Muzyka21 nr 5/190 - maj 2016 r. - rok XVII

 

Niedawna decyzja Ministra Kultury o odwołaniu pana Grzegorza Gaudena ze stanowiska dyrektora (zajmowanego od 2008 r.) Instytutu Książki (założonego w 2004 r.
przez MKiDN) wywoła sporo kontrowersji w środowisku pisarzy, znajomych i współpracowników dyrektora i zaowocowała listem otwartym. Nie ma się co temu dziwić – każda próba ingerencji państwa w struktury skostniałych, kosztownych, ale zapewniających niezłe utrzymanie wielu osobom, państwowych instytucji spotyka się ze sprzeciwem. Protestujący nie interesują się, jaka jest kondycja finansowa firmy, czy odwoływane osoby doprowadziły ją do rozkwitu, czy też upadku. Ich interesuje tylko interes własny, na który, według nich, mają się zrzucać wszyscy podatnicy.

Ministerstwo, które odpowiedziało na wspomniany list otwarty, a treść zamieściło na swojej stronie internetowej, przypomina, że jednym z celów statutowych Instytutu Książki jest popularyzacja czytelnictwa. Jednocześnie podaje, że w roku 2015 tylko 37% Polaków przeczytało co najmniej jedną książkę, choć rok wcześniej ten wskaźnik wynosił 43%. Ilość osób korzystających z bibliotek zmalała o 8% w tym samym okresie. Jednocześnie w wyniku kontroli przeprowadzonej w Instytucie okazało się, że budżet został przekroczony o 600 000 zł.

Jak nie zgodzić się więc z Ministerstwem, które broni przecież naszych pieniędzy? Jednakże tylko naiwny uwierzyłby w dobre intencje obecnej władzy. Pan Gauden jest tylko pretekstem. Chodzi przecież nie o to, by Polacy więcej książek czytali, bo tego żadna władza nie zmieni, ale o to, by zrobić miejsce dla swoich. Instytucje w rodzaju Instytutu Książki nie służą przecież celom statutowym, ale zatrudnianiu swoich. Polacy rzeczywiście czytają niewiele. Ale wystarczy przyjrzeć się pozycjom wydawanym przez Instytut, by zorientować się, że nie one podniosą poziom czytelnictwa.

To nie państwo powinno się zajmować wydawaniem książek, tak jak nie zajmuje się robieniem butów, dojeniem krów, czy też ubojem trzody chlewnej. Państwo powinno tworzyć warunki dogodne do tworzenia wszelkiego rodzaju organizacji, instytutów, związków twórczych, ale nie powinno tego finansować. Co najwyżej wspierać konkretne wydarzenia, i to po bardzo dokładnym rozważeniu, nie tak jak obecnie, kiedy to wsparcie dostaje ten kto najgłośniej krzyczy i ma kontakty w kręgach rządowych, a nie ten, który naprawdę ma coś ważnego do zrealizowania.

Jeśli literaci uważają, że Instytut Książki jest potrzebny, a pan Gauden jest znakomitym jego dyrektorem, mogą bez żadnych kłopotów stworzyć taką instytucję, ale za własne. Niech to do nich idą zyski z działalności, ale niech również oni pokrywają deficyt. Gdyby każdy z literatów i sympatyków Instytutu dał 1000 zł na jego utrzymanie, zebrało by się wiele milionów. A dzięki dobremu zarządzaniu niewątpliwie stałby się on dochodowym przedsięwzięciem. Ale to tylko utopia – nikt trzeźwo myślący nie zainwestuje własnej złotówki w coś takiego, bo wie, że naszym kraju takie organizacje służą tylko i wyłącznie marnowaniu publicznych pieniędzy!

Całkiem niedawno miała miejsce podobna awantura związana z prywatyzacją Polskich Nagrań. Firma będąca w upadku przez ponad 20 lat przez cały ten okres żywiła setki pracowników i dostawców nie wyprodukowawszy w tym czasie niczego znaczącego. Jednocześnie właściciel – państwo – lekką ręką rozdawało dotacje podmiotom prywatnym, które były konkurencją dla Polskich Nagrań. Sami, to znaczy rządzący, zarżnęliśmy kurę, która mogła znosić złote jaja! I oto, ledwo firma została sprywatyzowana, okazało się, że może jednak funkcjonować.

