidy, Leonory w Trubadurze, Amelii w Balu maskowym, Desdemony w Otellu czy Santuzzy w Rycerskości wieśniaczej przeszły do historii nie tylko polskiej opery. Mimo że kariery tej artystki nie skrywają jeszcze mocno odległe lata i mroki historii, to jej nazwisko niewiele mówi nawet bardziej zagorzałym wielbicielom opery. Jeszcze jeden przykład jak szybko zapominany o naszych artystach.
Urodziła się w Warszawie 5 lutego 1891 r. (są też źródła podające rok 1890 i 1899). Zanim jednak zdecydowała się poświęcić życie śpiewowi ukończyła studia medyczne, w czasie których uzyskała tytuł doktorski i specjalizację z bakteriologii. Śpiewu uczyła się prywatnie, jednak bez większego przekonania, by swoją przyszłość łączyć ze śpiewem. Musiała szybko zdradzić swój wokalny i aktorski talent, bo zaczęło się o tym mówić w warszawskich kręgach operowych, co dotarło do uszu Emila Młynarskiego, ówczesnego dyrektora Opery Warszawskiej, który zaproponował jej od 17 lipca 1919 r. angaż, czyli na długo przed tym, zanim ukończyła naukę śpiewu we Włoszech, dokąd wyjechała w 1922 r. Wyjechała turystycznie, ale tam ktoś ze znajomych usłyszawszy jej śpiew namówił ją na wizytę u znawcy wokalistyki. Werdykt był jednoznaczny: wybitny talent, który należy koniecznie kształcić. W efekcie pozostała we Włoszech i podjęła naukę śpiewu u Emilii Corsi i Luisy Cortesi. Aktorstwa uczyła się w szkole dramatycznej Teresy Boetti-Valvassoury. Jeszcze w tym samym roku zadebiutowała w Spezii jako Magdalena w Andrea Chenier Giordana. Później partię Magdaleny śpiewała też w Genewie i Lizbonie (1928). Tak rozpoczęła się jedna z najbogatszych karier polskiej śpiewaczki. Potrzebowała zaledwie pięciu lat, by zdobyć serca publiczności w Wenecji, Bolonii, Neapolu, Ferrary, Palermo. (...)

Woda

Hélène Grimaud o swojej najnowszej płycie

Znakomita pianistka Hélène Grimaud swoje płyty zawsze skupia wokół jakiegoś tematu, tym razem jej płyta ma program skupiony wokół żywiołu, jakim jest woda. Tak wyjaśnia jego idee i dobór utworów. (...)

Giulio Perotti – zapomniany Caruso z Ueckermünde (2)

Sylwia Burnicka-Kalischewska

Z Wiednia artystyczna droga Perottiego wiodła do Włoch, gdzie na najznakomitszych scenach kontynuował swoją dobrą passę. Do połowy lat siedemdziesiątych objeździł całą Europę i Amerykę, będąc wszędzie przyjmowanym z honorami i wiwatami po przedstawieniu. Występował w Budapeszcie, Konstantynopolu, Mediolanie, Wiedniu, Pradze, Genui, Turynie, Trieście, Rzymie, Florencji, Neapolu, Barcelonie1, Madrycie, Moskwie, Buenos-Aires, Montevideo i Londynie2, gdzie w Drury Lane Theatre London w roku 1870 śpiewał jeszcze w języku włoskim rolę Eryka w pierwszym angielskim wystawieniu Latającego Holendra Ryszarda Wagnera3. W latach 1871 i 1872 występował w mediolańskiej La Scali jako Viscardo w operze Il Giuramento Giuseppego Saveria Raffaela Mercadantego oraz jako Max w Wolnym strzelcu Carla Marii von Webera4. Do Budapesztu powrócił w roku 1875, gdzie do Opery Królewskiej zaangażował go wówczas Baron Friedrich Podmaniczky. Giulio Perotti pozostał w szeregach zespołu operowego Budapesztu z małymi przerwami od 1878 r. ponad 10 lat. W końcu lat osiemdziesiątych odbył tournée po Ameryce, Włoszech, Niemczech i Anglii, by na początku lat dziewięćdziesiątych powrócić do węgierskiej stolicy, w której pozostał ulubieńcem publiczności Opery Królewskiej aż do kolejnego wyjazdu do Ameryki, gdzie zachwycał słuchaczy na największych scenach w Bostonie, Chicago, Filadelfii i Nowym Jorku. W Metropolitan Opera w Nowym Jorku Giulio Perotti zaangażowany był w sezonach artystycznych 1888–1990 i 1899–19005. Recenzje publikowane nawet jeszcze wieczorem po przedstawieniu lub nazajutrz w gazecie New York Times były bardzo pozytywne i podkreślały niezwykłą moc i blask głosu Perottiego, któremu zdarzyło się nawet w wieku 60 lat zastąpić na scenie MET w wagnerowskiej roli Tannhäusera o 20 lat młodszego chorego kolegę van Dycka. New York Times pisał wówczas o niesłabnąco czystym brzmieniu głosu we wszystkich rejestrach, ogromnym wolumenie i artystycznych zasługach Giulio Perottiego w poprzednich latach dla MET6. Perotti był po prostu niezawodny.(…)

