Muzyka21 nr 1/198 - styczeń 2017 r. - rok XVIII

Wciąż słyszymy, że kultura jest niedofinansowana, że wciąż brakuje środków na jej wspieranie, że Ministerstwo Kultury jest biedne, a tu nagle taka sensacja – znalazł się zaskórniak w wysokości co najmniej miliarda złotych! Minister Kultury Piotr Gliński oświadczył, że państwo chce kupić obraz Dama z gronostajem Leonarda da Vinci. Obraz ten, należący do Fundacji Czartoryskich, jest eksponowany w muzeum w Krakowie, każdy może go obejrzeć. Obecna władza chce rządzić wszystkim więc nie dziwmy się, że Minister zapowiedział działania mające na celu trwałe uregulowanie statusu kolekcji Czartoryskich. Ministrowi doskwiera to, że od kilkudziesięciu lat Muzeum Narodowe w Krakowie opiekuje się obrazem i zajmuje się jego konserwacją. Ale co w tym dziwnego? Fundacja mogłaby zamknąć obraz w sejfie i nikt by go nigdy nie zobaczył, mogła również umieścić w muzeum dla dobra ogółu i tak uczyniła. Jest więc czymś normalnym, że Muzeum, które dzięki temu obrazowi ma ogromy prestiż, opiekuje się nim. Tak się robi na całym świecie; jak widać w Polsce to przeszkadza.
Zakup obrazu niczego nie zmieni poza tym, że my wszyscy zbiedniejemy o ponad miliard. Obraz zostanie tam, gdzie jest od lat, muzeum będzie się nim zajmowało jak dotychczas. Gdybyśmy jeszcze mieli nadwyżkę budżetową, z którą nie wiadomo co zrobić? Ale nie, gospodarka kuleje, zadłużamy się coraz bardziej, zaczyna brakować pieniędzy na wszystkie mniej lub bardziej trafione pomysły obecnej władzy, na wiele obietnic wyborczych nie ma środków, co sama pani Premier przyznaje, a nasza wiarygodność tak spadła, że coraz mniej chętnych chce inwestować w polskie obligacje.

W tym samym czasie, gdy Ministrowi marzy się szaleństwo za miliard, polskie instytucje kultury są permanentnie niedofinansowane, a polska kultura, wbrew nośnym hasłom o patriotyzmie z czasów kampanii wyborczych i chwilę po nich, jak nie była wspierana, tak nie jest. Wystarczy przejrzeć programy filharmonii, by zobaczyć, że się tam nic nie dzieje, co by przynosiło chwałę polskiej muzyce. Muzyki polskiej brak, grany jest wciąż ten sam, znany światowy repertuar, czasem tylko coś polskiego się trafi, ale i tak są to wciąż te same utwory. Nagminnym jest wprowadzanie do repertuaru filharmonii programów rozrywkowych – albo filharmonia jest świątynią muzyki poważnej, albo przeróbmy je na typowe sceny rozrywkowe i niech się same gospodarują, bez dotacji z naszych podatków!
Państwo wspiera kompozytorów stypendiami twórczymi w tej czy innej postaci, a raczej powinno wymóc na filharmoniach granie muzyki naszych rodaków. Oczywiście, stypendium ważna rzecz, pozwala wiązać koniec z końcem, ale przecież nie po to się jest kompozytorem, by wywiązać się z dotacji, ale po to, by muzyka „poszła w świat”. Choć może to już przeszłość, teraz artyści wolą dotacje państwowe od wykonań…