Nie od dziś wiadomo, że najgorszym właścicielem jest państwo – widać to na przykładzie majątków zagrabionym po II wojnie światowej: czego nie zniszczyli hitlerowcy, do ruiny doprowadzała PRL, a to co mroczne czasy komunizmu przetrwało, znakomicie likwiduje III RP, bez względu na to, kto nią rządzi, kto jest ministrem kultury. Obecny rząd opowiada o patriotyzmie, a można się zapytać: dlaczego nie ma pomysłu na przywrócenie do życia setek, a może i tysięcy, zabytków wciąż niszczejących, z których bardzo wiele otrzymaliśmy jako rekompensatę (wraz z Ziemiami Odzyskanymi) za straty wojenne. To czego Niemcy i Rosjanie nie potrafili zniszczyć w czasie wojny tysiącami ton bomb i pocisków, my załatwiliśmy bez jednego wystrzału! Oczywiście to kosztuje. Ale wiele z tych zabytków można w bardzo prosty sposób przywrócić do życia – zamiast budować od podstaw, brzydkie jak noc gmachy państwowych instytucji, można by przenosić je do odrestaurowanych pałaców czy zamków. Czy naprawdę wszystkie instytucje państwowe muszą być w Stolicy?

ŻYCIE

Białystok. Od marzenia do spełnienia, czyli polsko-norweska muzyczna przygoda. Marzeniem chyba każdego muzyka jest koncertowanie, a wraz z nim dążenie do poszerzania horyzontów myślowych, wzbogacania doświadczeń, poznawania nowych ludzi i lepszego rozumienia otaczającego świata. Dla wielu uczniów z Zespołu Szkół Muzycznych im. Ignacego Paderewskiego w Białymstoku oraz z regionu Hordaland w Norwegii to marzenie właśnie się spełniło. W czasie trwającego 2,5 roku projektu Polsko-Norweski Inkubator Muzyczny ponad 100 uczniów z Polski i tyleż samo z Norwegii miało możliwość rozwijania swoich pasji podczas wielu muzycznych spotkań w obu krajach.(…)

Alina Jaroszuk

Kraków. Teatr z udziałem pałub... czyli figur wydrążonych z bardziej skomplikowanych uczuć i zachowań, jakimi jawią się bohaterowie oper barokowych, działający instynktownie, w oka mgnieniu popadający z jednego skrajnego afektu w jego przeciwieństwo. Od miłości do nienawiści, od wspaniałomyślności do gniewu i odwetu, przyjmujący bezkrytycznie jako szczerą prawdę każde oskarżenie intrygantów lub niewiarygodny obrót sytuacji. (…)

Lesław Czapliński

Kraków. Trąbka idzie do cywila. Program koncertu krakowskich filharmoników 12 lutego ułożony został ze znaczną dozą pomysłowości. Na początek zabrzmiała Magiczna perła – orientalna impresja Elsany Gabarajewej, młodej, niespełna dwudziestoośmioletniej kompozytorki osetyjskiej. Utwór ten różni się znacznie od tego, do czego przyzwyczaiły nas wschodnie stylizacje rosyjskich i radzieckich kompozytorów: Glinki, Bałakiriewa, Ippolitowa-Iwanowa, czy Chaczaturiana. Jest to statyczna kompozycja, z wielokrotnym powracaniem krótkich motywów melodycznych, oddających swoistą monotonię tamtejszej muzyki. Spomiędzy gęstej faktury orkiestrowej przebija się ostre brzmienie duduka, instrumentu emblematycznego dla Bliskiego Wschodu, w tym przypadku imitowanego przez oboje. Oryginalną aurę dźwiękową współtworzy ponadto rozbudowana perkusja oraz postsonorystyczna artykulacja, polegająca na szarpaniu strun instrumentów smyczkowych, przeciąganiu smyczkiem po zelach czy marimbafonie.(…)