O nowym projekcie nagraniowym, i nie tylko

z wybitną pianistką Tamami Honma rozmawia Łukasz Kaczmarek

Właśnie nagrała pani komplet sonat fortepianowych Ludwiga van Beethovena. Co dla pani znaczy to nagranie?
Nagranie 32 sonat fortepianowych Beethovena stanowi kulminację procesu, który rozgrywał się przez całe moje życie i nawet po skompletowaniu całego cyklu, z pewnością dalej będę pogłębiać, rozwijać i zmieniać moje idee i podejście do tych bez reszty pochłaniających dzieł.

Proszę nam o tym opowiedzieć. Jak się zaczęła pani przygoda z sonatami fortepianowymi Beethovena?
Moja wieloletnia miłość do muzyki sięga czasów, gdy jako dziewczynka słuchałam płyt długogrających mojej matki z nagraniami sonat Beethovena w wykonaniu Artura Schnabla i Wilhelma Kempffa. Osiedlając się w roku 1979 w Stanach Zjednoczonych, przywieźliśmy je ze sobą z Japonii. Jak sięgnę pamięcią wstecz, w ramach codziennych ćwiczeń pracowałam przynajmniej nad jednym utworem Beethovena.
Po ukończeniu studiów w Londyńskiej Royal Academy of Music skoncentrowałam się na zagadnieniach związanych z estetykę beethovenowską, zaś moja praca dyplomowa pt. Praktyka wykonawcza Beethovena: zmiany tempa i rola wykonawcy w procesie kompozytorskim (Performance practice in Beethoven: Tempo modification and the role of the performer in the compositional process) została włączona do Arietty (kwartalnik wydawany przez Europejskie Towarzystwo Beethovenowskie). Współprzewodniczyłam również codziennym wydarzeniom w Royal Academy of Music, w tym podczas wykładów Williama Kindermana, czy występów studentów i profesorów uczelni. Ciekawym doświadczeniem było przygotowanie i wykonanie kompletnej wersji I Symfonii Beethovena w opracowaniu na dwa fortepiany z Denielem Ben-Pienaarem. Wielkim źródłem inspiracji była również wizyta w Domu Beethovena w Bonn.(...)

Antonio Pappano – mistrz batuty

Maria Ziarkowska

Antonio Pappano jest brytyjskim pianistą i dyrygentem. Urodził się 30 grudnia 1959 r. w Epping. Zamiłowanie do muzyki przekazał artyście ojciec, który był z zawodu nauczycielem śpiewu. Za młodu Pappano akompaniował na fortepianie uczniom swego ojca. Jako nastolatek wraz z rodziną przeprowadził się do Connecticut (USA), gdzie uczył się gry na fortepianie oraz kompozycji. (...)

Le Poème Harmonique

Vincent Dumestre opowiada Piotrowi Tkaczowi o swoim zespole, i nie tylko

Na początek chciałbym zapytać o to, dlaczego zdecydował się pan założyć Le Poème Harmonique? Jaka była pańska motywacja, jakie pomysły chciał pan rozwijać, a nie mógł tego robić w inny sposób?
Założyłem Le Poème Harmonique w roku 1997. W tamtym okresie brałem udział w koncertach i nagrywałem z większą częścią francuskich zespołów muzyki barokowej. Ale repertuaru, który ja sam lubię, siedemnastowiecznych utworów francuskich i włoskich, nie grano wówczas często, a ja mam duszę odkrywcy... Stworzyłem więc zespół po to, by rozpowszechniać muzykę mniej znaną czy niewydaną, promować twórców takich jak Castaldi, Belli, Moulinié, Fasolo...