Nowa władza rzuciła się na media z niewidzianą dotąd zachłannością, wszędzie, gdzie się dało wprowadziła swoich ludzi. I choć rządzący wciąż powołują się na patriotyzm, chcą wszystko repolonizować, to radiowa Dwójka jak była odporna na muzykę polską, tak pozostała. Dwójka powinna być tubą propagandową polskich muzyków, a nie jest. Od lat o tym piszemy, a zmian nie ma. Po dzisiejszej władzy odwołującej się na każdym kroku do patriotyzmu powinniśmy spodziewać się czegoś więcej. Za wielki sukces uznaje ona zakup za ponad 10 miliardów złotych części banku PKO, a jednocześnie znikomych sum skąpi na promocję kultury polskiej.
Co mają zrobić polscy kompozytorzy, skoro polskie media nie udostępniają im czasu antenowego? To samo wykonawcy, którzy, o ile nie zrobią najpierw kariery w MET, nie mają szansy, by ktoś z polskich decydentów się nimi zainteresował.
Można zapytać Ministra Kultury, komu zależy na takim stanie rzeczy? Kto za tym stoi? Bo przecież nie jest to kwetią przypadku! To wyniszczające polską kulturę działanie musi być świadomym działaniem, tylko w jakim celu?

Od lat piszemy, jak złym pomysłem jest centralne sterowanie kulturą (jak i każdą inną dziedziną gospodarki). Państwowe jest najgorsze, najdroższe, najmniej przystosowane do potrzeb człowieka. Przykładem może być przedstawiana w grudniu w mediach wpadka Warszawskiej Opery Kameralnej. Zaplanowane tam wystawienie opery Leszka Możdżera Immanuel Kant według Thomasa Bernharda zostało odwołane. Teatr wydał już na przygotowanie spektaklu około 400 000 zł.
Od razu rodzą się pytania. Jak to jest, że kompozytor, człowiek żyjący z prawa autorskiego, napisał operę do tekstu innej osoby, której prawa są chronione, nie pytając o zgodę właścicieli tych praw? Gdy się pisze do szuflady, takie postępowanie można zrozumieć, ale utwór powstał na zamówienie Instytutu Muzyki i Tańca. Dlaczego dyrektor teatru i reżyser w jednej osobie, Jerzy Lach, zaangażował 400 000 zł w projekt nie zadawszy sobie trudu, by sprawdzić, czy ma wszyskie niezbędne prawa do tego?
Gdyby pensja dyrektora była prowizją od sprzedanych biletów, a spektakl by powstał za jego własne środki, na pewno wszystko by było dopięte na ostatni guzik, wszystko zostałoby dopilnowane. Niestety, to nie dyrektor, ale my wszyscy zainwestowaliśmy te 400 000 zł! To nas okradziono!
I tak oto 100 000 zł z dotacji samorządu województwa mazowieckiego, 300 000 zł z budżetu Warszawskiej Opery Kameralnej i 40 000 zł ze stypendium Instytutu Muzyki i Tańca zostało zmarnowane, nikt nie poniesie żadnych konsekwencji, a przecież Jurek Owsiak lepiej by te środki spożytkował!
Na koniec warto przytoczyć słowa dyrektora Lacha: „(…) Kant był już gotowy pod koniec ubiegłego roku, jeszcze gdy kwestia praw autorskich nie była załatwiona – zagrano go jednorazowo na zamkniętym spektaklu w klubie Centralny Basen Artystyczny jako próba generalna z udziałem publiczności. – Gdyby do tego nie doszło, stracilibyśmy dotację ministerialną na napisanie tego utworu. Znalazłem lukę prawną i zagraliśmy”. Gdy przedsiębiorca szuka luk prawnych, to ma natychmiast na karku urząd skarbowy, CBA i inne tego typu instytucje, a gdy czyni to pracownik opłacany przez podatników, nic się nie dzieje. Oto Polska właśnie – władza, która stanowi prawo, szuka sposobów, jak je obejść!

ŻYCIE

Kraków. Turniej barytonów: dwóch Mariuszy. A więc Godlewskiego i Kwietnia, występujących w partii Malatesty w nowej inscenizacji Don Pasquale Gaetana Donizettiego, po raz czwarty powracającego na afisz Opery Krakowskiej (po raz pierwszy dzieło to przedstawił w Krakowie zespół włoski 24 kwietnia 1858 r. roku), w reżyserii debiutującego w tym rodzaju artystycznym Jerzego Stuhra (kier. muz. Tomasz Tokarczyk, dek. Alicja Kokosińska, kost. Maria Balcerek, ruch sceniczny: Jerzy Tomasik. Premiery: 2 i 3 grudnia 2016 r.). Na szczęście obydwaj są odrębnymi, nieporównywalnymi osobowościami artystycznymi.(...)