Lesław Czapliński

Kraków. W tureckim przebraniu. Włodzimierza Nurkowskiego zdają się szczególnie pociągać operowe wątki autotematyczne. Przed czterema laty, z dużym powodzeniem, wystawił w Operze Krakowskiej Ariadnę na Naksos Richarda Straussa, której prolog rozgrywa się w środowisku artystów tego rodzaju muzyki oraz włoskiej komedii improwizowanej. Tym razem sięgnął po niezwykłą operę Gioacchino Rossiniego Turek we Włoszech, skomponowaną do libretta Felice Romaniego (Opera Krakowska, kier. muz. Tomasz Tokarczyk, reż. Włodzimierz Nurkowski, scen. Anna Sekuła, chór Wioleta Sekuła, premiery: 4 i 5 marca 2016 r.). W tym przypadku wymienienie autora tego ostatniego jest o tyle uzasadnione, iż posiada ono istotne walory literackie i sceniczne. Osnute jest wokół perypetii Don Prosdocima, poety, poszukującego w swym otoczeniu inspiracji do tworzonej właśnie komedii muzycznej. A nie lada ku temu sposobnością staje się przybycie incognito tureckiego księcia Selima Dameleca z Erzurumu, dostarczające okazji do konfrontacji cywilizacyjno-obyczajowej dwóch światów: muzułmańskiego Orientu z południowym temperamentem Włochów. Kolorytu lokalnego przydaje jeszcze obecność cygańskiego taboru, którego chórom w warstwie muzycznej towarzyszy dźwięk tamburynów.(…)

Lesłąw Czapliński

Kraków. Requiem Mozarta na Festiwalu Misteria Paschalia. Requiem d-moll Wolfganga Amadeusza Mozarta było wykonywane i nagrywane setki razy i nie wymaga specjalnej rekomendacji. W tym przypadku jednak, powodem wyboru dzieła Mozarta był fakt, że miał je poprowadzić Marc Minkowski, którego kreacje bardzo znanych utworów niejednokrotnie nas zaskakiwały. Podam tu przykłady symfonii Jowiszowej Mozarta, symfonii Londyńskich Haydna, Mszy c-moll Mozarta, czy Mszy h-moll Bacha. Można różnie oceniać te interpretacje, jedni są zachwyceni, inni zawzięcie je krytykują, ale możemy być pewni, że nikt nie pozostanie wobec nich obojętny. Minkowski uważany jest za perfekcjonistę, a wykonanie dzieła poprzedza dogłębna analiza muzykologiczna i historyczna.(...)

Mariusz Trojanowski

Kraków. Muzyczne oblicze Kisielewskiego. Swego czasu Stefan Kisielewski przekornie utrzymywał, że wiele w swym życiu zawdzięcza Włodzimierzowi Sokorskiemu, ministrowi kultury w okresie obowiązywania estetyki socrealistycznej, który usunął go z krakowskiej uczelni muzycznej, dzięki czemu zyskał sławę jako pisarz, a tak przez całe życie ślęczałby nad stawianiem i odczytywaniem nut. Fakt, że ta strona jego działalności pozostawała w cieniu literackiej i politycznej, teraz jednak – być może – jak na ironię, ona właśnie zapewni swemu autorowi miejsce w historii. O ile realizm rezonerski powieści, w których starał się polemizować z krajową rzeczywistością ustrojową i ekonomiczną, a także doraźność twórczości felietonowej odchodzą w przeszłość wraz z czasami, których dotyczyły, o tyle nieco skąpa spuścizna kompozytorska ma szansę na przetrwanie. Zwłaszcza że w tej dziedzinie Kisielewski nie ulegał modom, ale też nie był ostoją konserwatyzmu, jak na przykład słynny profesor Piotr Rytel, tępiący wszelkie nowatorstwo i przychodzący na koncerty Warszawskiej Jesieni z odpowiednio nastrojonymi gwizdkami, by móc wygrywać na nich „kocią muzykę” jako ripostę na rozbrzmiewającą z estrady awangardę.(...)

Lesłąw Czapliński

Szczecin. Traviata w blasku fleszy. Premiera szczecińskiej Traviaty była, niewątpliwie, długo wyczekiwanym wydarzeniem Opery na Zamku. Zwłaszcza, że miała to być wyjątkowa i współczesna interpretacja verdiowskiego dzieła, w reżyserii Michała Znanieckiego i ze scenografią Luigiego Scoglia. 18 marca – pierwszy „szokujący” spektakl. Skąd kontrowersje? Skąd tyle zamieszania wokół tak klasycznej opery? Właśnie – klasycznej...(...)