Jakie cele stawia pan zespołowi i czy zmieniły się one od czasu jego utworzenia?
W ciągu tych piętnastu lat nasz repertuar się powiększył, to oczywiste, ale główny zarys jego charakterystyki zostaje ten sam. Wciąż wierzę we francuski Grand Siècle i włoski wiek Seicento! Le Poème Harmonique pozostał w znacznej mierze wierny i muzykom, którzy go stworzyli, i kompozytorom, którzy go zainspirowali. No i nie przestajemy odkrywać dzieł niewydanych (ostatnio to np. Caligula de Pagliardi, Luis de Briceno, sonaty Uccelliniego…) i pomagać odnaleźć się w muzyce teatrowi, tańcowi i sztukom scenicznym (Mieszczanin szlachcicem, Le Carnaval Baroque, Cadmus et Hermione, a wkrótce też Dydona i Eneasz Purcella). Różnica tkwi w tym, z jakim składem teraz działam na rzecz tych rodzajów muzyki: zaczynaliśmy od muzyki kameralnej, a teraz nasze składy mają od 4 do osiemdziesięciu osób: to soliści, chór, orkiestra, aktorzy, tancerze…

Czyja działalność i osiągnięcia inspirowały pana, czy mieli na pana wpływ pańscy nauczyciele?
W sferze instrumentalnej ukształtowali mnie Hopkinson Smith, mistrz sztuki lutniczej, i Rolf Lislevand, jego uczeń, również wielki lutnista: z oboma zresztą studiowałem. W szerszym kontekście muzycznym, można powiedzieć, że za czasów studenckich wpłynęło na mnie też dzieło Jordiego Savalla, ale również muzyków, których podziwiam i z którymi miałem okazję grać. Na przykład Pierre Hantaï i Philippe Pierlot wiele mnie nauczyli.(...)

DZIEŁO

Mefistofeles Arriga Boita (4)

Basia Jakubowska

Moglibyśmy się obejść lepiej bez Traviaty niż bez Mefistofelesa. To zdumiewające stwierdzenie pochodzi od wielbiciela Verdiego, George’a Bernarda Shawa. Wypowiadając je miał jednak na myśli wartość literacką oddzielając ją od wartości muzycznej gdyż pisał dalej: Traviata, poza piękną muzyką, ma oczywiste i melodramatyczne libretto. Mefistofeles zaś jest wyrafinowany, subtelny i pełny kreatywnej wyobraźni.(...)

Maestro Donizetti i jego opery (1)