Lesław Czapliński

Kraków. Prof. Mieczysław Tomaszewski świętuje swoje 95 urodziny. 17 listopada Akademia Muzyczna w Krakowie urządziła uroczystości jubileuszowe związanemu z nią prof. Mieczysławowi Tomaszewskiemu, obchodzącemu dokładnie tego dnia swoje 95 urodziny. W świetnej formie i w pięknym stylu, a więc wysokopiennie, żeby posłużyć się ulubionym określeniem Jubilata. (…)

Lesław Czapliński

Londyn. Od przeszło trzech lat mam przyjemność relacjonować i oceniać dla Muzyka21 przedstawienia z dwu znamienitych ośrodków operowych w Londynie – The Royal Opera House oraz English National Opera. Kiedy myślę o tym drugim z wymienionych przeze mnie teatrów to wiem, że jest to gwarancja najlepszego poziomu artystycznego. Świetna orkiestra, dyrygenci, mniej lub bardziej znani śpiewacy, zawsze dostarczają wzruszeń podczas przedstawień przygotowanych z pieczołowitością i największą dawką profesjonalizmu. Jedynym wyjątkiem była Traviata w reżyserii Petera Konwitschnego. Inne przedstawienia – Rodelindy, Śpiewaków norymberskich, Poławiaczy pereł, Cyrulika sewilskiego, Otella, i ostatnio przeze mnie widzianej Toski były pokazem niezwykłego potencjału tej sceny oraz ludzi, którzy pracujących na sukces ENO.(...)

Damian Ganclarski

Wiedeń. Uroczysty koncert polonijnej orkiestry Camerata Polonia z okazji Święta Niepodległości. Kolejny koncert orkiestry Camerata Polonia pod dyrekcją Marka Kudlickiego, który odbył się w Wiedniu 12 listopada 2016 r., był kulminacją obchodów Święta Niepodległości organizowanych przez stowarzyszenia polonijne oraz polską Ambasadę. Obecność przedstawicieli polskiej dyplomacji oraz ich wystąpienia nadały mu dodatkowo oficjalny i uroczysty charakter.(...)

Elżbieta Teresa Nowak

Londyn. Z wielką przyjemnością dane mi jest oglądać klasyczne i „stare” przedstawienia w Royal Opera House Covent Garden w Londynie. Oprócz Toski i Traviaty (reż. Richarda Eyre z 1994 r.), miałem przyjemność obejrzeć Opowieści Hoffmana w reżyserii Johna Schlesingera. Premiera tego przedstawienia odbyła się w 1980 r. z obsadą złożoną z ówczesnych gwiazd scen operowych: Hoffmann – Plácido Domingo, Olympia – Luciana Serra, Giuletta – Agnes Baltsa, Antonia – Ileana Cotrubas. W sezonie 2016/17 było to już ósme wznowienie tej wersji Opowieści Hoffmana. Niestety poziom artystyczny śpiewaków występujących teraz uległ pogorszeniu. (...)