Katarzyna Kubińska

Kraków. Luty w Filharmonii Krakowskiej. Frankofoński eklektyzm muzyczny wypełnił program koncertu Filharmonii Krakowskiej 19 lutego. W jego ramach przypomniano w Polsce, praktycznie zupełnie nieznanego, Florenta Schmitta i jego monumentalny Psalm XLVII op. 38 z roku 1904.
Otwierające i zamykające ustępy zostały śmiało, jak na czas powstania, zrytmizowane. To naprawdę chuligańska (kompozytor wraz z Ravelem i Strawińskim tworzyli grupę „les Apaches”), czy – jak by to ujął Szymanowski – gałgańska muzyka, z rozbudowaną perkusją (kotły, wielki bęben, werbel). Środkowe fragmenty są bardziej lirycznej natury, z solo skrzypcowym w wykonaniu Wiesława Kwaśnego, podkreślającym tę ich właściwość. Poza tym, z jednego akordu smyczków i harf, niczym we wstępie do wagnerowskiego Złota Renu, wysnuty zostaje cały rozbudowany ustęp. Aliści, trudno jednoznacznie orzec, czy należy to uznać za przejaw zdolności do stworzenia syntezy różnych wzorców stylistycznych, czy też raczej za estetyczny eklektyzm?(...)

Lesław Czapliński

Wiedeń. Aida w Staatsoper. O Aidzie Verdiego mówi się często, że jest wystawiana na szczególne okazje i grywana na festiwalach, czy imprezach plenerowych. Nie jest to jednak opera tylko dla turystów, ale wybitne dzieło dla koneserów. Niespotykane bogactwo scen tanecznych, zbiorowych, elementy egzotyczne, nawiązujące do muzyki arabskiej, barwna instrumentacja partytury, pompatyczne brzmienie instrumentów dętych blaszanych, a także wprowadzenie instrumentów fanfarowych, zwiastujących zwycięstwo, czynią z Aidy jedną z najczęściej wystawianych i najchętniej oglądanych pozycji repertuaru operowego. Prapremiera miała miejsce 24 grudnia 1871 r. w operze kairskiej, 2 lata po tym, jak Ismail Pasza, kedyw Egiptu zwrócił się do Verdiego o napisanie opery z okazji uroczystości otwarcia Kanału Sueskiego. Kompozytor początkowo odmówił, ale do sprawy powrócono, gdy otrzymał od Camille’a du Locle, librecisty Don Carlosa i dyrektora Opéra-Comique scenariusz, stworzony przez wybitnego egiptologa Augusta Mariette’a. Na jego podstawie libretto napisał Antonio Ghislanzoni.(...)

Mariusz Trojanowski

Praga. Mesjasz. Wysłuchałem haendlowskiego Mesjasza dziesiątki razy i wciąż uwielbiam to dzieło, ponieważ za każdym razem odkrywam w nim coś nowego. Uwielbiam także śpiew Krystiana Adama Krzeszowiaka i wspólne spotkania w gronie przyjaciół po koncercie. Jeżeli dodam do tego przepiękną salę koncertową praskiego Rudolfinum oraz znakomitą orkiestrę i chór Collegium 1704 pod dyrekcją Vaclava Luksa, to jest już pełnia szczęścia.(...)

Mariusz Trojanowski

Londyn. Idąc na Toskę Pucciniego do Royal Opera House spodziewałem się przeżyć wspaniałe uniesienia artystyczne, gdyż jest to operowe arcydzieło. Wystawienie Jonathana Kenta miało swoją premierę w 2006 r., a w sezonie 2015/16 zostało wznowione po raz siódmy. Jest to pięknie skonstruowane wizualnie przedstawienie, które przenosi nas do Rzymu roku 1800. W pierwszym akcie do kościoła św. Andrzeja della Valle, w drugim do Pałacu Farnese, a w trzecim na mury Zamku św. Anioła. Stylowe są też stroje projektu Paula Browna. Najpiękniejszą kreacją jest sukienka Toski z drugiego aktu opery. Od strony muzycznej przedstawienie było przyzwoite, ale niestety niezadowalające. Orkiestra prowadzona przez Emmanuela Villaume’a grała dość bogatym i nasyconym dźwiękiem, który oddawał dramatyzm opowiadanej historii. Jednak czasem siła dźwięku przykrywała śpiewaków, którzy – koniec końców – byli słyszalni, ale niestety niedostatecznie. (...)