Rys biograficzny

Adam Czopek

Należał do grona najwybitniejszych włoskich kompozytorów operowych hojnie obdarowanych przez naturę nieprzeciętnym talentem i łatwością komponowania. Pozostawił potomnym blisko 600 utworów, w tym 67 oper, gdyby jednak dodać do wykazu jego oper wszystkie przerabiane i prezentowane publiczności jako nowe tytuły wówczas pełen wykaz scenicznych dzieł Donizettiego zamyka się liczbą 85 dzieł. Niestety, wiele z nich pozostaje dzisiaj dziełami zupełnie zapomnianymi. Skomponował je na przestrzeni niewiele ponad 26 lat, czyli w ciągu roku pracował nad dwoma, trzema operami i kilkoma innymi drobiazgami. Bywały lata kiedy w ciągu roku miały miejsce trzy, a nawet cztery, premiery nowych dzieł. Najbardziej owocny twórczo okres jego kariery przypadł na czas, kiedy Gioacchino Rossini w 1829 r., po swoim Wilhelmie Tellu – a miał wtedy dopiero 38 lat – niespodziewanie oświadczył, że rezygnuje z komponowania oper. Verdi był początkującym kompozytorem, o którym wówczas niewiele się słyszało, podobnie jak o Wagnerze, a ceniony Bellini umarł w Paryżu w 1835 r. mając zaledwie 33 lata. Ten splot okoliczności sprawił, że Donizetti stał się wówczas najważniejszym z operowych twórców całkowicie panującym na włoskim, a z czasem i francuskim, rynku operowym. Z równym powodzeniem wychodziły spod jego pióra dowcipne i lekkie, zabawne opery komiczne, jak choćby Pomyślne oszustwo (1823), Napój miłosny (1832), Jan z Paryża (1839) czy Córka pułku (1840) i Don Pasquale (1843), jak i dramatyczne opery seria z Faworytą (1840) i Łucją z Lammermooru (1835) na czele. Ważne miejsce w jego twórczości zajmowały historyczne dramaty, a Lukrecja Borgia (1833), Maria Stuart (1834) i Anna Bolena (1830) oraz Roberto Devereux (1837), są tego najlepszym dowodem. Bez względu na rodzaj opery, kompozycje Donizettiego zawsze były dziełami muzycznymi, które nie tylko tworzyły klimat dramaturgii poszczególnych librett, ale pozwalały też wykonawcom na wokalny i aktorski popis, a karkołomne niekiedy zadania wokalne dawały te szanse tylko najlepszym śpiewakom tamtych czasów. Warto pamiętać, że pierwszymi wykonawcami partii w operach tego twórcy byli między innymi: Eugenia Tadolini, Achille Basini, Rosina Stolz, Giovanni Battista Rubini, Giuditta Pasta, Maria Felicyta Malibran, Luigi Lablache. Prapremiery operowych dzieł Donizettiego wystawiły najpoważniejsze z włoskich i francuskich scen, do których zaliczają się przecież La Fenice w Wenecji, Teatro San Carlo w Neapolu, La Scala w Mediolanie, Teatro Della Pergola we Florencji, Teatro Apollo i Teatro Argentina w Rzymie. Ponadto Opera Paryska, Théâtre-Italien oraz Opera-Comique w Paryżu oraz Kärntnertortheater w Wiedniu, Mimo że w zasadzie komponował opery to jednak stworzył również kilkadziesiąt innych dzieł muzycznych. Kiedy w 1835 r. umarł Vincenzo Bellini, Donizetti napisał na jego cześć mszę żałobną Messa da Requiem na głosy solowe, chór i orkiestrę, która stała się, poza operami, najwybitniejszym jego dziełem. Do wykonania tego utworu doszło w kościele w Bergamo w 1870 r. W 1841 r. skomponował równie monumentalne Miserere ofiarowane papieżowi Grzegorzowi XVI. Skomponował też 12 symfonii, 24 kantaty, 19 kwartetów i 3 kwintety oraz kilkadziesiąt pieśni. Jednak gatunek muzyki czysto instrumentalnej zawsze pozostawał w cieniu jego operowej twórczości. (...)

PŁYTOTEKA

 

 

Palcem po płycie – Renée Fleming i II Szkoła Wiedeńska

Łukasz Kaczmarek

Alban Berg – Suita liryczna • Egon Wellesz – Sonety op. 52 • Eric Zeisl – Komm, süsser Todd
Renée Fleming, sopran • Emmerson String Quartet
Decca 478 8399 • w. 2015 • 56’28”

 

Omawiana płyta bardzo ładnie wygląda. Wydana w postaci digipacku w złotych barwach z reprodukcją obrazu Klimta, łatwo przykuwa uwagę i przynosi bardzo pozytywne wrażenia wzrokowe. Repertuar, jaki został tutaj zawarty, również jest wielce ambitny i wymagający. Zostały tu zestawione utwory kompozytorów związanych z II Szkołą Wiedeńską. Znalazło się tu jedno z dzieł kanonicznych – Suita liryczna Albana Berga z utrwaloną dwukrotnie częścią szóstą, Largo desolato w wersji na sam tylko kwartet smyczkowy oraz z towarzyszącym sopranem solo. Pozostałe dwie kompozycje nie należą jednak do często grywanych, ani też nie wyszły spod pióra szczególnie znanych twórców. Pierwszą są Sonety Elisabeth Barrett Browning na sopran i kwartet smyczkowy op. 52 Egona Wellesza, bardzo ciekawego kompozytora i muzykologa, ucznia m.in. Mahlera, Schoenberga i Guidona Adlera, badacza muzyki średniowiecza, zwłaszcza bizantyjskiej. Jego utwory skrzypcowe pięknie utrwaliła nasza znakomita, nieżyjąca już skrzypaczka Joanna Mądroszkiewicz. Sonety Wellesza pod względem stylistycznym wywodzą się z II Szkoły Wiedeńskiej, wykazując przy tym wpływy Brucknera, Mahlera i Richarda Straussa. Ostatnim, bardzo skromnym punktem programu jest pieśń Komm, süsser Tod Erica Zeisla, najmniej znanego z trójki kompozytorów. To bardzo piękny utwór, pełen słodyczy, dość prosty w odbiorze. (...)