Damian Ganclarski

CZŁOWIEK

Eugeniusz Rudnik – Wspomnienie 1932 – 2016

Dariusz Mazurowski

Eugeniusz Rudnik był od wielu dziesięcioleci niezwykle ważną, wręcz kluczową postacią polskiej muzyki elektroakustycznej – to stwierdzenie nie oddaje zresztą całej prawdy, bowiem był artystą formatu światowego i cieszył się wielkim, międzynarodowym uznaniem. Przez lata znacznie większym niż w Polsce. U nas Rudnik był doskonale znany w środowisku, ceniony przez słuchaczy, miłośników tego rodzaju twórczości, ale mimo wybitnych osiągnięć, dla szerszych kręgów pozostawał postacią anonimową – w czym niestety sporą winę miał brak odpowiedniej promocji jego muzyki, co także w dużym stopniu obciąża sumienie Polskiego Radia, w ramach którego tworzył i funkcjonował. Nie było płyt, przecież tak naprawdę pierwsze w pełni autorskie wydawnictwo Rudnika ujrzało światło dzienne dopiero w 2008 r.... Był to wydany przez Polskie Radio zbiór czterech płyt CD: Eugeniusz Rudnik – Studio Eksperymentalne Polskiego Radia. Nawiasem mówiąc to wydawnictwo szybko stało się poszukiwanym białym krukiem i dziś jest trudno dostępne. Pojedyncze kompozycje ukazywały się także na kompilacyjnych albumach wydawanych dzięki dotacjom MKiDN przez wytwórnię Bôłt Records, która zaczęła dokumentować na płytach dorobek Studia Eksperymentalnego. Wreszcie dzięki tym samym dotacjom Requiem Records wydało najpierw płytę z ostatnimi dokonaniami artysty – ERdada na taśmę – a następnie kolekcję czterech płyt CD z miniaturami realizowanymi przez kompozytora w ciągu całej kariery (czwarty album zawierał reinterpretacje w wykonaniu młodszej generacji muzyków) – Miniatury (1975 – 1995).(...)

Legendy Polskiej Wokalistyki (63) – Stanisław Romański (1918–2014)

Adam Czopek

Starszy, nienagannie ubrany pan z wiernie mu towarzyszącą małżonką Weroniką Pelczar stanowią niezwykle sympatyczną parę. Oboje mają nieprzeciętne poczucie humoru, na dodatek są znakomitymi gawędziarzami, a zarazem kopalnią teatralnych anegdot. Przez wiele lat spotykaliśmy się regularnie przy okazji kolejnych premier w poznańskim Teatrze Wielkim, nie opuszczali żadnej. Mimo że już od wielu lat nie występują, nadal czują się mocno związani ze swoim teatrem, który stale daje im dowody swojej pamięci. Oboje odnosili na tej scenie swoje największe sukcesy. On był pierwszym po II wojnie Tristanem w Tristanie i Izoldzie Wagnera oraz Siergiejem w Katarzynie Izmajłowej Szostakowicza. Odnosił też sukcesy jako tytułowy Otello i Don Carlos w operach Verdiego. Na jej barkach spoczywała większość repertuaru lirycznego. Rozmowa z nimi była zawsze ogromną przyjemnością, a zarazem świetną lekcją poglądową na temat wokalistyki i teatru operowego. (...)

Wagner w rytmie poloneza

z dr Frankiem Piontkiem rozmawia Jolanta Łada-Zielke

Doktor Frank Piontek, dla przyjaciół Pio, jest dziennikarzem kulturalnym, współpracującym z portalem deropernfreund.de i z czasopismem Opernwelt, autorem kilku publikacji na tematy związane z operą i twórczością Ryszarda Wagnera. Zajmował się również związkami Wagnera z Polską.(...)

Opera to największa nauczycielka mojego życia

z Joyce DiDonato rozmawia Katarzyna Kubińska

Joyce DiDonato – amerykańska mezzosopranistka, występująca na co dzień na największych scenach operowych świata, utytułowana wieloma prestiżowymi nagrodami muzycznymi, w tym kilkoma statuetkami Grammy (najnowsza z 2016 r.: Best Classical Solo Vocal Album – Joyce and Tony: Live at Wigmore Hall). Śpiewaczka łącząca niejako świat opery z szeroko rozumianą kulturą masową. Uczy również młodych solistów, prowadząc Master Classes w Carnegie Hall i stara się łamać stereotyp „Divy”. Poprosiłam Joyce o rozmowę, tuż po wydaniu nowej płyty In War & Peace, albumu pełnego barokowych arii. Pierwsze słowa wywiadu, który razem zrobiłyśmy – „dziękuję za twoją cierpliwość, to był bardzo intensywny czas przygotowywań do tej trasy!!!”. (...)