Damian Ganclarski

CZŁOWIEK

Legendy Polskiej Wokalistyki (55) – Wanda Roessler-Stokowska

Adam Czopek

Przez lata jedna z najbardziej znanych i lubianych śpiewaczek Opery Poznańskiej. Śpiew nie był jej jedyną profesją, była również doktorem nauk medycznych (dyplom uzyskała 14 maja 1928 r.) i specjalistą laryngologii. Przez całe życie równolegle działała jako śpiewaczka i lekarz laryngolog, a przez wybuchem II wojny światowej również jako młodszy asystent na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego. Odnosiła sukcesy w obu dziedzinach. Należała do grona ulubienic poznańskiej sceny; mówiono i pisano o niej „Rezlera”, co w Poznaniu zawsze było najwyższą formą uznania. „Śpiew zawsze był okrasą mego życia. Z deskami teatru wiążą się moje najwspanialsze wspomnienia.” – powiedziała w 1967 r. przy okazji obchodów jubileuszu 40-lecia pracy artystycznej. Kazimierz Nowowiejski, syn kompozytora Feliksa, wspomina: „Z sentymentem słuchaliśmy ciepłego altowego głosu »Roesslerki«, od lat dziecinnych uwielbianej za Amneris w Aidzie, Carmen, Marynę w Borysie Godunowie i Preziosillę w Sile przeznaczenia. Doskonale pamiętam, z jaką werwą tańczyła i śpiewała pani Wanda – Cyganka swój ognisty Rataplan przy wtórze tamburyna” (Pod zielonym Pegazem, Wydawnictwo Poznańskie, 1971).(...)

Yehudi Menuhin – Nieskończona podróż

Justyna Midura

Dokładnie na 22 kwietnia 2016 r. przypadła setna rocznica urodzin wielkiego muzyka i humanisty Yehudiego Menuhina, który urodził się w Nowym Jorku, a zmarł w Berlinie, mając 82 lata. Stulecie urodzin legendarnego skrzypka jest upamiętniane na całym świecie poprzez liczne wydarzenia. Yehudi Menuhin przez ponad 75 lat żył w świetle reflektorów jako skrzypek wirtuoz, ceniony dyrygent, założyciel szkoły muzycznej, organizator festiwali oraz idealistyczny zwolennik setki organizacji charytatywnych. Był aktywnie zaangażowany, jako członek, sponsor lub patron, w setkach organizacji kulturalnych i charytatywnych, od szkół muzycznych i społeczeństw kompozytorskich po organizacje tak różne, jak na przykład Organizacja Przyjaciół Zwierząt, czy nawet Stowarzyszenie Ogrodników.(...)

Maurizio Pollini – Intelekt i perfekcja

Łukasz Kaczmarek

Na światowej scenie muzycznej jego nazwisko błyszczy od ponad pół wieku. Jest artystą o najdłuższym stażu stałej współpracy z wytwórnią Deutsche Grammophon (od 1971 r.). Kojarzony jest przede wszystkim z Beethovenem, ale i Chopinem, Schubertem, Brahmsem oraz muzyką XX w. Jego repertuar obejmuje jednak dzieła od Bacha do Bouleza, pianista znakomicie łączy ze sobą kompozycje klasyków z muzyką współczesną. A wszystko zaczęło się od Warszawy i VI Konkursu Chopinowskiego w 1960 r. Krótko po jego zwycięstwie, miast rzucić się w wir wydarzeń koncertowych, na półtora roku wycofał się z życia artystycznego, by czas ten poświęcić doskonaleniu techniki i poszerzaniu repertuaru. Rozsądek, olbrzymia siła woli, oporu wobec kuszących rządz. Jego wykonania są perfekcyjne, by nie powiedzieć perfekcjonistyczne, wycyzelowane w szczegółach, mocno przemyślane, bardzo intelektualne, dojrzałe, czyste, fenomenalne pod względem technicznym, lecz przy tym, co szczególnie chętnie podnoszą antagoniści, nieco chłodne, wykalkulowane. Nie ma w nich miejsca dla przypadku.(…)