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Bacewicz G - Kwartety smyczkowe nr 1, 3, 6, 7 - Naxos 8.572806 - Płyta miesiąca
Bach CPE - Utwory organowe - MDG 906 1875-6 - ****
Bach JS - Dzieła organowe wol. 3 - Coro COR16132 - ****
Bartók B - Dzieła na chór męski - Budapest Music Center Records BMC CD 220 - *****
Bellini V - I Capuleti e i Montecchi - Glossa GCD 923404 - *****
Brahms J - Koncerty fortepianowe - Deutsche Grammophon 479 4899 - *****
Couperin F - Les Nations - Naxos 8.573347-48 - *****
Dohnányi E - Symfonia nr 2, 2 Pieśni op. 22 - Naxos 8.573008 - *****
Haydn J - Stworzenie Świata - Coro COR16135 - ****
Kaun H - Kwintet fortepianowy op. 39 - MDG 948 1937-2 - *****
Lutosławski W - Koncert fortepianowy, Symfonia nr 2 - Deutsche Grammophon 479 4518 - ****
Praetorius - Archiv Produktion 479 4522 - *****
Prokofiew S - Kopciuszek - Mariinsky MAR0555 - *****
Sainton P - Moby Dick - muzyka filmowa - Naxos 8.573367 - ***
Schumann R - Dichterliebe op. 48 - Teldec 4509-97960-2 - ****
Sibelius J - Belshazzar’s Feast - Naxos 8.573300 - *****
Skriabin A - Preludia - Polskie Radio PRCD 1931 - *****
Skriabin A - Sonaty - Progil PH15007 - CD of the month
Szostakowicz D - Kwartety smyczkowe nr 1, 8, 14 - Decca 478 8205 - *****
Szostakowicz D - Symfonie kameralne - Harmonia Mundi HMU 907634 - *****
Verdi G - Simon Boccanegra - Delos DE 3457 - ****
Vivaldi A - L’estro armonico - Channel Classics CCS SA 36515 - *****
Zeitler U - Missa Credo - MDG 902 1906-6 - ****

Berg/Wellesz/Zeisl - Decca 478 8399 - Płyta miesiąca
Aggro - Thorofon CTH2626 - *****
The Kristjan Järvi Sound Project - Naïve V 5407 - *****
Piotr Beczała - The French Collection - Deutsche Grammophon 479 4608 - *****
Cantilena II - Divine Art dda 25126 - ****
Mendelssohn/Hüe/Chaminade/Poulenc/Doppler/Miyagi/Borne - Bell Musica BM312463 - ***
Chant for Peace - Deutsche Grammophon 479 4709 - ****
Chant - Stabat Mater - Obsculta Music OM 0003 - ***
Clair - Obscur - Solo Musica SM 218 - ****
Classical Quartets for Clarinet and String Trio - Sterling CDA 1694-2 - *****
English Recorder Works - Music & Media MMC103 - *****
Mneme - Ex Silentio - Carpe Diem CD16-306 - *****
Ferrara Duo - Antes Edition BM 319295 - ****
Prokofiew/Ravel - Warner Classics 0825646116614 - *****
Impresiones Españolas - Profil PH14014 - ****
Green - Erato 0825646166954 - ****
Les Voix Cistercienes - Studio SM D3168 - *****
Benedicta - Marian chant from Norcia - Decca 481 1733 - ****
L’après midi des flûtes - MDG 308 1811-2 - *****
A Festival of English Organ Music - MDG 316 1907-2 - *****