Jean Rondeau

Justyna Midura

Młody francuski klawesynista, wszechstronny muzyk Jean Rondeau zafascynowany dziełami sprzed stuleci nie ogranicza się tylko do kompozycji charakterystycznych dla klawesynu. Jego muzyczne zainteresowania obejmują także muzykę nowszą. W jego interpretacjach można usłyszeć przenikanie różnych muzycznych światów – od muzyki dawnej aż do jazzu. Rondeau jest znany nie tylko ze swoich solowych występów – oprócz tego jest wziętym muzykiem orkiestrowym oraz kameralistą. Jego występy cieszą się popularnością w Europie i Stanach Zjednoczonych. W jego interpretacjach muzyki tradycyjnej da się odczuć głęboką świadomość stylu. Jest znany w środowisku muzycznym ze swoich kontrowersyjnych choć stylistycznie nienagannych interpretacji. I chociaż na co dzień zajmuje się głównie muzyką dawną to jego ekscentryczny sposób bycia, osobowość i nietypowy styl wskazują na znacznie szersze muzyczne skłonności. Rondeau jako artysta współczesny potrafi więc usiąść do klawesynu w jeansach i zwykłych trampkach, a przy tym jego wykonania nie tracą na wartości, a jego „dziwaczność” dodaje mu jedynie wyjątkowości. Artysta łączy pasję poznawczą w odniesieniu do muzyki barokowej z jazzem. W obszarze jego muzycznych zainteresowań znajdują się: gra na fortepianie i organach, a do tego artysta pasjonuje się dyrygenturą.(...)

Sztuka jest cierpliwa

Gezegorz Majka

25 grudnia 2016 r. 90. rok życia ukończył Juliusz Łuciuk. Kompozytor, którego długą drogę twórczą w całej jej rozciągłości kształtowały dwie niezbywalne cechy: niezależność i autentyczność. Świadek i uczestnik burzliwej historii muzyki najnowszej. Twórca, który w muzyce dotknął niemal każdego środka wyrazu. I każdą napotkaną linię estetyczną bez trudu kształtował na potrzeby własnego, zawsze rozpoznawalnego stylu. Chociaż w swej twórczej wędrówce raczej osamotniony, to jednak doceniony wielokrotnie i na całym świecie. Choćby w minionym roku odznaczony przez ministra kultury srebrnym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, przez metropolitę krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza Medalem Jana Pawła II za zasługi dla archidiecezji krakowskiej, czy w końcu prezydenckim Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Uosobienie artystycznej żywotności i nigdy niesłabnącej pasji odkrywania. Zawsze bystry obserwator otaczającego świata. (...)

Passacaglias

o najnowszej płycie z altowiolistą Marcinem Murawskim rozmawia Arkadiusz Jędrasik

Passacaglia to z hiszpańskiego piosenka uliczna. To też tytuł pańskiej najnowszej płyty…
Kontekst słowa passacaglia można też przetłumaczyć jako hit, przebój, szlagier, melodię nuconą na okrągło. Dla mnie to również wspaniała forma kompozytorska, wprowadzająca i wykorzystująca formę tematu z wariacjami, którą osobiście uważam za najciekawszą.

Wybór repertuaru nie był chyba trudny – od baroku do współczesności?
Kilka kompozycji udało się przygotować bardzo szybko (na przykład Passacaglię na skrzypce i altówkę Johana Halvorsena), natomiast znalezienie pozostałych było większym wyzwaniem (tu przychodzi mi na myśl Preludium, Passacaglia i Fuga na skrzypce i altówkę Gordona Jacoba). Forma passacagli po szczycie swojej popularności w okresie baroku na kolejne dwieście lat została porzucona, by „przypomnieć się” twórcom w XX w., stąd jest to album przekrojowy w kontekście historycznym – taka muzyczna podróż przez epoki, style i trendy.(...)