Peter Maxwell Davies in memoriam

Justyna Midura

Nazbyt skromny i niedoceniający siebie człowiek z cynicznym poczuciem humoru, muzyczny parodysta, kompozytor oraz dyrygent Peter Maxwell Davies zmarł 14 marca br. w wieku 81 lat, po długiej walce z białaczką, w swojej posiadłości na wyspie Sanday (Szkocja). Do 2014 r. obejmował na dworze Elżbiety II stanowisko Królewskiego Mistrza Muzyki. Chociaż przez 10 lat kadencji jego muzyka towarzyszyła oficjalnym uroczystościom królewskim, to jednak – kontrowersyjnie – nie został poproszony o skomponowanie utworu na ślub księcia Williama i księżnej Kate Middleton w 2011 r. Sama nominacja na stanowisko mistrza muzyki królewskiej w 2004 r. była początkowo dość krytycznie odebrana, ponieważ Davis był republikaninem. Natomiast w 2010 r. potwierdził, że bliski kontakt z Królową przemienił go w monarchistę tłumacząc, że zdał sobie sprawę, że jest wiele atutów przemawiających za monarchią. Uważał, że reprezentuje ona ciągłość, tradycję i stabilność. Jako kompozytor, Peter Maxwell Davies wcielił w życie mnóstwo pomysłów o szerokim spektrum utworów przeznaczonych na orkiestry symfoniczne i zespoły wokalne, a także małe i duże formy teatralne. Natomiast, jako dyrygent przewodził swoimi kompozycjami, ale również dziełami innych, gościnnie dyrygował orkiestrami na całym świecie. Szczególnie współpracował z BBC Philharmonic, Scottish Chamber Orchestra oraz z Królewską Orkiestrą Filharmoniczną, którą dyrygował przez dziesięć lat kadencji na dworze. Był laureatem wielu nagród oraz był wielokrotnie odznaczany, otrzymał m.in. Order Imperium Brytyjskiego, tytuł szlachecki, Order Towarzyszów Honoru za służbę muzyce. Przyznano mu honorowy tytuł doktora muzyki, został mianowany honorowym członkiem Canterbury Christ Church University w katedrze w Canterbury, był profesorem w Królewskiej Akademii Muzycznej, honorowym członkiem Homerton College w Cambridge.(...)

Co nowego w Acte Préalable?

z Janem A. Jarnickim rozmawia Katarzyna Skoczylas

Dawno już opowiadał pan o tym, co dzieje się w Acte Préalable, a przecież ukazują się co i raz nowe, niezwykle interesujące pozycje. Proszę opowiedzieć o ostatnich dokonaniach?
Dopiero co ukazała się płyta z muzyką wybitnego kompozytora, Juliusza Łuciuka. Okazuje się, że ten twórca nie stronił również od rozrywki, ale tej najwyższego gatunku. Właśnie te utwory – piosenki – można usłyszeć dzięki albumowi Wspomnienia... liryczne, sentymentalne, beztroskie. Te urocze, bezpretensjonalne utwory wykonały na koncercie w lipcu 2014 r. znane artystki: sopranistka Bożena Harasimowicz i pianistka Krystyna Pyszkowska.
Moim wielkim osiągnięciem jest nagranie i wydanie Mszy F-dur Józefa Michała Poniatowskiego, polskiego arystokraty urodzonego w Rzymie w 1816 r., krewnego ostatniego króla Polski, śpiewaka operowego i autora 12 dzieł scenicznych wystawianych za jego życia i cieszących się wtedy dużą popularnością, a dziś całkowicie zapomnianych. Partyturę Mszy zdobyłem ponad 10 lat temu, niestety, przez lata nie udało mi się zainteresować tym utworem żadnego chóru, czy to renomowanego, czy też mniej znanego. Rozdawałem nuty, rozmawiałem z artystami, nikt nigdy nie odpowiedział na moją propozycję, nawet odmownie, a nut też nikt nie oddał. Dopiero moja znajomość z księdzem Robertem Kaczorowskim spowodowała, że pragnienie utrwalenia tego dzieła mogło się ziścić. Od momentu, gdy rozmawiałem z nim o tym projekcie do jego realizacji nie minęło nawet pół roku. Chwała mu za to, a także wszystkim artystom, którzy zaangażowali się w to przedsięwzięcie i tak znakomicie je zrealizowali.
Następne odkrycie – to zresztą immanentna cecha wydawnictwa – to muzyka fortepianowa Zygmunta Noskowskiego. 8 lat temu ukazał się u nas pierwszy wolumin z tą twórczością, kolejny ukazał się dzięki cudownej pianistce z Wybrzeża, pani Annie Mikolon, której kunszt miałem okazję poznać wydając płyty śpiewaczek Liliany Górskiej i Katarzyny Dondalskiej. Wtedy też zaproponowałem jej dzieła Zygmunta Noskowskiego, a ona podeszła do tematu z ogromnym entuzjazmem, czego dowodem jest drugi wolumin dzieł fortepianowych Noskowskiego w jej wykonaniu (wydaliśmy także trzy woluminy muzyki kameralnej tego kompozytora).(...)