Jeszcze Passacaglias

o najnowszej płycie z altowiolistą Kamilem Babką rozmawia Magdalena Wolińska

Proszę opowiedzieć, skąd wziął się pomysł nagrania passacaglii altówkowych?  
Passacaglia jest jednym ze starszych gatunków muzyki czerpiącym z początków baroku, a nawet wcześniej. Jej początki, a z drugiej strony jej istnienie w czasach obecnych zainspirowało nas do zgłębienia aspektu ewaluowania passacaglii z jej w pewnym sensie sztywnymi zasadami, które ją określają.

W swoim dorobku ma pan liczne płyty nagrane wraz z Orkiestrą PR „Amadeus”, w której jest pan muzykiem. Czym nagrywanie w zespole różni się od nagrywania solowego i w duecie?
Dla mnie studio nagrań jest czymś naturalnym. Może brzmi to trochę absurdalnie, ale po kilkunastu latach „współpracy” z mikrofonami Polskiego Radia (ale także Radia Bawarskiego) staje się to właśnie naturalne. Istnieją pewne dyferencje pomiędzy nagraniami zespołu kameralnego a nagrywaniem solo – na korzyść tego ostatniego. Nagrywając samemu pracuje się trochę łatwiej ponieważ odpowiada się tylko za siebie i nie jest się obciążonym faktem, że trzeba wykonać utwór za każdym razem perfekcyjnie. Można sobie pozwolić na jedną czy nawet dwie powtórki, bywa bardzo przydatne do osiągnięcia efektu końcowego.(...)

DZIEŁO

Maestro Donizetti i jego opery (12)

Roberto Devereux

Adam Czopek

Kolejna z neapolitańskich oper Gaetano Donizettiego, powstała na zamówcie Teatro San Carlo w Neapolu w 1837 r.
Roberto Devereux jest też kolejną operą, w której pojawia się Elżbieta I, królowa Anglii. Pierwsza z tej serii Elisabeta al castello do Kenilworth (Elżbieta I w zamku Kenilworth) miała swoją prapremierę 6 lipca 1829 r.
w Neapolu, w Teatro San Carlo. Druga Maria Stuart została skomponowana dla Teatro alla Scala w Mediolanie, gdzie wystawiono ją pierwszy raz 30 grudnia 1835 r. Do tej serii należy również Anna Boleyn, opowiadająca o losach matki królowej Elżbiety I. Opera powstała w 1830 r. na zamówienie Teatro Carcano w Mediolanie, gdzie 26 grudnia miała swoją prapremierę. Przytoczone przykłady jednoznacznie dowodzą niemałej fascynacji Donizettiego historią Anglii, szczególnie dynastii Tudorów oraz tej władczyni. Chociaż czasami można spotkać się z poglądem, że ten układ jest wynikiem czystego przypadku, a nie wspomnianej fascynacji. Jaki by nie był rodowód wspomnianych dzieł, to określając je mówi się często o trzech królowych Donizettiego. Kilka razy właśnie taki cykl składający się z Roberta Devereux, Marii Stuart i Anny Boleyn zrealizowano w 1970 r.
na scenie Nev York Opera City. W tym samym roku Deutsche Grammophon wydał wspomniane opery w cyklu Trzy królowe. Partie królowej Elżbiety, Anny Boleyn i Marii Stuart śpiewała Bevery Sills.(...)

MUZYKA POLSKA

Opery Krzysztofa Pendereckiego (1)- Diabły z Loudun

Lesław Czapliński

Diabły z Loudun są pierwszą operą Krzysztofa Pendereckiego, choć cztery lata wcześniej poprzedzone zostały przez muzykę, napisaną na potrzeby przedstawienia Najdzielniejszy z rycerzy w poznańskim Teatrze Lalek „Marcinek” i częściowo potem wykorzystaną przez Marka Stachowskiego w tak samo zatytułowanej radiowej operze dziecięcej. Jeszcze wcześniej, bo w roku 1963 Penderecki opracował elektroniczną oprawę muzyczną do wstrząsającego radiowego reportażu historycznego Brygada śmierci, według relacji Leona Weliczkera o zacieraniu śladów zagłady w obozie janowskim we Lwowie i wykorzystywanych do tego celu więźniach, poddawanych następnie unicestwieniu1.(...)