DZIEŁO

Maestro Donizetti i jego opery (4)

Faworyta

Adam Czopek

Są w literaturze operowej partie, o których wykonaniu marzy każdy liczący się śpiewak. Tak jak każdy tenor marzy o roli Alfreda w Traviacie Verdiego, sopran liryczny o partii Małgorzaty w Fauście Gounda, a koloraturowy o tytułowej Łucji z Lammermoor w operze Donizettiego, czy Królowej nocy z Czarodziejskiego fletu Mozarta. Tak większość mezzosopranistek marzy o tragicznej roli Leonory de Guzmán w Faworycie Donizettiego, partii stawiającej przed wykonawczynią wysokie wymagania, ale dającej śpiewaczce ogromne pole do popisu czysto wokalnego, ale też aktorskiego. Odnosiły w niej sukcesy Giulietta Simionato, Fiorenza Cossotto, Shirley Verrett, Agnes Baltsa, Violeta Urmana, Luciana D’Intino. Opera ta niezmiennie, od ponad 170 lat, utrzymuje się w światowym repertuarze. Tylko na sezon 2015/2016 zapowiedziano premiery i wykonania koncertowe w Wenecji, Waszyngtonie, Cottbus i Berlinie. Wśród operowych gwiazd, które zmierzą się w tym czasie z partiami Leonory i Fernanda są m.in. Elīna Garanča i Kate Lindley oraz Joseph Calleja i Randall Bills. Od partii Leonory, zaśpiewanej nagle, w zastępstwie chorej Giulietty Simionato, która miała wieczorem śpiewać tę partię na premierze Faworyty, rozpoczęła się w lutym 1961 r. wielka kariera Fiorenzy Cossotto. Od momentu, kiedy Cossotto otrzymała tę zaskakującą propozycję od dyrektora La Scali w Mediolanie, do podniesienia kurtyny pozostało zaledwie czterdzieści pięć minut, czyli tylko tyle, by założyć kostium, poddać się charakteryzacji i wysłuchać kilku wskazówek reżysera. Początkowy chłód, z jakim się spotkała, pękł jak przysłowiowa mydlana bańka w chwili, kiedy w duecie z Fernando (Gianni Raimondi) zaśpiewała pełnym głosem wysokie „c”, w tym momencie publiczność „dosłownie oszalała”. Zachwyt publiczności towarzyszył już Cossotto do końca przedstawienia. Nazajutrz, włoska prasa donosiła o sensacyjnych narodzinach nowej, wielkiej operowej gwiazdy. Warto tylko jeszcze dodać, że był to zarazem debiut Cossotto na scenie La Scali, z którą od tego momentu na wiele lat związała swoje artystyczne losy.(...)

MUZYKA POLSKA

Muzyka fortepianowa Edwarda Łodwigowskiego (1815–1895)

Karol Rzepecki

Jak się wielokrotnie przekonujemy, kultura muzyczna XIX-wiecznej Warszawy to obszar wciąż zapomniany. Pierwsza połowa tego stulecia upływała pod znakiem dwóch wybitnych postaci, Józefa Elsnera (1769–1854) oraz Karola Kurpińskiego (1785–1857). To właśnie Elsnerowi zawdzięczamy powołanie pierwszej szkoły kompozytorskiej na terenie stolicy, do której z czasem należeli Tomasz Nidecki (1807–1852), Józef Nowakowski (1800–1865), Ignacy Dobrzyński (1807–1867), Józef Stefani (1800–1876), August Freyer (1803–1883), czy wreszcie Edward Łodwigowski (1815–1895). Nie bez znaczenia pozostaje także indywidualność Stanisława Moniuszki (1819–1972), którego twórczość znalazła silny oddźwięk nawet w dorobku jego rówieśników.(...)