PŁYTOTEKA

 


Palcem po płycie – Fenomenalna Maureen Forrester

Łukasz Kaczmarek

Maureen Forrester
Mahler, Loewe, Wagner, Brahms, Schubert, Schumann, C. P. E. Bach, J. W. Franck, Haydn, Britten, Barber, Poulenc – Pieśni
Audite 21.437 • w. 2016, n. 1955–1963

Oto pozycja roku w dyskografii pieśniarskiej! Fenomenalny kanadyjski kontralt w unikatowych nagraniach z początkowego okresu kariery, w bliskim sobie repertuarze. Są to jedne z pierwszych rejestracji Maureen Forrester w ogóle, a przy tym stosunkowo rzadkie, gdzie śpiewaczce towarzyszy pianista, a nie orkiestra. Dokonywano ich w berlińskim studiu radiowym między 1955 a 1963 r. Okoliczności ich powstania niejednokrotnie były niezwykłe. Wybrane pieśni Schuberta, Schumanna, Wagnera i Loewego, utrwalono w grudniu 1955 r., podczas pierwszego europejskiego tournée artystki. Jej sytuacja osobista była wówczas wyjątkowa, Forrester znajdowała się bowiem w ciąży z nieślubnym dzieckiem i właśnie w Berlinie poszukiwała schronienia, gdyż w swoim środowisku rodzinnym nie doświadczyła akceptacji. W takich dramatycznych warunkach dokonano tych wiekopomnych nagrań. Pianistą jej partnerującym był wówczas Michael Raucheisen (1889–1984), obok Geralda Moore’a chyba najsłynniejszy, najbardziej doświadczony akompaniator tamtych czasów, wielki autorytet zwłaszcza w dziedzinie pieśniarskiej. Pozostałe zamieszczone w omawianym albumie nagrania pieśni pochodzą z berlińskich sesji z 1958, 1960 i 1963 r. Maureen Forrester akompaniowali wówczas bądź Hertha Klust, bądź Felix Schröder, również wytrawni muzycy.(...)

PŁYTY ZRECENZOWANE W NUMERZE

Bassani GB - Giona - Tactus TC 640290 - *****
Beethoven L - Symfonia nr 9 - C Major747808 - *****
Beethoven L - Symfonia nr 9 - MDG 937 1899-6 - ***
Carpenter JA - Krzay Kat: A Jazz Pantomime - Dutton CDLX 7321 - *****
Gyrowetz A - Kwartety smyczkowe - CPO 777 770-2 - *****
Herdzin K - Suita na tematy polskie - Decca 481 188 4 - *****
Homilius GA - Der Messias - CPO 777 947-2 - *****
Jommelli - The Jomelli Album - Pan Classics PC 10352 - ****
Lhoyer A - Tria gitarowe - Naxos 8.573575 - *****
Rubino B - Messa de Morti - Tactus - TC 601803 - *****
Stenhammar W - Gillet på Solhaug op. 6 - Sterling CDO 1108/1110-2 - *****
Veneziano G - La passione secondo Giovanni - Glossa GCD 922609 - *****
Widor C-M - La nuit de Wapurgis op. 60 - Dutton CDLX 7315 - *****
Zach J - Requiem solemne - Supraphon SU 4209-2 - *****

Carreras - The 50 Greatest Tracks - Decca 483 0844 - ****
Christmas with Pavarotti - Decca 483 1176 - *****
Maureen Forrester - Audite 21.437 - Płyta miesiąca
Mendelssohn/Chopin - Dutton CDLX 7312 - ****