Gabriel Kaczmarek – Msza 1050 – prawykonanie

Dominika Stopczańska

Msza 1050 jest najnowszym utworem Gabriela Kaczmarka, poznańskiego kompozytora znanego z zamiłowania do łączenia sztuk i konwencji, skomponowanym dla upamiętnienia 1050. rocznicy Chrztu Polski. Prawykonanie odbędzie się 15 maja 2016 r. w Poznaniu o godz. 19.30 w kościele pw. NSJ i św. Floriana. Transmisja na www.wtkplay.pl i na antenie telewizji WTK.(...)

PŁYTOTEKA

 

 

 

Palcem po płycie – Seong-Jin Cho i jego nowy album

Karol Rzepecki

Fryderyk Chopin
Preludia op. 28; Nokturn op. 48 nr 1; Sonata nr 2 op. 35; Polonez op. 53
Seong-Jin Cho, fortepian
Deutsche Grammophon 479 5680 • w. 2015, n. 2015 • 72’52”


Poprzedni rok upłynął przede wszystkim pod znakiem XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Wydarzenie to było doskonałą okazją do promocji polskiej kultury, albowiem w naszej stolicy zagościli na kilka tygodni młodzi artyści z niemal wszystkich stron świata. Odzwierciedleniem dużej popularności stała się nie tylko pełna po brzegi sala Filharmonii Narodowej, ale także publiczność przed telewizorami, którą należy liczyć nawet w milionach. (...)

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Bacewicz G - Kwartety smyczkowe nr 2, 4, 5 - Naxos 8,572807 - ***
Bach JS - Sonaty i partity na skrzypce solo - Profil PH15036 - *****
Biber HIF - Missa Salisburgensis - Alia Vox AVSA9912 - *****
Chopin F - Preludia - Deutsche Grammophon 479 5680 - Płyta miesiąca
Einaudi L - [elements] - Decca 476 0540 - *****
Eötvös P - Concertos - Budapest Music Center Records BMC CD 170 - *****
Gluck CW - Orfeo ed Euridice - Archiv Produktion 479 5315 - *****
Grenager L - The Operation, Smilodon - Aurora ACD35080 - ****
Haendel JF - Wczesne włoskie utwory - Decca 478 6766 - ****
Monteverdi C - Vespro della Beata Vergine - Alpha 705 - *****
Mozart WA - Die Entführung aus dem Serail - Harmonia Mundi HMC 902216 - *****
Pärt A - Musica selecta - ECM New Series 2454/55 - *****
Rachmaninow S - Wariacje na temat Paganiniego - Deutsche Grammophon 479 4970 - *****
Sáry L - Hyperion’s songs of destiny - Budapest Music Center Records BMC CD 218 - *****
Satie E - Komplet pieśni - MDG 613 1926 2 - *****
Schumann R - Das Paradies und die Peri - LSO Live LSO782 - ****
Szczedrin R - Mańkut - Mariinsky MA0554 - *****
Verdi G - Maria Callas - The Complete Verdi Operas - Membran 600280 - *****
Wagner R - Der Ring des Nibelungen - Membran 600253 - *****
Weinberg M - Idiota op. 144 - Pan Classics PC 10328 - *****

Arias for Benucci - Hyperion CDA68078 - *****
David Garrett - Explosive - Decca 475 8673 - ****
Fritz Wunderlich - Great Successes & Rarities - Membran 600271 - ****
Glenn Gould - Bach - Beethoven - Brahms - Membran 600263 - *****
Horowitz - Return to Chicago - Deutsche Grammophon 479 4649 - *****
Julian Bream - Dowland - Bach - Weiss - Membran 600281- *****
Moniuszko/Chopin/Lutosławski - Delos CE 3463 - *****
New Seasons - Glass/Pärt/Kanczeli/Umebayashi - Deutsche Grammophon 479 4817 - *****
Plácido Domingo - The 50 Greatest Tracks - Deutsche Grammophon 479 5321 - *****
Rachmaninow/Szczedrin/Strawiński - Mariinsky MAR0587 - *****
Ravel/Fauré - Koncerty - Deutsche Grammophon 479 4954 - Płyta miesiąca
Rimski-Korsakow/Denisow - Trios - NCA 234092 - *****
Skriabin - Janáček - Sonaty i Poematy - Hyperion CDA67895 - *****